Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazur Łukasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazur Łukasz. Pokaż wszystkie posty
„Niebieska kapturka”, czyli dzionek na dzielni

16 października

„Niebieska kapturka”, czyli dzionek na dzielni

Dostałam burę, reprymendę ostrą od dzieci własnych. Jak to? Dlaczego? Weź się matko do roboty. Nie opisałaś jeszcze czegoś super, ekstra, od czego kiszki ze śmiechu kręcą arabeski. To nic, że przez długi czas książki nie mogłam po prostu nigdzie zlokalizować. Przeczytałam, obfotografowałam, potomstwu wręczyłam, by zdanie młodszych w opinii uwzględnić (zazwyczaj to robię) i … jakieś bliżej niezidentyfikowane siły wrogo przejęły niepozorną niebieską książeczkę, z okładki której z rozbrajającym uśmiechem spoglądała na czytelników sympatyczna dziewczynka. 

„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur


Książka odnalazła się w końcu podczas domowej dyskusji nad frapującym problemem płci i baśniowych nazw własnych, by służyć za dowód, że można inaczej. Bo dlaczego Czerwony Kapturek to Kapturek? Przecież to Kapturka, dziewczynka. Tak jak „Niebieska Kapturka”, bo o tej właśnie prześmiesznej wariacji na temat klasyka wśród klasyków, baśni nad baśniami mowa. Kapturka zdaniem mojej córki to jedyna dopuszczalna forma. I już.

„Niebieska Kapturka” to pierwsza propozycja tria autorskiego Pokembry przeznaczona dla młodszych (nie tylko) czytelników. Za tekst odpowiadał Bartosz Sztybor, obrazem historię opowiedział Piotr Nowacki, a wszystko pokolorował i w spójną graficzną całość ułożył Łukasz Mazur.

* Na swoje usprawiedliwienie dodam, że na blogu wspominałam o Kapturce przy okazji omawiania innej pozycji tria Pokembry (klik do recenzji „W koronie. Nie ma miejsca jak dąb”). Ale to przecież się wcale nie liczy ;-) 

„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur

Niebieska Kapturka ujęła moje niemal nastoletnie dzieci z kilku względów. Po pierwsze hip-hopowy rytm i (prawie) rym (tak, tak, złapałam syna na głośnym czytaniu z charakterystycznym zaśpiewem), po drugie tajemniczy, z lekka magiczny język nieco starszych kolegów. To jedna z niewielu książek, dzięki której moje wciąż małe (choć wyrośnięte) dzieci mają wgląd, jak przez dziurkę do klucza, w świat, który już za chwilę, już za momencik będzie ich. Na razie tylko fascynuje, jeszcze jest trochę hermetyczny, niedostępny, trudno bowiem rządzić na dzielni, jeśli nie do końca samodzielnie można się po niej przemieszczać ;-) Czas już jednak na mentalne przygotowanie. Po trzecie (tu ukłon w stronę córki) forma językowa ksywy dziewczynki zgadza się z jej płcią.

„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur
„Niebieska Kapturka” to przede wszystkim całkiem zgrabna trawestacja znanej baśni. Niby ci sami bohaterowie (dziewczynka, wilk, babcia, mama, leśniczy), podobna sceneria (las, dom i łóżko babci), szkielet konstrukcyjny (koszyczek, wędrówka do babci), ale opowieść ma zupełnie inny wydźwięk. Kapturka wcale nie jest zagubionym dziewczątkiem, wręcz przeciwnie.  Nikt nikogo nie pożera, nikt nikomu flaków nie wypruwa. To raczej klasyczna komedia omyłek. I ten pozytywny przekaz. „Każdy jest inną osobą, ale wszyscy mają prawo być sobą”. Yee. Tego dla mych dzieci chcę.


„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur
Nie umiem ocenić aktualności i trafności odwzorowania młodzieżowego slangu. Za stara ze mnie kobieta, a potomstwo ciut za młode. Nawijka brzmi przede wszystkim spójnie, wiarygodnie i zrozumiale, więc kupujemy konwencję bez wnikania w szczegóły. Poza tym każdy przecież wie (nawet jeśli już niby zapomniał), że nie ma nic bardziej ulotnego, zmiennego niż nastoletnia gwara. Ba - w tym samym czasie na sąsiednich ulicach, w poszczególnych dzielnicach, wsiach, miasteczkach i miastach współistnieją różne idiolekty. Dodajmy do tego zróżnicowanie środowiskowe i bądź tu człowieku mądry.


„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur

Hip-hopowy klimat książki współtworzą świetne ilustracje Piotra Nowackiego. Proste, momentami wręcz kanciaste, konkretne. Autor bawi się konwencją: Kapturka paraduje w niebieskim kombinezonie - kokonie, Babcia wygląda jak żywcem wyjęta z katalogu babć, hipsterski Wilk ma minę zbitego psa,  Leśniczy oczywiście dumnie nosi wąsy.  Zresztą wykorzystanie kaptura jako ponadczasowego symbolu okresu burzy hormonów to strzał w dziesiątkę. Trzydzieści lat temu rządziła bluza z kapturem i rządzi do dziś.

„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur

Jestem jednak matką, a matka to ta, co wychowuje i o niuanse w tej dziedzinie dba. Dlatego przyczepię się nieco do motywacji Niebieskiej Kapturki. Dlaczego dziewczynka udaje się do babci? Matka kazała. OK. Babcia „zawsze dawała dobrą szamę i sypała hajsem”. Pierwsza część zdania OK, druga lekko zgrzyta. Nie jestem naiwna - to pobudki realne, często prawdziwe. Babciny portfel nierzadko ratuje budżet nastolatka. Norma. Rozumiem. Nie chcę jednak sprzedawać tej filozofii młodszym dzieciakom. Bo nie. Gdybym jednak matką nie była, wcale bym tego nie zauważyła.
„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur

Konwencja „Niebieskiej Kapturki” uwiedzie już dzieci prawie nastoletnie, 8-, 9-, 10-latki, uchyla przecież drzwi do poziomu wyżej. Nastolatki także powinny być usatysfakcjonowane, o ile nie włączą trybu krytyczno-marudzącego. A dorośli ubawią się setnie (testowane!). Młodszym dzieciom może brakować trochę kontekstu, by w pełni docenić zabawę ze stereotypami i świetny humor przygód rezolutnej typiary w niebieskim kapturze, która kocha kleić rymy. Obczajcie więc „Niebieską Kapturkę”. Warto. W razie problemów ze zrozumieniem, zawsze możecie zajrzeć do słowniczka na końcu książki.


P.S. Książka ma również duży potencjał warsztatowo-edukacyjny. Wychowawcza, polski. Nauczyciele miejcie filunek.


NIEBIESKA KAPTURKA
Tekst: Bartosz Sztybor
Ilustracje: Piotr Nowacki
Kolory i projekt graficzny: Łukasz Mazur
Wydawnictwo: Tashka
Data wydania: 2016
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: midi/mini
Sugerowany wiek: 8+

Dojrzewanie żółwia (bez skorupy) - W koronie. Nie ma miejsca jak dąb

25 września

Dojrzewanie żółwia (bez skorupy) - W koronie. Nie ma miejsca jak dąb

Być żółwiem. Wyluzowanym indywidualistą (naszywki rządzą). Żółwim nastolatkiem (naszywki rządzą).  Takim gadzim hippisem  (naszywki rządzą i znaczą) - jeszcze nie zblazowanym, a po prostu wolnym.  Wszystko się dzieje gdzieś obok, poza twoim światem, a ty bujasz się w hamaku i odpoczywasz. Czas płynie na czilu*.

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

Taki właśnie pomysł na życie zdaje się mieć Tudo, główny bohater komiksu „W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” autorstwa Bartosza Sztybora (scenariusz), Piotra Nowackiego (rysunki) i Łukasza Mazura (kolory). Wszystko się udaje do momentu, w którym w życie młodego żółwia wkracza (oczywiście wbrew jego woli) zbrodnia i polityka. Zbrodnia wcale nie taka straszna. Ot, zwykła kradzież, ale z punktu widzenia żółwia prawdziwa tragedia, gdyż ginie skorupa, istota żółwiowatości.  

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

To niestety nie koniec nieszczęść. Zakwestionowana zostaje bowiem tożsamość bohatera, bo przecież żółw bez skorupy to zwykły uzurpator, oszust, wcale-nie-żółw, a  na przykład wrona. I co najgorsze, oskarżenia te padają z ust najwyższej władzy, samego prezydenta, do którego Tudo udał się po pomoc. Zgodnie z obietnicami wyborczymi. Cóż, to był prezydent wszystkich żółwi. Tylko żółwi. Prawdziwych, co do których nie ma żadnych wątpliwości. W ten sposób Tudo doświadcza dwóch najgorszych doświadczeń w życiu - staje się bezdomny i zostaje uznaniowo wykluczony ze wspólnoty. Musi znaleźć swoje miejsce gdzieś indziej.

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości (znowu przypominam naszywki). Droga, w którą Tudo wyrusza, jednoznacznie kojarzy się z inicjacyjną wyprawą. I nie jest ważne, że jest do niej zmuszony, że nie chce, że zaburza to jego spokój. Nie lubię tego określenia, ale pasuje tu ono jak ulał - Tudo musi wyjść ze swojej strefy komfortu, by zacząć budować własny świat. Czy aby na pewno? Jaki świat? Z kim? I po co? Odpowiedzi na te pytania są w tym tomie jedynie zasygnalizowane. Najpewniejszym kandydatem na nowy dom żółwika staje się pewien dąb.

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur
Komiks dotyka także innych problemów, zdawałoby się zupełnie nie przystających do doświadczeń dzieci. To polityka, które wkracza w życie żółwia dwukrotnie. Po raz pierwszy w postaci wykluczającego z żółwiej społeczności samozwańczego prezydenta. Po raz drugi, gdy Tudo zaczyna tworzyć zasady obowiązujące w jego nowym domu, w którym nie mieszka sam, ale tworzy wspólnotę z kretem i małpą. 

Świetnie, ale nie bezkrytycznie, scharakteryzowano tu demokrację bezpośrednią z jej wadami i zaletami. Nie ma tu analizy sceny politycznej, podziałów na lewicę, prawicę, centrum i peryferia. Historia dotyka tego, co najistotniejsze. Samej esencji władzy, niezależnie od tego, kto właśnie ją dzierży, i  stosunku rządzących do zwykłego obywatela, takiego jak Tudo. To opowieść o niespełnionych obietnicach wyborczych, populizmie, pustosłowiu, ale i o tym, czym może być prawdziwa demokracja, której zasad Tudo uczy się poprzez własne doświadczenia podczas wyprawy. 

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

Sama akcja, co oczywiste w przypadku opowieści o żółwiach, snuje się w dość powolnym tempie. Jej przyspieszenie w pewnym momencie jest pozorne. Pospieszne odkrywanie świata przez żółwia wynika raczej z zamysłu autorów i potraktowania tych wydarzeń jako szkicu, tła do tego, co kluczowe. Główny trzon historii stanowią bowiem rozważania bohaterów odnośnie ważnych idei, takie dziecięce dziwienie się światu i odkrywanie spraw podstawowych. Na szczęście scenarzysta opowiada historię z dużym dystansem. W tekście roi się od świetnych, dosadnych powiedzonek wykorzystujących humor sytuacyjny i zabawę znaczeniami - dosłownymi i metaforycznymi. Przykładowo „Jako prezydent powinieneś zamieszkać na szczycie. (...) Rezygnuję z większego bólu, jak będę spadał”. Nie wszystkie podteksty będą czytelne w stu procentach dla dzieci, ale nie stanowi to w tym przypadku problemu. I tak bawią.

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

Sposób postrzegania świata przez bohaterów przypomina trochę rozważania Chrupka i Miętusa ze świetnej serii autorstwa Delphine Bournay. Podobieństw jest znacznie więcej także w samym przedstawieniu graficznym postaci. W obu pozycjach bohaterowie są rysowani dość szkicowo, często kontur zostaje tylko zasygnalizowany, przy czym Piotrowi Nowackiemu udało się doskonale oddać zarówno charakter postaci, jak i targające nimi emocje.

Lekko przygaszoną, ale soczystą i dość kontrastową kolorystykę, za którą odpowiadał Łukasz Mazur, także utrzymano w podobnej tonacji. W komiksie tym kolor pełni poza tym ważne funkcje. Po pierwsze jako że zrezygnowano z klasycznych kadrów oddzielanych linią użyto go obok światła do wyróżniania poszczególnych scen. Po drugie w wielu miejscach barwa lub jej brak po prostu coś znaczą.

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki i Łukasz Mazur

„W koronie. Nie ma miejsca jak dąb” to pozycja o rzeczach ważnych, o ideach, którą można czytać na wielu poziomach. Każdy z nich wciąga i zmusza do refleksji. Wykluczenie, inicjacja, dojrzewanie, władza, struktura społeczna, inność, wolność, identyfikacja z grupą - część z tych tematów może wydać się zbyt poważna dla dzieci. Bo czy 7-latka zainteresuje polityka? Tak podana z dużym prawdopodobieństwem tak. Warto jednak pamiętać, że komiks ten potraktowany jako zwykła opowieść o przygodzie pewnego żółwia też nic nie traci na swej wartości. A na refleksję nad ważnymi ideami przyjdzie czas.

My czekamy na rozwinięcie w kolejnych tomach wątku kryminalnego (kto połasił się na żółwią skorupę). I intryguje nas małpa. W końcu to ona stworzona jest do życia na szczycie. Czuję, że będzie się działo.

*Jako starsza pani posiłkowałam się słowniczkiem z innej pozycji tego samego tria autorskiego - z utrzymanej w hip-hopowym rytmie „Niebieskiej kapturki”. Z całą pewnością zagości ona na blogu.

W KORONIE 1. NIE MA MIEJSCA JAK DĄB
Scenariusz: Bartosz Sztybor
Rysunki: Piotr Nowacki
Kolor: Łukasz Mazur
Wydawnictwo: TADAM
Data wydania: 2017
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format/forma: komiksowe midi
Rekomendowany wiek: 6+

Copyright © 2017 Mamobab czyta