Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druganoga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druganoga. Pokaż wszystkie posty
„Doba na oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?”, czyli burze, sztormy, rekiny, latające ryby i pan Aleksander

06 września

„Doba na oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?”, czyli burze, sztormy, rekiny, latające ryby i pan Aleksander

„Doba na oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” to opowieść o pełnym pasji człowieku, który odrobinę mnie przeraża, bardzo intryguje, a przede wszystkim sprawia, że jestem pełna podziwu. I takiej pozytywnej zazdrości. Nie o przygodę, nie o sławę, nie o odwagę stawienia czoła nieobliczalnemu żywiołowi. To nie moja bajka, nie kręci mnie to i mam nadzieję (jako matka-kwoka), że moje dzieci jakieś spokojniejsze, mniej spektakularne hobby sobie znajdą. Zbieranie znaczków, trygonometrię czy hodowanie dżdżownic. Coś bezpiecznego, oswojonego.

Z drugiej strony z pełną premedytacją, bez względu na konsekwencje, wręczę im tę książkę i każę przeczytać. Ba, przeczytam wraz z nimi, a potem porozmawiamy.


„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk

„Doba na Oceanie” przedstawia bowiem jedną z najbardziej inspirujących historii, jaką kiedykolwiek słyszałam, historię prawdziwą, realną, przez to niezwykle motywującą i pokazującą, że jeśli tylko się chce, przy odrobinie sprzyjających wiatrów, można prawie wszystko. Nawet wyjątkowo zuchwałe marzenia mają szansę się urzeczywistnić. Nie od razu, nie tu i teraz, nie bez wysiłku i nie bez współpracy z innymi. I nie bez odrobiny szczęścia. 

„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk


Agacie Loth-Ignaciuk udało się uniknąć pułapki powielenia i afirmowania naiwnego mitu, że chcieć to móc. Owszem to punkt wyjścia, by osiągnąć cokolwiek, ale same chęci przecież nie wystarczą i warto, by dzieci zdawały sobie z tego sprawę. Takie też założenie przyjęła sobie autorka, o czym świadczy choćby wielokrotne podkreślanie w tekście roli innych osób w tej samotnej wyprawie.

Dzięki takiemu podejściu Loth-Ignaciuk nie stawia również głównego bohatera na pomniku, tekst w żadnym momencie nie przypomina taniej „hagiografii”, sztampowej notki z agencji PR. Aleksander Doba to człowiek z krwi i kości, zwyczajny, a jednocześnie nadzwyczajny, gdyż udało mu się osiągnąć niemożliwe. Choć jego dokonania budzą podziw, on sam nie onieśmiela, a inspiruje. Dodaje innym skrzydeł.





Poniekąd to zasługa przyjętej konwencji. Autorka skupia się bowiem przede wszystkim na dwóch samotnych wyprawach pana Aleksandra. Tych, w których udało mu się pokonać Atlantyk w kajaku. W książce omówiono kwestie techniczne, organizacyjne, zagadnienia geograficzne. Opisano zarówno rzeczy, które przyszły łatwo (mniejszość), jak i te, które zostały wypracowane metodą prób i błędów (najczęstsze). Nie pominięto przy tym spraw trudnych, porażek. Słowem, twórcy rozłożyli pozornie romantyczną wyprawę jak z awanturniczej powieści na czynniki pierwsze, a te okazały się być bardzo prozaiczne. Co nie oznacza, że mniej magiczne, mniej ciekawe. Wręcz przeciwnie.


„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk

W krótkich napisanych prostym językiem akapitach autorka pokazuje cały proces realizacji marzenia - od chwili pojawienia się samego pomysłu, poprzez etap projektowy (tak naprawdę niekończący się nigdy) po wyzwania, którym musiał sprostać kajakarz już podczas rejsu.


„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk

Książka odpowiada na te wszystkie pozornie głupie pytania, które przyszły mi do głowy, gdy śledziłam relacje z wypraw w telewizji. Jak upchnąć w malutkim kajaku wszystkie niezbędne rzeczy? Jak wygodnie (w miarę) ułożyć się do snu w tej łupinie? Czy pan Doba zje choć jeden ciepły posiłek? I skąd na środku bezkresnego oceanu wiadomo, w którą stronę należy się kierować. I wreszcie fizjologia, szczególnie w zakresie spraw grubszych. No jak? Odpowiedzi na te pytania wcale nie należały do kategorii oczywistych. Co to, to nie. Rutynowe czynności, na które nie zwracamy uwagi na co dzień, tutaj okazywały się skomplikowanymi operacjami logistycznymi. Spójrzcie chociaż na proces parzenia kawy.
„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk

Czytelnicy znajdą tu także solidną dawkę wiedzy oceanologicznej, geograficznej. To niezbędne minimum, by zrozumieć, z jaką potęgą musiał się zmierzyć bohater. Te wszystkie prądy morskie, sztormy, tornada, oceaniczne góry i doliny, Golfsztrom, a nawet pospolite burze w tych okolicznościach przeobrażające rejs w przerażającą wyprawę pełną zagrożeń i pułapek, naprawdę robią wrażenie.

„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk


To nie jedyna książka poświęcona Aleksandrowi Dobie przeznaczona dla młodszych, ale właśnie ta wyróżnia się wyjątkową szatą graficzną. To rasowa utrzymana w minimalistycznej formie powieść graficzna, trochę inspirowana wydaną przez Kulturę Gniewu „Wyprawą Shackletona” Williama Grilla. Obie pozycje łączy nie tylko tematyka, ale i oszczędne operowanie kolorem - różne warianty błękitu, bieli, czerni i szarości. Bartłomiej Ignaciuk jednak nie tyle naśladuje, co twórczo przetwarza koncept. Ilustracje choć proste, pełne są dodatkowej treści, nie tylko czysto informacyjnej. W wielu wypadkach tworzą one nastrój, niosą duży ładunek emocjonalny. Grafika przedstawiająca końcówkę wyprawy, na której na czarnym tle widzimy Aleksandra Dobę w kajaku triumfalnie trzymającego wiosła w górze, to najlepsze podsumowanie całej historii.

„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk

Tekst współgra z grafiką, grafika nawiązuje dialog z tekstem. Razem tworzą spójną, czytelną całość. Nie bez znaczenia jest także układ poszczególnych elementów na rozkładówkach, w tym niekonwencjonalne, świadome wykorzystanie światła na stronie, proporcji pomiędzy tym, co wyrażone poprzez słowa, a tym, co przekazane poprzez obraz.

„Doba na Oceanie. Jak przepłynąć Atlantyk kajakiem?” Agata Loth-Ignaciuk, Bartłomiej Ignaciuk


Dzięki prostemu językowi i fascynującej historii „Doba na oceanie” spodoba się dzieciom powyżej szóstego roku życia. Autorzy jednak uciekają od banału, nie idealizują bohatera, nie grają na najprostszych emocjach. To sprawia, że książka nie znudzi dorosłych. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Inspirującą, nietuzinkową osobowość, trochę awanturniczy klimat rodem z XIX wieku, walkę z własnymi ograniczeniami (w tym z wiekiem), żywioł, nieokiełznaną naturę i świat nowoczesnych technologii. A przede wszystkim niesamowitą przygodę.

I koniecznie wybierzcie wersję w twardej okładce!!!

DOBA NA OCEANIE. JAK PRZEPŁYNĄĆ ATLANTYK KAJAKIEM?
Tekst: Agata Loth-Ignaciuk
Ilustracje: Bartłomiej Ignaciuk
Wydawnictwo: Druga Noga
Data wydania: 2018
Oprawa: miękka (książka dostępna również w oprawie twardej)
Liczba stron: 88
Format/forma: midi
Rekomendowany wiek: 6+

12 półtonów. Książka o muzyce, czyli już w brzuchu brzęczy w uchu

06 września

12 półtonów. Książka o muzyce, czyli już w brzuchu brzęczy w uchu

Uwaga! „12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanny Kisielewskiej zawiera wszystko to, co chcielibyśmy wiedzieć o dźwięku, rytmie i melodii, ale boimy się zapytać. Albo nie mamy kogo  lub takie pytania w ogóle nie przychodzą nam do głowy, bo muzyka to muzyka, więc bez sensu wnikać w szczegóły. Jeszcze taka rozebrana do rosołu straci swoją magię.

Obiecuję, że tak się nie stanie, a raczej będzie wręcz odwrotnie - młody czytelnik poczuje prawdziwą siłę i moc muzyki (a także odkryje kilka jej głęboko skrywanych sekretów). Czym jest dźwięk? Kiedy staje się muzyką? Czy rytm może być dziurawy? Czy neandertalczycy potrafili grać na flecie i co Marcin Luter ma wspólnego z popem (i nie chodzi tu o aspekt religijny)? Ilu muzyków zmieści się w jednym pasztecie? A może w jaki sposób Michael Phelps łamał (jawnie i legalnie) przepisy antydopingowe?  Jaki instrument widnieje na opakowaniu duńskiego masła Lurpak? To tylko przykłady czasami zdawałoby się absurdalnych pytań, na które autorka udziela całkiem poważnych odpowiedzi.

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,

Pierwszy rozdział to próba wyjaśnienia, czym w ogóle jest muzyka. Krótkie notki napisane lekkim pełnym konkretnych obrazowych przykładów językiem opowiadają m.in. o funkcjach rytmu i jego specyfice, o fizycznych cechach dźwięku. Tak powinny wyglądać wszystkie podręczniki. W końcu po latach zrozumiałam, po co mi wiedza z akustyki! I dlaczego zostałam uderzona przez dźwięk, którego prawie nie słyszałam (tak, ustawiłam kiedyś przez przypadek maksymalną głośność w nowym, dość mocnym sprzęcie! Nie róbcie tego, to boli!). Bardzo ciekawe są też fragmenty tłumaczące muzyczne różnice międzykulturowe.

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,

W drugim rozdziale autorka pokusiła się o zwięzłe przedstawienie historii muzyki - już od czasów prehistorycznych, od epoki kamiennej. Znajdziemy tu różne teorie samego jej powstania, a także przykłady niezwykłych związków muzyki z filozofią i religią.


„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,
Trzeci rozdział odpowiada na pytanie - po co nam w ogóle ta muzyka. Odpowiedź jest jedna. Po wszystko. Od rzeczy dobrych, poprzez neutralne, po zło w czystej postaci. Wykorzystujemy ją w medycynie - tej konwencjonalnej (np. na sali chirurgicznej), jak i alternatywnej (masaż dźwiękami). Stosujemy ją w celach militarnych - do budowania morale, zagrzewania do walki  i niestety jako broń. Komunikacja, polityka, reklama, sprzedaż. Kształtowanie wspólnoty i budowanie najbardziej intymnych relacji. I na smutki, i na radość. Ta lista nie ma chyba końca. Muzyka towarzyszy nam wszędzie, przenika wszystkie aspekty naszego życia, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. 

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,

Ostatnia część książki przedstawia to, co w muzyce najbardziej fascynuje - jej wpływ na nasz mózg i nasze uczucia. Dlaczego przy niektórych utworach płaczemy, a inne sprawiają, że nogi same rwą się do tańca. Co nas motywuje do tego, by smutek leczyć równie smutnymi  utworami? Czym jest amuzja i synestezja? I czy są przekleństwem, czy błogosławieństwem? 

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,

W książce tej nie znajdziecie definicji pełnych mądrych słów zrozumiałych jedynie dla ucznia szkoły muzycznej - poziom zaawansowany, ale raczej dowcipne i przewrotne pytania, anegdoty, proste analogie i wręcz łopatologiczne przykłady. Zapewnia ona przy tym solidną dawkę wiedzy nie tylko z zakresu muzykologii, ale i z fizyki, akustyki, biologii, filozofii, medycyny, neurobiologii, historii, psychologii, a nawet wojskowości. Co więcej, autorka nie ogranicza się jedynie do muzyki klasycznej, w tekście przywoływane są również chyba wszystkie współczesne gatunki muzyczne, od jazzu poprzez punk, rock, klubowe brzmienia, hip-hop  po popowe klasyki i hity okupujące pierwsze miejsca list przebojów. 

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,

Równie ciekawa jest szata graficzna książki. Ceglasta przyciągająca wzrok okładka, kolorowe tło stron, wyraziste i zapadające w pamięć ilustracje to dzieło Jerzego Gruchota i Wojciecha Kossa.

„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,
„12 półtonów. Książka o muzyce” Zuzanna Kisielewska,
Wydawnictwo rekomenduje książkę czytelnikom powyżej 9. roku życia. Śmiało jednak możecie ją już podsunąć zainteresowanemu muzyką 7-latkowi, a że tekst nie jest infantylny, również dorośli znajdą w niej wiele zaskakujących informacji. Tak jak ja. Bo niby skąd miałam wiedzieć, że najczęściej słuchany utwór na świecie to...

12 PÓŁTONÓW. KSIĄŻKA O MUZYCE

Tekst: Zuzanna Kisielewska
Ilustracje: Jerzy Gruchot, Wojciech Koss
Wydawnictwo: druganoga
Data wydania: 2017
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Format/forma: kwadratowe midi
Rekomendowany wiek: 7+
Copyright © 2017 Mamobab czyta