„Moje dwa kółka”, czyli umiem, mogę, jadę...

03 czerwca

„Moje dwa kółka”, czyli umiem, mogę, jadę...

„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów

Dorastanie to osiąganie kolejnych kamieni milowych, punktów, w których zdobywa się proste z pespektywy dorosłego umiejętności. Dla dziecka każdy z tych przełomowych momentów stanowi nie lada wyzwanie. Pierwszy uśmiech, pierwszy krok, pierwsze słowo i wreszcie pierwsza samodzielna jazda na rowerze z dwoma kółkami. Bez wspomagania, bez dodatkowego zabezpieczenia, bez asekuracji. Strach, emocje, duma. To poczucie sprawczości, samodzielności, dorosłości. Pamiętacie? Ja tak, gdyż długo nie mogłam się przemóc, zapanować nad diabelską (w moich oczach) maszyną. I wciąż widzę satysfakcję moich dzieci, gdy ruszyły samodzielnie przed siebie, bez wsparcia bocznych kół. O tym właśnie doświadczeniu opowiada książka obrazkowa Sebastiena Pelona „Moje dwa kółka” - prosta, wymowna, dająca siłę i motywację.

„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów

Główny bohater, mały chłopiec, nudzi się w domu. Niestety, pogoda za oknem również nie zachęca do zabawy na podwórku. Mimo niesprzyjającej aury dziecko decyduje się wyjść za próg. I właśnie wtedy dostrzega COŚ. Białe, puchate, okrąglutkie i w pomarańczowej czapeczce. To dziwne, intrygujące stworzenie jedzie na malutkim rowerze. Cóż można zrobić w takiej sytuacji? To oczywiste. Należy wsiąść na własny rower i dołączyć do zabawy. Pojawia się jednak problem. Dodatkowe kółka spowalniają, chłopiec nie jest w stanie dotrzymać towarzyszowi kroku, a ściślej rzecz biorąc - koła. Wtedy COŚ robi coś nieoczekiwanego. Odrywa kółka i je zjada. Nie będą już do niczego potrzebne.
  
„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów


Okazuje się, że jazda bez wspomagania nie jest wcale prosta. Jak zawsze początki są trudne. Chłopiec jednak nie poddaje się, przewraca się i wstaje, momentami ma dość, pochlipuje, ale ktoś czuwa, by dziecko szło do przodu, ktoś gwarantuje bezpieczeństwo, asekuruje, lecz nie wyręcza. Przytula, gdy nie idzie, nakleja plasterek, gdy trzeba. Pilnuje, by na głowie małego rowerzysty pojawił się kask, przypomina bez słów o zasadach bezpieczeństwa. Tak, to nowy puchaty przyjaciel, okrąglutki anioł stróż, który znika, gdy chłopiec jest gotowy samodzielnie ruszyć przed siebie.    


„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów

Mama - czyli świat dorosłych - owszem pojawia się w książce, ale dziecko musi samo stawić czoła wyzwaniu. W oczach mamy jest przecież tylko małym króliczkiem, dzieckiem właśnie. Odrzucenie kółek, symbol samodzielności, decyzyjności, to jedno z wielu tych ważnych momentów, których jeszcze wiele czeka na drodze ku dorosłości, ku byciu sobą, a nie czyimś króliczkiem. Rodzice nie zawsze to rozumieją.

„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów
Opowieść jak na rasową książkę obrazkową przystało toczy się i w prostej, wręcz ascetycznej warstwie tekstowej, i na ilustracjach. Pelon korzysta z dwóch różnych form. Obok siebie zestawia komiksowe, dynamiczne historyjki oraz malarskie, pełne światła obrazy. Gdy dziecko ćwiczy, uczy się, autor przybliża ten proces na zbliżeniach, małych kadrach, gdy rusza przed siebie, czujemy przestrzeń, rozmach, wolność, wiatr we włosach.
Klimat książki tworzy także subtelna, delikatna kolorystyka, w której dominują kojące szarości i beże, urozmaicona neonowymi, odblaskowymi elementami. Taka właśnie jest czapeczka Cosia, taki jest kask chłopca. Rowerzysta przecież musi być widoczny.

Zgrzyta jednak brak spójności pomiędzy obrazem a tłumaczeniem. W tekście pojawia się nie wiadomo skąd różowa czapeczka. Redakcja powinna taką pomyłkę wyłapać.
 
„Moje dwa kółka” Sebastien Pelon, Tadam, motywacyjna książka obrazkowa dla dzieci z głębszym przesłaniem, nie tylko dla początkujących rowerzystów


Można czytać tę opowieść dosłownie. I taką lekturę polecam wraz z dziećmi, które właśnie próbują jeździć na rowerze w dorosły sposób. Co więcej, zwróćcie uwagę na sprytny zabieg z rozpoczynającym książkę miejscem do wpisania imienia właściciela książki i z zakończeniem jej dyplomem dla nowego profesjonalnego rowerzysty dwukółkowego. Taka prosta motywacyjna personalizacja w połączeniu z wciągającą opowieścią może zdziałać cuda. Z drugiej strony historia ta skrywa w sobie również wiele innych, bardziej uniwersalnych treści. „Moje dwa kółka” to, jak trafnie opisał wydawca, książka do nauki dorastania. To opowieść o odwadze, o mierzeniu się z wyzwaniami, pokonywaniu własnych ograniczeń, o tym, że sukces wymaga pracy i nie przychodzi od razu, że nawet niepowodzenia uczą nas czegoś ważnego. To także metaforyczny opis naszego dojrzewania i siły, która tkwi gdzieś głęboko w nas samych i którą symbolizuje puchate COŚ. Wewnętrzny przyjaciel.

MOJE DWA KÓŁKA
Tekst i ilustracje: Sebastien Pelon
Tłumaczenie: Ewa Balcer
Wydawnictwo: Tadam
Data wydania: 2018
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format / forma: chudy prostokąt
Sugerowany wiek: 3+

Książkę kupisz w tych sklepach
„Szkoła szpiegów” Stuarta Gibbsa, czyli nazywam się Ripley. Benjamin Ripley

19 maja

„Szkoła szpiegów” Stuarta Gibbsa, czyli nazywam się Ripley. Benjamin Ripley


„Szkoła szpiegów” Stuart Gibbs, Agora dla dzieci, pierwszy tom serii książek szpiegowskich dla starszych dzieci i młodszych nastolatków

Niektórzy z niecierpliwością czekają na list z Hogwartu, inni na przybycie czarodzieja popalającego fajkę, który wyśle nas na tajemniczą wyprawę, by zniszczyć pewien pierścień i ocalić świat. Jestem jednak pewna, że istnieją i tacy, którzy dniami i nocami wypatrują jakiegoś wcielenia Jamesa Bonda, którzy marzą, by wplątać się w szpiegowską intrygę. Te gadżety, ta akcja, ten dreszczyk emocji, wyrzut adrenaliny, życie na krawędzi. Ech. Uważajcie. Marzenia się spełniają.

Całkiem przeciętny, choć matematycznie nad wyraz utalentowany, nastolatek pewnego dnia po powrocie ze zwykłej szkoły w domowym salonie zauważa mężczyznę. Eleganckiego, z klasą. To Hall. Alexander Hall. Szpieg nad szpiegami. Wirtuoz podsłuchów, ekspert od łamania kodów, wybitny specjalista w dziedzinie knucia i spiskowania. Tajny agent jak z obrazka. Tenże Hall informuje chłopca, że został wybrany, wyselekcjonowany spośród tysięcy innych równie zdolnych kandydatów i od dziś (dosłownie) będzie miał możliwość dołączenia do elitarnej akademii kształcącej przyszłych asów wywiadu. Tak rozpoczyna się „Szkoła szpiegów” autorstwa Stuarta Gibbsa - nowa seria sensacyjnych książek z CIA w tle dla nastolatków.
„Szkoła szpiegów” Stuart Gibbs, Agora dla dzieci, pierwszy tom serii książek szpiegowskich dla starszych dzieci i młodszych nastolatków

Od razu zaznaczę, że „Szkoła szpiegów” to typowa literatura rozrywkowa, klasyczna szpiegowska pulpa, która czyta się w mig, wciąga bez reszty i po prostu bawi. Gibbs ani na chwilę nie zwalnia. Akcja goni akcję, wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie, narracja przypomina rollercoaster z bardzo wieloma zakrętami. Autor bardzo sprawnie odświeża typowy schemat powieści szpiegowskiej. Polubiłam ten tom za dystans do tematu, obśmianie niektórych klisz, stereotypów i naszych naiwnych wyobrażeń o ekscytującym życiu szpiega (nie bądź Flemingiem!), wreszcie - za zabawę z cytatami z klasyków.

„Szkoła szpiegów” Stuart Gibbs, Agora dla dzieci, pierwszy tom serii książek szpiegowskich dla starszych dzieci i młodszych nastolatków

Przede wszystkim tu rządzą dzieciaki, świetnie skrojeni bohaterowie reprezentujący niemal wszystkie spotykane w szkolne typy. Znajdziecie tu i stereotypowego mięśniaka, i nerda, i niemal superbohaterkę. To młodzi mają moc, wykorzystują swoje talenty, wiedzę i wcale nie idą biernie za autorytetami. Wręcz przeciwnie - widzą to, czego największe szychy CIA nie są w stanie wcale dostrzec. A może nie chcą. I nie chodzi tu o wrogich agentów, o konkurencyjne wywiady, choć pojawia się pewna tajemnicza organizacja, która chce zamieszać w ustalonym porządku świata.

Dużym plusem jest wyrazista kobieca postać. To Erica rozdaje tu karty. 

A dorośli? Cóż. Jakby to powiedzieć... No, nie są źli, ale tacy trochę pokraczni, momentami gapowaci, nawet jeśli zawodowo zajmują się wywiadem. Przekonajcie się zresztą sami.

„Szkoła szpiegów” Stuart Gibbs, Agora dla dzieci, pierwszy tom serii książek szpiegowskich dla starszych dzieci i młodszych nastolatków


Gdy byłam dzieckiem, szpiegowskie klimaty nie należały do moich ulubionych. Nudziły mnie perypetie Jamesa Bonda i jego klonów, ich przewidywalność, schematyczność. Kochałam za to niesamowite gadżety. Te samochody, które potrafiły wszystko, te długopisy z tajemniczymi funkcjami, podsłuchy, miniaturowe kamery, pułapki. Wciągający świat techniki, popis wyobraźni i autorów, i scenarzystów. Czasy się jednak zmieniły. Dziś większość tych kiedyś zapierających w dech w piersiach innowacji możemy kupić w każdym sklepie z elektroniką. Ba, dziś pierwszy lepszy smartfon zadziwiłby klasycznego Bonda sprzed lat. Dlatego też nie dziwi, że Gibbs typowym szpiegowskim urządzeniom poświęca mało uwagi. Owszem, pojawiają się podsłuchy, bomby, broń, systemy komputerowe. Taki niezbędnik asa wywiadu. I znowu kreatywni uczniowie, dla których te gadżety to element codziennego życia OD ZAWSZE, nie mają problemów z rozpracowaniem jeszcze niedawno bardzo zaawansowanych technicznie systemów dostępów, zabezpieczeń, pozornie nie do złamania. Cóż, życie. 

Za to wyobraźnię wciąż rozpala drugi, ukryty przed oczyma zwykłych ludzi świat. To podziemia, kryjówki, tajemnicze przejścia, wejścia i wyjścia. Alternatywna rzeczywistość tuż obok nas.         

„Szkoła szpiegów” Stuart Gibbs, Agora dla dzieci, pierwszy tom serii książek szpiegowskich dla starszych dzieci i młodszych nastolatków


„Szkoła szpiegów” to udane otwarcie nowej serii sensacyjnej dla młodszych nastolatków (8-12 lat). Gwarantuję, że wartka akcja wciągnie bez reszty nie tylko fanów szpiegowskich klimatów. Do tego satyryczne zacięcie, wyraziści bohaterowie i nieoczywiste rozwiązania fabularne. Taka powinna być literatura rozrywkowa, która i bawi, i pokazuje, że czytanie może być po prostu fajną formą spędzania czasu, świetną alternatywą dla gier, seriali i życia online. Dajcie dzieciakom, i dziewczynom, i chłopakom. Ja tak zrobię. I z niecierpliwością czekam na następny tom zapowiedziany już na lipiec, a teraz wracam do oglądania 7 sezonu Homeland.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu
 Agora dla dzieci


SZKOŁA SZPIEGÓW
Tekst: Stuart Gibbs
Ilustracje: Mariusz Andryszczyk
Tłumaczenie: Jarek Westermark
Seria: Szkoła szpiegów
Wydawnictwo: Agora dla dzieci
Oprawa: miękka
Liczba stron: 200
Format / forma: klasyczna książka, audiobook, e-book
Sugerowany wiek: 8-12 lat

 „Opowieści z najdalszych przedmieść” i „Opowieści z głębi miasta”, czyli etyczne pytania i przestrzenie nieodkryte

09 maja

„Opowieści z najdalszych przedmieść” i „Opowieści z głębi miasta”, czyli etyczne pytania i przestrzenie nieodkryte

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, „Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Długo nosiłam w sobie te dwa zbiory opowiadań, zastanawiałam się, z której strony je ugryźć, jak je przedstawić, mimo że czytałam je po raz kolejny. I na pewno nie był to ostatni raz. W „Opowieściach z najdalszych przedmieść” i „Opowieściach z głębi miasta” Shaun Tan często uderza bowiem w moje najbardziej czułe struny, w poetycki, odrealniony sposób rozpracowuje moje lęki, strachy i obawy. Czasami zatrzymuję się na tekście. I przepracowuję, i trawię, i myślę. Innym razem to obraz wbija się w pamięć, chodzi za człowiekiem, zmusza do refleksji lub po prostu niepokoi, drażni. Lubię ten stan, w którym rozum musi przebić się przez emocje, racjonalne zrozumienie tematu przez często dziwne, niedookreślone uczucia, gdy autor wymaga od czytelnika zmierzenia się z tym, co ważne, i tym, co trudne. 

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Cenię twórczość Tana za traktowanie zwykłej przestrzeni jako miejsca magicznego (mimo braku magicznych artefaktów), z pogranicza jawy i snu. Świat wokół bohaterów przypomina oniryczną krainę, w której wszystko jest możliwe i nie dziwi nic. Jak w dzieciństwie. Miasto i przedmieścia składają się z zakamarków, tajemniczych zaułków, w budynkach znajdują się dodatkowe, nieoczywiste pomieszczenia. Jak u Brunona Schulza. W rzeczach brzydkich, innych kryje się piękno, te pozornie piękne zawsze naznaczone są jakąś skazą. Natura przenika się z cywilizacją, cywilizacja podbija naturę, natura odbiera przynależne sobie miejsce. Tak jakby dwie równoległe rzeczywistości stopiły się w jedną. Zmysły, emocje, rozum mogą być zdezorientowane. Czytelnik postawiony został tu w trudnej sytuacji, autor bowiem niczego nie ułatwia, nie tłumaczy, nie racjonalizuje. Opisuje tylko wizję świata, która może powstać jedynie w dziecięcej wyobraźni. I dobrze. Lubię wyzwania.

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też


„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Sytuację czytelniczą komplikuje fakt, że Tan nie posługuje się jedną formą artystyczną. Miesza, miksuje i gatunki literackie, i konwencję obrazów, choć styl zawsze pozostaje wspólny, rozpoznawalny i właściwy tylko autorowi. W „Opowieściach z najdalszych przedmieść” znajdziemy i klasyczną przypowieść, i opowiadania, w których narracja prowadzona jest i za pomocą słów, i grafiki (w różnych proporcjach), i kolażowe formy, przypominające coś pośredniego między komiksem a wyklejanką. Ilustracje skupione na szczególe, przypominające komiksowe, filmowe kadry przedstawiające sekwencję wydarzeń, sąsiadują z monumentalnymi, pełnymi przestrzeni obrazami. Ba, znajdziemy tu nawet stylowy fresk i stronę wprost z codziennej gazety. I ta wyklejka, którą można studiować godzinami, i ten oryginalny, pocztowy spis treści. Czego tu nie ma.


„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Co więcej, autor gra z konwencjami, ilustracje pełne są mniej lub bardziej widocznych aluzji, nawiązań. Tan nie ukrywa swoich inspiracji, a są one niezwykle szerokie. Znajdziemy tu i wpływ Edwarda Hoppera, i stylistykę Tima Burtona czy Terry'ego Gilliama, i podobieństwa do prac Josepha Cornella. I moglibyśmy tak nazwiska wymieniać w nieskończoność. Zawsze przy tym autor pozostaje sobą. Naprawdę jego skala możliwości jest niemal nieograniczona. Mistrzostwo w różnorodności.

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Bogate, często wręcz rozbuchane ilustracje kontrastują z tekstem - prostym, oszczędnym, w punkt. Zwykłym w formie, niecodziennym i zaskakującym w treści. Tan nigdy nie proponuje czytelnikowi gładkich morałów, pozostawia za to mnóstwo pola do własnych przemyśleń, do dopowiedzeń, do znalezienia własnych znaczeń.

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

„Opowieści z najdalszych przedmieść”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

„Opowieści z głębi miasta” z kolei wydają się być bardziej spójne jako całość, choć Tan sięga po różne gatunki literackie. W warstwie graficznej dominują całostronicowe obrazy, które również współuczestniczą w budowaniu i atmosfery, i samej narracji. Uzupełniają je czarnobiałe sylwetki zwierząt, minimalistyczne, wręcz ascetyczne, przewijające się przez cały tom. Niby większą rolę odgrywa tu tekst, ale tak naprawdę w pamięci pozostają monumentalne kadry, na których najczęściej w przejmujący sposób przedstawiona została relacja pomiędzy naturą a cywilizacją, miastem a przyrodą. Wyobraźcie sobie monstrualne ślimaki tulące się do siebie nocą tuż nad wejściem do podziemnego przejścia, małą, niewinną świnkę w ciemnym, bezdusznym pokoju patrzącą w dal, gdzieś w przestrzeń za drzwiami, kryjącą się przed czymś, przed złem, stado koni stojące na niedokończonej estakadzie, nauczyciela w pustej klasie wtulonego w owcę, ławicę ryb o ludzkich twarzach. Surrealizm, groteska i setki znaczeń. Przejmująca historia człowieka (ludzi) i psa (psów) mogłaby być w ogóle pozbawiona słów, a i tak wbija w fotel.



Podobne różnice między książkami widać także w zakresie poruszanej tematyki. W „Opowieściach z najdalszych przedmieść” jest ona równie różnorodna jak forma graficzna. Znajdziecie tu i świetne studia „różnic kulturowych” (w tym chyba moje ulubione opowiadanie „Eryk”), i opowieść o procesie twórczym, i nietypową historię miłosną przypominającą raczej klasyczny rytuał przejścia, inicjacyjną wędrówkę w dość oryginalnej scenerii. Tan pisze i o fantastycznych przestrzeniach, które można znaleźć w beznadziejnej rzeczywistości, i o niecodziennych relacjach, i o nieoczekiwanych zbiegach okoliczności. Pokazuje, jak przekształcać rzeczy złe lub nijakie w dobro, w coś wartościowego („W gotowości lecz bez trwogi”). Ten tom daje nadzieję, wzrusza, ale nie przygnębia. Niektóre opowiadania wciskają w fotel, inne są po prostu ciekawe, jeszcze inne tylko są. Łączą je dwie rzeczy - skupienie się na tym, co inne, co nie przystaje, nie wpisuje się w schemat oraz spojrzenie na świat z perspektywy dziecka.

„Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

„Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

„Opowieści z głębi miasta” z kolei raczej przygnębiają. Tu osią łączącą wszystkie historie jest pełna napięcia relacja pomiędzy naturą a cywilizacją, przyrodą a miastem, dzikością a światem pełnym, często abstrakcyjnych norm. Tan z reguły oskarża, czasami pokazuje, zawsze uzmysławia i rozlicza. Widzi piękno, częściej jednak okrucieństwo (budząca grozę opowieść o śwince) i obojętność. Przede wszystkim jednak uświadamia nam to, co straciliśmy i wciąż tracimy na nasze własne - ludzi - życzenie. Jak przeraźliwie samotni, zagubieni jesteśmy, gdy tracimy więź z naszym najbardziej wartościowym dziedzictwem. I nie stanowi go wcale tradycja, i nie są nim wytwory cywilizacji, ale pierwotna łączność z naturą.

„Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też

Autor przenosi nas do miasta, które wygląda trochę jak przestrzeń postapokaliptyczna, dystopijna rzeczywistość, w której przyroda próbuje odzyskać swoje miejsce. Dżungla, puszcza, słowem pierwotność wkracza na tereny zaanektowane przez cywilizację. Przypomina o sobie, czasami nieśmiało, innym razem intensywnie, drapieżnie. Próbuje współegzystować. To właśnie tu znajdziemy zapomniane piętro biurowca, które zamieszkują krokodyle, tutaj zarząd korporacji przeobraża się w żaby, a ludzcy prawnicy reprezentują interesy całkiem świadomych swoich praw niedźwiedzi, które zdecydowały się pozwać ludzkość. Za co? Wiadomo.


„Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też


Ten tom to jedno wielkie pytanie etyczne, głos w sprawie przywrócenia naturze właściwego miejsca, odzyskania odpowiednich proporcji świata. Spójrzcie choćby na pierwszą, otwierającą książkę ilustrację - zwierzęta w jakimś pomieszczeniu przypominającym właściwy im ekosystem, zapewne gdzieś w jakimś wieżowcu, spoglądające na miasto, ale odgrodzone od niego szklaną szybą. Szybą, którąś ktoś musi w końcu zbić. Jak głosi bowiem motto autorstwa Alice Walker Zwierzęta tego świata mają własne powody, by istnieć. I o tym właśnie jest ta książka.  
Tan nie oszczędza przy tym czytelnika. Niektóre opowiadania są bardzo brutalne, niemal turpistyczne i nawet fantastyczny sztafaż nie ułatwia odbioru. Za każdym razem jednak jest to uzasadnione. O okrucieństwie, o naszym bezwzględnym traktowaniu natury, o ludzkim egoizmie trzeba czasami mówić właśnie tak. Wstrząsnąć, zmusić do rachunku sumienia. Bo czy naprawdę musimy zabijać srebrzycę, rybę, która żyje pod nieboskłonem? Czy nie mogliśmy ominąć nosorożca, chwilkę poczekać, aż sam odejdzie, zanim wezwaliśmy służby rozwiązujące „problem”?

„Opowieści z głębi miasta”, Shaun Tan, Kultura Gniewu, książki obrazkowe dla dzieci i dla dorosłych też


W dzieciństwie widzimy świat inaczej. Mniej racjonalnie, swobodniej, wypełniamy luki naszą fantazją, sięgamy do wyobraźni, by zrozumieć, o ile zrozumieć w ogóle chcemy. Zaglądamy pod powierzchnię codzienności. Wszystko jest BARDZIEJ - sensualne, tajemnicze, odczuwalne. Nie ma granic poznania. Niestety, im jesteśmy starsi, tym mniej w nas niczym nieograniczonych marzycieli, ściana to ściana, zaułek to zaułek, pies to pies, krokodyl to krokodyl. Pewne myślowe ścieżki się urywają, niektóre możliwości znikają. Shaun Tan pokazuje jednak, że w każdym z nas gdzieś głęboko tkwi zapomniane dziecko, które chce widzieć więcej, czuć inaczej, przeżywać, a nie rozumieć. Świat tego dziecka rządzi się innymi prawami, obowiązuje w nim inna fizyka, inne zasady. Inne, lecz zrozumiałe, odmienne, lecz równie ważne. Rządzi tu logika snu. Tutaj bawół wodny mieszka na zapuszczonej parceli i kopytem wskazuje właściwą drogę, w kredensie przebywa miniaturowy student z zagranicznej wymiany. I nikogo to nie dziwi. Bo niby czemu miałoby dziwić?

Trudno jednoznacznie wskazać, do kogo  najlepiej trafią obie książki. „Opowieści z najdalszych przedmieść” spokojnie można czytać już z dziećmi powyżej 8 roku życia, jednak druga pozycja - „Opowieści z głębi miasta” - ze względu na złożoność narracji i często dość brutalną tematykę to propozycja dla starszych nastolatków, powyżej 12 roku życia, i dla dorosłych. Wszystkich wrażliwych dorosłych szczególnie dziś, gdy wisi nad nami groźba klimatycznej katastrofy. Ba, gdybym mogła, wpisałabym  ją na licealną listę lektur obowiązkowych.  Nie ma bowiem bardziej aktualnej tematyki, nie ma ważniejszych wyzwań i istotniejszych pytań, na które my - ludzie - musimy wreszcie uczciwie odpowiedzieć.


OPOWIEŚCI Z NAJDALSZYCH PRZEDMIEŚĆ
Tekst:
Shaun Tan
Ilustracje: Shaun Tan
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: 2013
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Format / forma: stylowy picturebook
Sugerowany wiek: 9+

Niestety, nakład jest wyczerpany, szukajcie więc książki w drugim obiegu.

OPOWIEŚCI Z GŁĘBI MIASTA
Tekst:
Shaun Tan
Ilustracje: Shaun Tan
Tłumaczenie: Anna Warso, Wojciech Góralczyk
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 236
Format / forma: stylowy picturebook, artbook
Sugerowany wiek: 12+, dla każdego
„Ziemia. Żywa planeta”, czyli historia życia, dzieje zmiany

16 kwietnia

„Ziemia. Żywa planeta”, czyli historia życia, dzieje zmiany

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

„Ziemia. Żywa planeta” z klimatycznymi ilustracjami Ainy Bestard to przede wszystkim uczta dla oka, wizualny majstersztyk. Niezwykle piękne, albumowe wydanie przywodzi na myśl dawne atlasy, retro tomy, które kuszą czytelników w muzeach, starych bibliotekach, pełnych tajemnic antykwariatach. Ta pozycja to po prostu edytorskie mistrzostwo świata, które chce się przeglądać w nieskończoność.

Treść pióra Marty de la Serny także może zafascynować, choć bardziej za sprawą prezentowanych faktów niż formy. Nic dziwnego, inspiracją i podstawą powstania książki była ekspozycja Planeta Życie w Barcelońskim Muzeum Nauk Przyrodniczych (Museo de Ciencias Naturales de Barcelona). Życie, które od początku swego istnienia ewoluuje, czasami w zaskakujący sposób. To historia narodzin i śmierci, ciągłych przeobrażeń, znikania i pojawiania się, masowych wymierań i wielkiej ekspansji żywych form, gigantycznych stworzeń jak z innego świata i niewidocznych mikroorganizmów, to czasy globalnych ociepleń i ekstremalnych mrozów. Ta różnorodność, zmienność budzi podziw. Momentami wydawało mi się, że czytam o wielkim, nieskończonym eksperymencie, w którym ktoś/coś testuje po kolei różne scenariusze zdarzeń.

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

Książka składa się z zaledwie dziesięciu bardzo zwięzłych rozdziałów, nie oczekujcie więc pełnego,  kursu historii Ziemi. To raczej szkicowy, lecz wciągający wykład poświęcony najbardziej przełomowym wydarzeniom w dziejach naszego globu, tym, które przyczyniły się do tego, że Ziemia wygląda dziś właśnie tak. Wykład to chyba złe słowo. To raczej nowoczesna, dynamiczna, choć utrzymana w klimacie vintage, prezentacja.

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

W pierwszym rozdziale autorki prezentują klasyczną oś czasu, odrobinę barwniejszy odpowiednik tej, którą doskonale znamy ze szkoły. W drugim dowiadujemy się najważniejszych informacji o skamieniałościach - niemych świadkach przeszłości, którzy wbrew pozorom powiedzieć mogą bardzo wiele. Dopiero tak przygotowani, uzbrojeni w podstawową wiedzę wyruszamy w ekspresową podróż w czasie od samego Wielkiego Wybuchu, powstania wszechświata i ukształtowania się Ziemi i Księżyca, poprzez początki życia i nowe gatunki zasiedlające Ziemię, moment, gdy życie wychodzi z wody, po erę wielkich gadów i królestwo ssaków. Docieramy prawie do dziś.

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

Niech was nie zwiedzie bogato ilustrowana formuła książki, autorka poważnie traktuje swoich czytelników. Informacje podaje z reguły dość prosto i zrozumiale, ale nie unika naukowych terminów, wręcz przeciwnie - chętnie ubarwia nimi narrację. I choć niby dba o to, by zawsze trudne terminy wytłumaczyć, momentami wydawało mi się, że tekst jest nimi trochę zanadto nasycony. Młodsi uczniowie mogą się odbić od zbyt naukowej nomenklatury. W warstwie tekstowej zabrakło mi odrobiny lekkości, gawędziarskiego tonu, który idealnie pasowałby do wizualnej, nieco tajemniczej strony książki. Jest po prostu sucho, faktograficznie, konkretnie. Refleksja pojawia się dopiero na samym końcu.  Nie czepiam się jednak zbytnio, same wydarzenia, ciekawostki są już ekstremalnie ekscytujące, a grafika wynagradza wszystko. Informacje, dane, konkrety stanowią jedynie uzupełnienie, szkielet. Nie bez powodu chyba na okładce brakuje nazwiska autorki tekstu.  

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

W warstwie graficznej, mimo iż autorka sięga po bardzo zróżnicowane środki, panuje wyjątkowy porządek i to począwszy od przejrzystego spisu treści (oznaczono na nim nawet sposób prezentowania danych). Uwagę zwraca już sam rozmiar książki, jej nietypowy kształt i stylowa okładka, którą aż chce się wyeksponować na półce. Wszystko do siebie pasuje, każdy element współgra z innymi.

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego


Dalej jest jeszcze lepiej. Czego tu nie ma. Poruszanie się po milionach lat ułatwiają pojawiające się w wielu miejscach osie czasu. Kolejne epoki, ery zobrazowano na ilustracjach zajmujących całe rozkładówki. W innych miejscach wykorzystano klasyczne ryciny naukowe wykonane tuszem. Całości dopełnia spatynowane, zmatowione, lekko przygaszone tło wprost z lekko przykurzonych starodruków. Najlepsze zostawiłam na koniec. To po pierwsze klapki, pod którymi kryją się niespodzianki. O wyjątkowości tej pozycji przesądzają jednak półprzezroczyste karty sprawiające, że treść ożywa. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w magicznym spektaklu. Cudowne, szczególnie że sami możemy trochę wpływać na scenografię, sterować głębią, wzmacniać efekt 3D. Wystarczy manipulować kartką, układać ją tak, jak nam się żywnie podoba. Nie tylko dzieci lubią ten typ interaktywności.

„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego

W tej książce znajdziecie również rzecz dziś nieco zapomnianą, rzadko stosowaną, a przecież tak użyteczną. Błędy się zdarzają nawet w najbardziej dopieszczonych wydaniach. A to literówka, a to jakaś nieścisłość, pomylony termin, przekręcone słowo. Znam to i rozumiem, i jeszcze bardziej szanuję wydawnictwo za to, że nie schowało głowy w piasek, nie udało, że usterek nie widzi, ale przyznało się do nich i w odpowiedni sposób dało znać odbiorcy, co poprawić trzeba.
 
„Ziemia. Żywa planeta” Aina Bestard, Marta de la Serna, Tatarak, nonfiction i artbook w jednym, książka i dla dzieci, i dla każdego


Dzieje Ziemi fascynują, zadziwiają. Wciąż odkrywam coś nowego, coś, co sprawia, że czuję podziw i respekt. Dinozaury są banalne. Wyobraźcie sobie raczej 70-metrowe ważki i lasy składające się z kilkumetrowych grzybów. Brzmi jak opis ekosystemu z obcej planety, jak element scenografii fantastycznego filmu? O nie. Często jednak popełniamy ten fundamentalny błąd myślowy. Traktujemy przeszłość naszego globu jako ciekawą opowieść o tym, co się działo kiedyś, gdzieś tam, daleko. Nie tu. To bzdura. Historia Ziemi wciąż się toczy, a my - ludzie - odgrywamy w niej bardzo istotną rolę. Od nas zależy, czy w ostatecznym rozrachunku zostaniemy uznani za bohaterów pozytywnych, czy wręcz przeciwnie - będziemy mieli między innymi samych siebie na sumieniu. I właśnie takim, refleksyjnym, filozoficznym i jednocześnie bardzo konkretnym przesłaniem kończy się ta książka, którą polecam każdemu.

ZIEMIA. ŻYWA PLANETA
Tekst:
Marta de la Serna / Museo de Ciencias Naturales de Barcelona
Ilustracje: Aina Bestard
Tłumaczenie: Karolina Jaszecka
Wydawnictwo: Tatarak
Data wydania: 2020
Liczba stron: 92
Oprawa: twarda
Format / forma: artbook, klapki, przezroczyste kalki
Sugerowany wiek: 5+ (według wydawcy), 5+ do oglądania, 8+ do czytania (według Mamobaba), dla każdego
 „Jestem Życie” i „Jestem Śmierć”, czyli zawsze razem, zawsze obok nas

11 kwietnia

„Jestem Życie” i „Jestem Śmierć”, czyli zawsze razem, zawsze obok nas

„Jestem życie”, „Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książki obrazkowe o sprawach podstawowych

„Jestem Życie” i „Jestem Śmierć” autorstwa Elisabeth Helland Larsen (scenariusz) i Marine Schneider (obraz) to dwie poruszające opowieści obrazkowe, które - choć wydane w odrębnych tomach - stanowią nierozerwalną całość. Czytane oddzielnie są po prostu w porządku, ot, całkiem ciekawe historie o ważnych sprawach w wersji dla młodszych. Na rynku księgarskim znajdziecie mnóstwo tego typu pozycji i lepszych, i gorszych. „Jestem Śmierć” jest przy tym głębsza, bardziej przejmująca.
Jednak te zwykłe opowieści czytane w duecie, jedna po drugiej, razem zyskują dodatkowy sens, rezonują, dają w kość i emocjonalnie, i intelektualnie. Dopiero wtedy stają się dziełem skończonym. 

„Jestem życie” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

„Jestem życie” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

Zacznijmy od Życia, które wprawia wszystko w ruch. W postaci czerwonego jak krew stworka trochę przypominającego leniwca wędruje po świecie, doświadcza i daje innym doświadczać, czuje i powoduje, że inni czują. Jest wszędzie. Trwa krótko bądź przez wieki. Lata, pływa, wspina się. Widzi ludzi, ich ciała - różne, stare i młode, piękne i interesujące, odważne i chowające się kącie. Jest zawsze. W każdym z nas. Podoba mi się ta wciąż podkreślana różnorodność, to, że autorki nie lukrują rzeczywistości, ale gdy trzeba sygnalizują też trudniejsze zagadnienia, jak choćby samotność, strach, czy wojnę.  

„Jestem życie” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

„Jestem życie” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

Momentami może się wydawać, że tekst niebezpiecznie zbliża się do banału, ale to tylko pozór. Wystarczy spojrzeć na towarzyszące mu obrazy, by to wrażenie się oddaliło. To właśnie na ulotnych, poetyckich, niemal baśniowych ilustracjach toczy się historia życia, jest ono przedstawione we wszystkich swych przejawach, a my czytelnicy możemy podglądać, tak jak i ono, świat ożywiony. Ujmuje czułość, z jaką artystka portretuje wszystkich bohaterów, zadziwia trafność dobrania scenek, w których uczestniczą. Prostych, codziennych, a jednak w tym kontekście wręcz symbolicznych. To naklejanie plastra na zranione miejsce, rój motyli i pszczół, dzieci beztrosko doświadczające zimy wszystkimi zmysłami, te cienie innych, to celebrowanie każdej chwili. Któż w dzieciństwie nie czuł się panem świata, próbując smakować padający śnieg? Chyba tylko ten, kto wybierał życie na krawędzi, lubił dreszczyk emocji i dotykał językiem zmrożonego metalu.

„Jestem życie” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

Zapowiedź istnienia Śmierci, jej wiecznej więzi z Życiem znajdziemy już w pierwszej części. Bez Życia nie ma Śmierci, bez Śmierci Życie nie miałoby szansy zyskać prawdziwego znaczenia, nie miałoby sensu. Brzmi jak truizm? Owszem, ale prawdy podstawowe wypowiedziane na głos często przecież wydają się banalne. Autorki jednak śmierć pokazują w rzadko spotykany w kulturze sposób, odczarowują ją, prezentują jako część cyklu, któremu wszyscy podlegamy. Przede wszystkim zaś zdejmują z niej grozę. Śmierć w tym ujęciu jest czuła, przyjacielska, empatyczna. Rozumie uczucia tych, po których przychodzi, nawet jeśli sama nie jest rozumiana. Stara się otoczyć odchodzących dobrem, zagwarantować im spokój, bezpieczeństwo, ukoić ich ból. I obiecuje im to, co najważniejsze. Wiedzę, odpowiedzi na te wszystkie pytania, co będzie po.

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

Już samo graficzne przedstawienie śmierci - dziewczyna o długich włosach przemierzająca świat a to na rowerze, a to w łodzi - przywodzi bardziej na myśl łagodną nimfę, niż stereotypową groźną, bezwzględną kostuchę z kosą. Wzruszają obrazy, na których łagodnie otacza ona swym ramieniem tych, po których przychodzi. Czule. I te ilustracje, na których po prostu współtowarzyszy w ostatnich czynnościach, chwilach. Rozumiejąc. Spójrzcie na scenkę, gdy razem ze starszą panią kończą robótkę, symboliczną, czerwoną, długą jak życie staruszki.

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książka obrazkowa o sprawach podstawowych

Nie oznacza to, że śmierć została tu sprowadzona do banału. Wręcz przeciwnie. Autorki pokazują jej nieuchronność, ale także nieprzewidywalność, nieokreśloność czasu jej nadejścia. I to mnie chyba poruszyło najbardziej. Wprost bowiem w książce przeznaczonej dla dzieci napisano, że śmierć może przyjść i po człowieka, który przeżył już wiele, i po tego w kwiecie wieku, i po dziecko, rówieśnika hipotetycznego czytelnika książki, i po tych, którzy nawet jeszcze się nie urodzili.  Śmierć towarzyszy każdemu z nas codziennie, w każdej chwili, w każdym miejscu. Dokładnie tak, jak jej bliźniacza siostra -  Życie.  

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książki obrazkowe o sprawach podstawowych

„Jestem śmierć” Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Krótkie Gatki, Kultura Gniewu, książki obrazkowe o sprawach podstawowych

Bądźmy szczerzy. Nawet nam dorosłym trudno jest spokojnie rozmawiać i myśleć o śmierci. Definitywny koniec wciąż przynależy do sfery tabu, którą się wypiera, czasami obśmiewa, najczęściej omija i ignoruje, szczególnie gdy trudne pytania o sprawy ostateczne zadają dzieci.  „Jestem Życie” i „Jestem Śmierć” czytane razem, w duecie pozwalają oswoić problem, zmierzyć się z nim.  Co więcej, cykl życia i śmierci dotyka tu zgodnie z prawdą wszystkich - i ludzi, i zwierzęta, i rośliny. Każdy żywy organizm, każdy składnik przyrody. Sama Śmierć mówi przecież, że gdyby skończyła wędrówkę, „kto robiłby miejsce wszystkiemu, co rośnie i ma korzenie?”. Takie ujęcie tematu, uniwersalne i poetyckie, ale pozbawione zarówno religijnego, jak i typowo naukowego kontekstu, stanowi dobry punkt wyjścia do rozmyślań, do rozmów dla każdego. Łagodność, piękny, prosty język (brawa dla tłumaczki Katarzyny Tunkiel) i w sumie pozytywny, choć nieunikający trudnych spraw, przekaz sprawiają, że książka trafi nawet do przedszkolaka. Dorosłych z kolei wzruszy, zatrzyma na chwilę. Taką mam nadzieję.  

Szczególnie że ważnych, fundamentalnych tematów do dyskusji odnajdziecie wraz z dziećmi w tych dwóch niewielkich tomikach wiele. Wystarczy, że uważnie przyjrzycie się niesamowitym, poetyckim obrazom pełnym znaczących scenek, symbolicznych detali, tropów i smaczków dopowiadających tekst, prowokujących do refleksji, do zadawania dodatkowych pytań. 


JESTEM ŻYCIE
Tekst: Elisabeth Helland Larsen
Ilustracje: Marine Schneider
Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Seria: Krótkie Gatki
Data wydania: 2021
Liczba stron: 44
Oprawa: twarda
Format / forma: klasyk
Sugerowany wiek: 4+, dla każdego


JESTEM ŚMIERĆ
Tekst: Elisabeth Helland Larsen
Ilustracje: Marine Schneider
Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Seria: Krótkie Gatki
Data wydania: 2021
Liczba stron: 44
Oprawa: twarda
Format / forma: klasyk
Sugerowany wiek: 4+, dla każdego
„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”, czyli globalna wioska wczoraj, dziś i jutro

01 kwietnia

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”, czyli globalna wioska wczoraj, dziś i jutro

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata” to skrócona i dostosowana do oczekiwań i potrzeb młodszego odbiorcy wersja monumentalnego tomu pod tym samym tytułem. Do tego bajecznie zilustrowana. Autor, Peter Frankopan, z gawędziarską swadą prowadzi nas po dziejach (prawie) całego świata za punkt wyjścia biorąc tytułowe jedwabne szlaki, najstarsze drogi handlowe, krwioobieg, system nerwowy globu działający od starożytnych cywilizacji począwszy po dziś. To siatka połączeń dosłownych i symbolicznych, którą przemieszczają się ludzie, towary, dobra kultury i - co najważniejsze - idee. I filozoficzne, i prawne, i religijne. Dobre i złe, rozwijające i destrukcyjne.

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych


W zaledwie szesnastu rozdziałach autor stara się ująć najważniejsze fakty z historii świata. Oczywiste jest więc, że nie jest to rozprawa pełna, zniuansowana, uwzględniająca wszystko, co nawet laikom może wydać się istotne. Nie o to też w tej książce chodzi, nie taki był jej zamysł. To raczej esej historyczny podporządkowany jednej tezie. Pojawiają się uproszczenia, uogólnienia, ale nigdy nie miałam poczucia braku, pisania po łebkach. Czułam się raczej zaintrygowana, zachęcona, by zgłębić temat w bardziej wyspecjalizowanych źródłach.
  
„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

Książka zaczyna się przewrotnie - od punktu dojścia, od dziś. Na samym jej początku czytelnik widzi bowiem mapę współczesnego świata. Następnie w inspirującym wstępie autor opowiada o genezie swojego zainteresowania historią i tłumaczy przyjętą przez niego w jej interpretacji perspektywę. W kolejnych rozdziałach dzieje przedstawione zostały chronologicznie - jednocześnie tak, jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni, i inaczej. Rzadko bowiem w naszej edukacji historycznej mogliśmy spojrzeć na dzieje świata z innego punktu. To nie Europa jest tu centrum wszechświata, nawet nie Azja, nie Afryka. Świat tu traktowany jest jako całość, a jego centralny punkt zmienia się w czasie. Krąży, przemieszcza się nawet dziś.

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

Dużym plusem wynikającym z odejścia od europocentrycznej perspektywy w przedstawianiu historii jest uzmysłowienie odbiorcy, że starożytność to nie tylko Grecja i Rzym, nie tylko gdzieś tam wspomniany Egipt i jakiś wręcz nierealny, baśniowy Babilon. Intrygujący i wiele tłumaczący jest choćby rozdział pokazujący przeobrażenia w świecie Islamu, jego ekspansję, zmiany w obrębie samej religii. Dzięki temu lepiej i głębiej można zrozumieć niektóre procesy zachodzące we współczesności.

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

Kształtowanie się i ekspansja wielkich religii, wymiana towarów, ale i handel ludźmi, wojny i zarazy, pierwsze katastrofy klimatyczne, które przyczyniły się do upadku wielkich cywilizacji. Dobro i zło.  Frankopan pokazuje wielkie imperia w pełni rozkwitu i ich późniejszy rozkład. W starożytności, w czasach nowożytnych i całkiem współcześnie. Analizuje punkty milowe w dziejach, czasami skupia się na pozornie mało ważnych wydarzeniach, których wpływ na historię możemy zobaczyć dopiero z pewnego dystansu. Przedstawia decyzje i działania prowadzące do rozwoju, i te błędne, które powodowały regres, przegraną. Przede wszystkim jednak zawsze akcentuje wyjątkowe połączenia, interakcje, skrzyżowania, na których przenika się polityka, gospodarka i kultura.

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

Warto podkreślić, że książka została pięknie wydana i ciekawie zilustrowana przez Neila Packera. Gigantyczny format, intrygująca okładka (choć złocenia trochę drażnią oko w ostrym słońcu), mapki, które można studiować godzinami, całostronicowe obrazy przedstawiające kluczowe zagadnienia. Najciekawiej wypadają przy tym symboliczne labirynty przewijające się przez całą książkę. Wszystko to uatrakcyjnia lekturę, ułatwia zapamiętanie. Super.

„Jedwabne szlaki. Nowa historia świata”  Peter Frankopan, Neil Packer, Wilga, podróż przez dzieje świata dla dzieci, nastolatków i dorosłych

Prosty, ale pełen pasji język, mnóstwo ciekawostek, anegdot, dziwnych i zdumiewających faktów -  takie ujęcie dość poważnej tematyki sprawia, że książka najlepiej trafi do uczniów starszych klas podstawówki (od 9 do 15 lat). Co więcej, ukazanie historii jako pewnych procesów, które wciąż trwają, schematów, które raz za razem się powtarzają, może niektórym niedowiarkom udowodnić, że to dziedzina ważna, że bez zrozumienia tego, co było, trudniej nam poruszać się we współczesności, a względem przyszłości stajemy się wręcz bezbronni. W tym kontekście frazes, że historia lubi się powtarzać, nabiera zupełnie innego, trochę złowieszczego wymiaru.

Cieszy także, że pojawia się zupełnie inna, nowoczesna i uwzględniająca różne punkty odniesienia narracja historyczna, która nie zapętla się wokół jednej, jedynie słusznej perspektywy. Taką historię lubię i taką chcę pokazywać dzieciom.  A sama rzucam się łapczywie na wersję dla zaawansowanych. Papierowa zniknęła z rynku, przegapiłam, ale ebook wciąż jest dostępny.


JEDWABNE SZLAKI. NOWA HISTORIA ŚWIATA
Tekst:
Peter Frankopan
Ilustracje: Neil Packer
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2020
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda ze złoceniami
Format / forma: monumentalna
Sugerowany wiek: 8-15 lat, dla każdego, kto woli krótko i na temat
Copyright © 2017 Mamobab czyta