Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pearson Luke. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pearson Luke. Pokaż wszystkie posty
„Hilda i kamienny las”, czyli powrót do świata trolli

01 października

„Hilda i kamienny las”, czyli powrót do świata trolli

Podwójny rodzinny maraton z Hildą. Serialowy i komiksowy. Oba doskonałe i według matki, i zdaniem dzieci. Okazja również była podwójna. Polskie wydanie „Hildy i kamiennego lasu”, piątego tomu serii Luke'a Pearsona, przytargane przez nas z łódzkiego Festiwalu Komiksu, i start pierwszego sezonu serialu Hilda o przygodach rezolutnej przyjaciółki trolli na platformie Netflix. 

Nie będę się rozpisywać. Po prostu podtrzymuję wszystko to, co o komiksach Luke'a Pearsona napisałam w recenzji poprzednich części (przeczytasz ją o tu). Nadal urzeka sprawne wykorzystanie elementów (nie tylko) skandynawskiej mitologii, świat trolli, pokątków i tycich ludzi wciąż zaskakuje niesamowitym, baśniowym klimatem. Wyraziste postacie z  obu krain budzą sympatię (no może z małymi wyjątkami), ich zachowania, reakcje są wiarygodne, dzięki czemu czytelnikowi łatwo się utożsamić z bohaterami. I to niezależnie od wieku - ja doskonale rozumiałam motywacje i postępowanie matki, dzieci - Hildę i jej dążenie do niezależności. 

„Hilda i kamienny las” Luke Pearson

Tym razem akcja komiksu znowu umiejscowiona została w Trolberg. Hilda w końcu doskonale zaaklimatyzowała się w mieście, które okazało się być nie mniej magiczne i pełne niespodzianek niż pustkowie. Trzeba więc, nie zważając na czyhające wszędzie zagrożenia, odkryć wszystkie jego tajemnice. Samodzielnie bądź z mniej lub bardziej chętnymi przyjaciółmi.

„Hilda i kamienny las” Luke Pearson


Pearson skupia się głównie na złożonej relacji pomiędzy Hildą a jej matką. Pierwsza walczy na swój dziecięcy sposób (nie zawsze mądry) o jak największą autonomię, druga to czuje, widzi wymykającą się z ich wspólnego świata córkę i stara się coraz bardziej „mamować”. Hilda jak to Hilda nic sobie nie robi z rodzicielskich zakazów, szlabanów i nadal prowadzi niezwykle ekscytujące, choć starannie ukrywane drugie życie.

Zachowanie Hildy, jej bardziej lub mniej udane próby ocalenia własnej odrębności (dziecięcej wyobraźni?), igranie z mamą, zabawa w to, kto kogo przechytrzy, wyraźnie wskazują, że dziewczynka dorasta i powoli przeobraża się w nastolatkę (a że nastolatki to zło wcielone dowodzi wersja serialowa). Pearson w dyskretny i trafny sposób diagnozuje przyczyny tarć i napięć pomiędzy bohaterkami. Nie opowiada się przy tym po żadnej ze stron, nie ocenia i nie moralizuje, ale po prostu zestawia ze sobą dwie postaci, ich potrzeby, marzenia i lęki. Ja rozumiałam matkę, dzieci Hildę. Jak w życiu.

„Hilda i kamienny las” Luke Pearson

I jak to w życiu niedopowiedzenia prowadzą do katastrofy, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Paradoksalnie właśnie dzięki temu matka i córka mają szansę na odbudowanie a raczej przedefiniowanie swojej relacji. Mama staje się kluczową uczestniczką prezentowanych wydarzeń, bohaterką równą Hildzie, tak samo odważną i nieustraszoną, jeśli tylko trzeba walczyć o najbliższych (choć przyznaję, że ani razu nie odpuszcza sobie matkowania, co to, to nie).

Po raz pierwszy Pearson nie kończy przygody zgrabnym happy endem, pozostawia czytelnika w zawieszeniu, w ostatnich kadrach fundując odbiorcom rasowy cliffhanger. Powoduje on, że jeszcze bardziej całą trójką nie możemy się doczekać kolejnej części.

„Hilda i kamienny las” Luke Pearson


Warstwa wizualna komiksu nadal trzyma najwyższy poziom. Autor tym razem sporo eksperymentuje z kadrowaniem. Zmienne, dynamiczne, nieregularne nie sprawia jednak kłopotów interpretacyjnych, dziecko może łatwo podążać za narracją. Duże zmiany widać również w stosowanej kolorystyce. Choć Pearson wciąż pozostaje wierny palecie przygaszonych, patynowych brązów, szarości, błękitów, musztardowego i oliwki, barwy wydają się być używane bardziej świadomie. W wielu miejscach zmiana koloru sygnalizuje nadchodzące wydarzenia, buduje odpowiedni klimat. Czytelnik, szczególnie ten młodszy, od razu czuje, że już za chwilę, za rogiem, za skałą czai się bliżej nieokreślone zagrożenie.

Ciekawe, klimatyczne wyklejki, ekslibris, twarda oprawa z lakierowanymi elementami tak samo jak w poprzednich tomach cieszą oko. Niestety, tym razem wydawca zrezygnował z pięknego, płóciennego grzbietu, który nadawał okładkom ten szczególny, folkowy charakter. Szkoda.

„Hilda i kamienny las” Luke Pearson

⟪⦓⦓⧼⧽⦔⦔⟫

Cykl komiksów o przygodach niebieskowłosej Hildy i jej przyjaciół pochodzących z dwóch współistniejących rzeczywistości gwarantuje świetną, mądrą rozrywkę dla czytelników niemal w każdym wieku. Piąty tom, choć niczym nie zaskakuje, nie odbiega poziomem od wcześniejszych. Nadal uczestniczymy w niesamowitych wydarzeniach, odkrywamy magię wszędzie wokół nas, chłoniemy wciąż żywy świat legend, mitów i przesądów, spotykamy wyraziste, zapadające w pamięć postaci. A przede wszystkim zostajemy porwani w wir wciągającej przygody. A przy okazji Pearson gdzieniegdzie przemyca całkiem sensowny przekaz, trochę życiowych mądrości. To dodatkowy bonus. Czekamy z niecierpliwością na dalszy ciąg opowieści.


Dłużące się oczekiwanie z całą pewnością osłodzi trzynastoodcinkowy serial, który właśnie pojawił się w ofercie Netfliksa. Równie wciągający (dwa wieczory i po sezonie), prawie tak samo magiczny. Ciepły, rodzinny, dowcipny, po prostu mądry. Choć inaczej rozłożono akcenty, wyeksponowane zostały inne wątki, wersja filmowa nie odbiega znacząco od komiksowego pierwowzoru. Część odcinków to po prostu animowana adaptacja wcześniej znanych przygód, część to ich rozwinięcie, twórcze uzupełnienie. Pojawiają się również zupełnie nowe opowieści, utrzymane w baśniowym, magicznym klimacie, i całkiem nowi bohaterowie.

W komiksach Pearson udowodnił, że po mistrzowsku potrafi kreatywnie przetworzyć klasyczne mity, legendy w czytelną i atrakcyjną dla współczesnego czytelnika opowieść. W serialu pokazuje, że równie dobrze radzi sobie z wykorzystaniem klasycznych toposów kultury popularnej, szczególnie tych najczęstszych w animacji dziecięcej. Między innymi wykpiony został (choć dość ciepło) świat nastolatek (świetny odcinek o nocnych Marach), pojawia się motyw szalonego naukowca i lekko upiornej bibliotekarki. I to wszystko bez wszechobecnego we współczesnych filmach dla młodszego odbiorcy porozumiewawczego mrugania okiem do dorosłych. To serial dla dzieci, łatwy do odczytania na wszystkich poziomach przez dzieci, który choć nie przypochlebia się starszym, może się im spodobać.

Dzięki wzbogaconym, dopowiedzianym wątkom i nowym historiom nawet bohaterowie znani z komiksów zyskali w kreskówce dodatkowy wymiar. Wszyscy mieliśmy wrażenie, że filmowa Hilda jest nieco starsza, bardziej niezależna niż w komiksie (zaznaczam jednak, że być może to po prostu efekt dojrzewania odbiorców, pierwsze przygody Hildy dzieci poznały w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym). Komiksowy Drewniak to po prostu dziwny, wyalienowany z rzeczywistości gość. Ten z serialu - maksymalnie zdystansowany wobec świata, taki wciąż „obok” - wydaje się być całkowicie pozbawiony emocji. A to tylko pozór. Podobnie z poukładaną, trochę nudną Fridą. Rysy na jej nieskazitelnym charakterze czynią ją bardziej ludzką, wiarygodną.

Folkowy klimat komiksu budowała już sama forma edytorska, te okładki, wyklejki, etniczne ornamenty, ekslibrisy, płócienne grzbiety i tym podobne cymesy. W filmie taką rolę pełni urocza, stylizowana karta tytułowa, czołówka i dobrze dopasowana muzyka (szczególnie utwór tytułowy). I tyle. Magiczną atmosferę uzyskano tu przy użyciu innych środków.

Obawiałam się również trochę polskiego dubbingu. W większości przypadków głosy zostały dobrze dobrane. Hilda i Drewniak wręcz po mistrzowsku. Jedynie mama brzmiała dziwnie, mechanicznie, nieprzyjemnie. Każda jej wypowiedź, nawet ciepła, miła, wydawała się być rozkazem. Na szczęście po kilku odcinkach przyzwyczajenie sprawiło, że groźne tony stawały się mniej odczuwalne.

Podobnie jak komiksy serial o Hildzie to pozycja, w której każdy, niezależnie od wieku, znajdzie coś dla siebie. Magiczny świat, baśniowy klimat, mity i legendy, postaci, w których możemy dostrzec własne zachowania, przywary, porywające przygody, nastrojową muzykę, porządną, utrzymaną w starym stylu animację. I choć JA nadal wolę bardziej spójne i uporządkowane wersje drukowane, które wabią wyjątkową atmosferą już od samej okładki, trochę doroślejsza filmowa wersja perypetii nieustraszonej tropicielki legendarnych stworów doskonale trafiła w oczekiwania moich dzieci (10 i 12 lat). Młodszemu nie przeszkadzało, że dosłownie przed chwilą skończył kolejny raz lekturę wszystkich części komiksu, starsza niemal od razu po filmowym maratonie odświeżyła sobie trochę zapomniane pięć tomów.

Jeśli jeszcze nie czujecie się przekonani, obejrzyjcie zwiastun!  Czyż nie jest uroczy? I nie sugerujcie się opisami Netfliksa. Hilda zaliczona do kategorii 'dziwaczne'? No bez przesady!



Na blogu pisałam już o wszystkich poprzednich tomach 
„Hilda i troll”
„Hilda i nocny olbrzym”
„Hilda i ptasia parada”, 
„Hilda i czarna bestia”
Recenzję znajdziesz TU

HILDA I KAMIENNY LAS
Scenariusz i rysunki: Luke Pearson
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Data wydania: 2018
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Format: midi
Sugerowany wiek: 5+

HILDA. Sezon 1
Reżyseria: Luke Pearson
Liczba odcinków: 13
Sugerowany wiek: 7+
Obejrzysz na platformie Netflix



Hilda, czyli trolle, olbrzymy, czarne bestie i inne magiczne stworzenia

17 grudnia

Hilda, czyli trolle, olbrzymy, czarne bestie i inne magiczne stworzenia

Magia ukrywająca się w otaczającej rzeczywistości, wyraziste zapadające w pamięć postaci i historie łączące w sobie zwykłą przygodę i niezwykły, wciąż żywy świat legend i mitów. Tak najkrócej można scharakteryzować komiksową serię Luke'a Pearsona o małej, rezolutnej Hildzie. Do tej pory w Polsce ukazały się cztery tomy: „Hilda i troll”, „Hilda i nocny olbrzym”, „Hilda i ptasia parada” oraz „Hilda i czarna bestia”
„Hilda i troll”, „Hilda i nocny olbrzym”, „Hilda i ptasia parada” i „Hilda i czarna bestia” Luke Pearson

Niebieskowłosa Hilda to ciekawa świata łowczyni przygód, kierująca się czasami pokrętną, lecz zaskakująco trafną logiką. Lubi się bać, choć strach ten musi być kontrolowany. Uważnie rozgląda się wokół siebie i widzi to, co umyka innym. Wodne duchy, trolle, krwiożercze króliki, solne lwy, domowe duszki pokątki, tycie elfy (choć tu wystąpił pewien formalny kłopot). Całą otaczającą ją przestrzeń zarówno na wsi, jak i w mieście wypełniają magiczne stworzenia najczęściej przywodzące na myśl mitologię skandynawską, choć nie tylko.  
„Hilda i troll” Luke Pearson
„Hilda i troll” Luke Pearson

„Hilda i troll” Luke Pearson
„Hilda i troll” Luke Pearson
W pierwszym tomie „Hilda i troll” główna bohaterka konfrontuje między innymi wiedzę wyniesioną z lektur z własnym doświadczeniem, które często okazuje się zupełnie inne. Ten, którego się najbardziej boi, legendarny troll okazuje się być nie taki wcale straszny. Niechciany gość Drewniak oskarżany przez dziewczynkę o namolność w końcu zyskuje jej sympatię. Hilda odkrywa, że na świat trzeba patrzeć z różnych perspektyw, dążyć do tego, by uzyskać jak najpełniejszą wiedzę, zestawiać ją z własnymi obserwacjami i dopiero wtedy wysnuwać wnioski i oceniać. Stereotypy mogą być krzywdzące, a ludzie i inne stworzenia potrafią zaskakiwać. Ten przekaz przewija się w różnych konfiguracjach przez wszystkie cztery tomy komiksu.
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson

„Hilda i troll” Luke Pearson
„Hilda i troll” Luke Pearson

Oprócz różnych opowieści o akceptacji odmienności, o tym, że nie wolno ufać stereotypom, pozorom i opiniom innych kolejne części komiksu poruszają także wiele innych, często dość trudnych, tematów. Wszystkie one odnoszą się przy tym do doświadczeń dziecka i podane są w czytelny dla niego sposób.

„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson
 „Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson

„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson
„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson

W „Hildzie i nocnym olbrzymie” dziewczynka odkrywa biurokratyczne absurdy, społeczność, w której każda aktywność sformalizowana została do granic możliwości. Szczerze mówiąc, bohaterka nawet nie udaje, że próbuje je zrozumieć. Czytelnik poznaje także konsekwencje rzuconych od niechcenia obietnic wyborczych. I wzrusza się, czytając historię o wierności i miłości, dla której tysiąclecia zdają się być chwilą.

„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson
„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson

„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson
„Hilda i nocny olbrzym” Luke Pearson

„Hilda i ptasia parada” to historia osnuta wokół kilku osi narracyjnych. Już w pierwszych kadrach skontrastowana została rzeczywistość miasta z wcześniejszym sielskim życiem w klimatycznym odludnym miejscu. Z punktu widzenia Hildy wieś oznaczała wolność, swobodę, miasto zamknięcie, uwięzienie, szczególnie gdy  przed niczym nieograniczoną eksploracją otoczenia powstrzymuje dziewczynkę najbardziej przerażający strażnik. Mama. Matka, która nie zabraniała dziecku samotnie przemierzać pustkowi pełnych magicznych stworów w pierwszych dwóch częściach, po przeprowadzce reaguje nerwowo, boi się.
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i troll” Luke Pearson
„Hilda i troll” Luke Pearson

W tej części Hilda po raz pierwszy konfrontuje się z grupą rówieśniczą, a nie z trollami, olbrzymami. Dziewczynka nie do końca jednak rozumie zasady zabaw, gier i psot miejscowych dzieci, jest trochę z innego świata. Nie odnajdziemy w jej zachowaniu ani krztyny agresji, a wręcz przeciwnie. W osłupienie wprowadzają ją właśnie bezmyślne zachowania wynikające ze zwykłej złośliwości, braku empatii. Pearson nie analizuje przy tym dogłębnie przyczyn zjawiska, nie ma tu opisów reakcji szkolnych kolegów. Sceny te służą jedynie do pokazania pewnego wyobcowania Hildy, jej wrażliwości na inność. 
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson

„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson

Co więcej, Hilda nie dysponuje intuicyjną mapą miasta, kluczem do odczytywania jego zasad, znaczeń. Uczy się jednak szybko, obserwuje, zwraca uwagę na szczegóły ignorowane przez innych, w tym przez jej rówieśników. 
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson

Jednak główna fabuła koncentruje się wokół tematu genezy mitów, legend, a nawet kultu czy religii. Poznajemy pewne stworzenie, które zupełnie przez przypadek, drobne nieporozumienia i zwykłe zbiegi okoliczności staje się istotą, którą tłum stawia na niemal boskim piedestale.

„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
„Hilda i ptasia parada” Luke Pearson
W ostatnim tomie „Hilda i czarna bestia” świat dziewczynki jeszcze bardziej się rozszerza - Hilda wstępuje do harcerstwa, tak jak niegdyś jej mama. Rywalizację zarówno z innymi dziećmi, jak i matką, próbę dorównania jej osiągnięciom Pearson oddał przy tym bardzo prawdziwie i - co najważniejsze - z dużą dozą ciepła. 
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson

„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson

Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim problem niesłusznych oskarżeń, przypisywania komuś złych intencji ot tak, bez próby dotarcia do prawdy. Ofiarą takiego zachowania społeczności padają i domowe stworki Pokątki, i tytułowa Czarna Bestia, która okazuje się być ... Sprawdźcie sami.
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson

„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson
„Hilda i czarna bestia” Luke Pearson

⟪⦓⦓⧼⧽⦔⦔⟫

We wszystkich częściach otoczenie wokół Hildy to przede wszystkim świat magii, legend zakorzenionych w ludowych tradycjach. Człowiek jest tu intruzem, wkracza w ukrytą rzeczywistość bez oglądania się na innych. Buduje domy w elfich krainach, miasta w odwiecznych siedliskach trolli. A potem dziwi się, że ktoś chce go eksmitować, że dla kogoś stał się zaprzysięgłym wrogiem, że trochę inni mieszkańcy tych terenów próbują jakoś dostosować się do nowych zasad. 

Jak już wcześniej wspomniałam, lejtmotyw wszystkich opowieści to przekaz, że wszyscy jesteśmy tacy sami, reagujemy w identyczny sposób. Pearson podkreśla to poprzez ciągłe zestawianie ze sobą różnych pespektyw odbioru świata - ludzkiej i ptasiej, dorosłej i dziecięcej i wielu innych. Często odwołuje się przy tym do najzwyklejszego wymiaru fizycznego - niewidzialnego miniaturowego elfiego plemienia, zwykłego człowieka i olbrzyma. W lesie, w mieście zgubić się może i mała łowczyni przygód, i olbrzym, i ptak. Symetryczność zachowań obowiązuje nawet, gdy jesteśmy skrajnie różni.

Pearson traktuje przy tym młodego czytelnika całkiem serio, nie poucza, nie spoufala się, unika infantylizmu. Rozumie dzieci i to widać. I choć czasami odbiorca może się trochę bać, nie ma tu jednak grozy czy epatowania brutalnością. To ciepły, przyjazny świat pełen magii. Czas wymarzonego, idealnego dzieciństwa, w którym znajduje się przestrzeń i na przygodę, i na odkrywanie świata, i na beztroskę, i na odrobinę (kontrolowanego) lęku. A wszystko to okraszone jest naprawdę sporą dawką humoru.

Siłę tych komiksów stanowią również wyraziste postaci, których trudno nie polubić. Hilda to bohaterka z krwi i kości. Pearson nie idealizuje jej, często pokazuje emocje dziecka, w tym gniew, złość, a także uprzedzenia wynikające ze zwykłej sympatii/antypatii, ale i stereotypów, które dziewczynka niestety chłonie, czytając książki czy gazety. Do tej galerii należą między innymi rozczulający ni to lis, ni to renifer w wersji mini, Drewniak, do którego początkowo Hilda czuje niechęć wynikającą z niezrozumienia, troll o dobrym sercu, ptak o patykowatych nogach nienawykłych do chodzenia, Tontu - pokątek inny niż wszystkie i taki sam jak inne.

⟪⦓⦓⧼⧽⦔⦔⟫

W kolejnych częściach świetnie widać rozwój zarówno Hildy, jak i umiejętności narracyjnych samego autora. Z każdym tomem fabuła staje się coraz bardziej urozmaicona, począwszy od w sumie bardzo prostej historyjki, do dość złożonych narracji w następnych (świadczy o tym także rosnąca liczba stron - od 40 do 68). Wszystkie przy tym charakteryzują się na tyle przejrzystym i jasnym stylem, że na najprostszym poziomie zwykłej przygody będą czytelne nawet dla młodszych dzieci. Starsi, a nawet dorośli, znajdą zaś coś dla siebie w innych warstwach narracyjnych. To seria, która rośnie wraz z czytelnikiem w dwóch wymiarach - zgodnie z dojrzewaniem Hildy i poszerzaniem się jej świata oraz z możliwościami interpretacyjnymi odbiorcy podczas każdej kolejnej lektury.

⟪⦓⦓⧼⧽⦔⦔⟫

Opowieści o Hildzie to jedne z najpiękniej wydanych komiksów dziecięcych na polskim rynku. Już od samych okładek trudno oderwać wzrok. Duży format, twarda oprawa, piękne płócienne grzbiety zdobione etnicznymi motywami kojarzącymi się z kulturą skandynawską, lakierowane elementy dające czasami niemal efekt trójwymiaru. Zachwycają również wyklejki, szczególnie w pierwszym tomie, z wbudowanym exlibrisem, na którym właściciel książki może złożyć swój podpis.

Pearson stosuje również ciekawą kolorystykę - stonowane, ale nie nudne barwy. Odcienie przygaszonych, lekko patynowych brązów, szarości i stalowych błękitów, musztardowego, oliwki świetnie oddają baśniowy klimat historii.

Nowoczesna, prosta i już rozpoznawalna kreska (klik do strony autora), graficzne elementy nawiązujące do skandynawskiej sztuki ludowej, umiejętność oddania emocji bohaterów poprzez zróżnicowanie ich mimiki i nieokiełznana wyobraźnia zarówno w warstwie obrazu, jak i scenariusza to charakterystyczne cechy stylu Pearsona. Autor unika formalnych eksperymentów, dynamiczne kadrowanie jest raczej klasyczne, dzięki temu komiks świetnie nadaje się już dla młodszych dzieci.

W stu procentach zgadzam się przy tym z Paulem Gravettem, którego słowa przytoczono na okładce drugiego tomu. „Lawirując między Tove Jansson a Hayao Miyazakim, Person osiąga tu jeszcze większe mistrzostwo, tworząc kadry tak żywe i czarowne, jak w najlepszych, uniwersalnych komiksach francusko-belgijskich." Szkoda tylko, że w ostatnich dwóch tomach muminkowy klimat trochę zanika.

Niewielkim minusem jest jedynie mało czytelna czcionka drugiego tomu, która sprawiła trochę kłopotów sześciolatkowi. Magia folkowego świata wynagrodziła jednak w stu procentach tę drobną niedogodność.

⟪⦓⦓⧼⧽⦔⦔⟫

Przygody Hildy to po prostu mądre i pięknie narysowane komiksy, które przenoszą czytelnika w magiczny świat fantazji. Niewiele różniący się od naszego, ale jakby pełniejszy, bogatszy. To przygoda, podczas której czytelnik wraz z bohaterką mimowolnie uczy się rozumieć innych, dojrzewa. Wreszcie - to lektura, która nie przymila się, niczego nie udaje, a po prostu sprawia ogromną czytelniczą i estetyczną frajdę. Pozycja i dla pięciolatka, i dla starszego rodzeństwa. I dla rodziców też.  


HILDA I TROLL
Scenariusz i rysunki: Luke Pearson
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Data wydania: 2013
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Format/forma: komiksowe maksi
Sugerowany wiek: 5+

HILDA I NOCNY OLBRZYM
Scenariusz i rysunki: Luke Pearson
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Data wydania: 2013
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Format/forma: komiksowe maksi
Sugerowany wiek: 5+

HILDA I PTASIA PARADA
Scenariusz i rysunki: Luke Pearson
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Data wydania: 2014
Oprawa: twarda
Liczba stron: 44
Format/forma: komiksowe maksi
Sugerowany wiek: 5+

HILDA I CZARNA BESTIA
Scenariusz i rysunki: Luke Pearson
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Data wydania: 2016
Oprawa: twarda
Liczba stron: 68
Format/forma: komiksowe maksi
Sugerowany wiek: 5+
Copyright © 2017 Mamobab czyta