„Wiedźmun”, czyli gumowa kaczuszka i ekologiczna katastrofa

23 lipca

„Wiedźmun”, czyli gumowa kaczuszka i ekologiczna katastrofa


Najpierw zobaczyłam tytuł - „Wiedźmun”. Potem podtytuł „Słodki zapach potwora o zmierzchu”. Nazwiska czytać nie musiałam, charakterystyczną kreskę Tomasza Samojlika rozpoznam od razu. Te trzy rzeczy wystarczyły, bym miała niemal stuprocentową pewność, że będzie co najmniej dobrze, że czytelnik otrzyma to, w czym autor jest najlepszy. I nie myliłam się. 


„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

„Wiedźmun” to kolejny komiks Samojlika, w którym popularne kulturowe toposy, wątki zostają twórczo przetworzone, przebudowane, przemielone tak sprawnie, że otrzymujemy zupełnie nową jakość. Twórczą, wciągającą, a w tym przypadku także przezabawną. Autor nie ukrywa źródeł inspiracji, zostawia je na wierzchu, ale miksuje je tak, że trudno zarzucić mu wtórność. To, za co cenię prozę Sapkowskiego, te przetworzone baśnie, mity, różne zdawałoby się ograne wątki podane w nowej formie, odkrywające nowe znaczenia, znajduję również u Samojlika. Od zawsze. Szukanie tych tropów to wielka czytelnicza przyjemność, nawet jeśli mamy do czynienia z literaturą przeznaczoną raczej dla młodszego czytelnika. A że przy tym uśmiech nie schodzi nam z gęby, to dodatkowy bonus. Inteligentny, nieprzesadzony pastisz zawsze jest w cenie. Tak właśnie jest w tym przypadku. Choć konwencja wiedźmińska zostaje trochę obśmiana, nie znajdziemy tu szyderstwa czy złośliwości. Owszem, to pełnokrwista satyra, ale ciepła, przyjazna, nawet jeśli czytamy o tysiącach zwolenników pustej Ziemi, którzy skaczą do wulkanu. 


„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci


Tytułowy wiedźmun, Gierwald, to oczywiście jak pierwowzór profesjonalny łowca potworów, wychowany w Kaer Frauer, taki zimny typ, który by zdobyć pewną tajemniczą substancję siecze nieludzi aż furczy. Niezbyt rozgarnięty wydaje się być sterowany przez jakąś tajemniczą moc. Galerię postaci inspirowanych sagą o Wiedźminie uzupełnia także Dżenifer - czarownica od rzeczy niemożliwych, Diss - wiedźma kosmetyczna, która uwalnia od zmarszczek i tym podobnych kłopotów. Nie mogło zabraknąć również barda, Katarakta, który marzy o napisaniu hitu na miarę klasycznego „Daj, ać ja pobruszę”, ale niestety maszynka do weny się zacięła.

„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

Samojik na świecie wiedźmińskim jednak nie poprzestaje. Kluczowe bowiem dla rozwoju akcji okazują się pewne tajemnicze portale, których działania chyba nikt do końca nie rozumie. Ważne jest jedno. By działały potrzebna jest zagadkowa substancja - aurergium. Wiemy o niej niewiele, oprócz tego, że każdy chce ją zdobyć, ma ona jakiś związek z potworami, bez niej magia nie jest możliwa, a portale nie działają. 

„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

Światów przy tym autor kreuje wiele i sięga przy tym nawet do własnej twórczości (tak, w tle pojawia się m.in. nasze ukochane ryjówkowe uniwersum czy żubrzy las). W tym tomie jednak spotykają tylko wybrane: oczywiście magiczna rzeczywistość Gierwalda, bliżej nieokreślona kraina, z której przybyły dość dziwaczne potwory, i wreszcie postapokaliptyczny świat, z którego pochodzi mała dziewczynka - Kira.

„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

Rzeczywistość Kiry nie należy do przyjemnych miejsc, to odpowiednik naszego świata po wielkiej ekologicznej katastrofie. Depresyjny, smutny, na krawędzi zagłady. Niestety, wszystkie projekty mające go uratować przed ostateczną destrukcją okazują się porażką. Arka kosmiczna zderza się ze śmieciami na orbicie, modyfikacje genetyczne zawodzą. Ludzkość dogorywa w bunkrach. Jedyna szansa to dziwne eksperymenty, w których uczestniczy ojciec dziewczynki. Pewnego dnia jednak znika. Kira wyrusza, by go odnaleźć i przez przypadek spada na głowę pewnego barda w tajemniczej pełnej magii krainie. I znowu mamy schemat fabularny znany, lubiany i tak częsty w dziecięcych przygodówkach. Rodzic znika, dziecko bierze sprawy w swoje ręce.

„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

Charakterystyczna, rozpoznawalna kreska Samojlika również nie zawodzi. Jak zwykle mamy do czynienia z przyjaznymi, żywymi kolorami i kreskówkowym klimatem, w którym nawet walka z potworami na śmierć i życie nie wygląda przerażająco.     

Uwielbiam Samojlika za znaczące szczegóły, za puszczanie oka do czytelnika. Zwróćcie uwagę choćby na zwieńczenie miecza, słowiański przykuc czy roboto-nianię, która spokojnie mogłaby się odnaleźć w świecie Jetsonów. Ciekawie wygląda również warstwa językowa, w której oprócz popkulturowych cytatów znajdziemy doskonałe popisy słowotwórcze. Oryginalne nazwy potworów - juszczykłuje, klabiściegi, łapibrody - dobrze wpisują się w konwencję. Dodajmy do tego świetnie skrojone postaci. Mimo że ze względu na komiksową specyfikę nakreślone dość szkicowo, wszystkie są wyraziste, jakieś. Trudno przejść obojętnie obok Diss, która chciałaby wygładzić wszystkie zmarszczki.


„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci

Dodatkowo autor nie byłby sobą, gdyby nie przemycił kilku proekologicznych przesłań. Ba, punkt wyjścia to nasz świat po globalnej katastrofie. Tym razem przekaz jest pesymistyczny, niestety ludzie, naruszając równowagę, doszczętnie zniszczyli Ziemię.  Gatunki wymierają, świat zalewają śmieci, powietrzem nie da się oddychać, paliwa kopalne się wyczerpały. Czy definitywnie czeka nas koniec lub w najlepszym przypadku życie w bunkrach? Czy rzeczywiście nie ma nadziei i jedyne rozwiązanie kryje się gdzieś po magicznej stronie? Mam nadzieję, że odpowiedzi na te pytania znajdziemy  w kolejnych tomach.


„Wiedźmun. 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu” Tomasz Samojlik, Kultura Gniewu, komiks przygodowy nie tylko dla dzieci


Widać wyraźnie, że w pierwszym tomie serii autor tylko zapowiada pewne wątki, zawiązuje akcję, wprowadza bohaterów, przedstawia nam wykreowane świat(y). Robi to przy tym tak umiejętnie, że czytelnik już się spodziewa, co go może czekać w kolejnych częściach, już ostrzy sobie zęby na pełną wrażeń eskapadę dość dziwacznej drużyny i zastanawia się, ile z tych przewidywań okaże się prawdą. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. 

Przyznam jednak, że podczas lektury cały czas towarzyszyła mi myśl, dla kogo tak naprawdę ten komiks jest przeznaczony. Cóż, większość dzieci odniesień do wiedźmińskiej sagi nie wyłapie. To oczywiste. Jednak nawet bez nich „Wiedźmun” to po prostu pierwszorzędny, wciągający komiks przygodowy osadzony w ciekawym świecie, a nawet światach. Zabawny i mądry w sam raz dla dzieci powyżej 6. roku życia, które wszystkie smaczki odczytają, gdy przyjdzie na to czas.  A starsi, szczególnie jeśli znają pierwowzór, ubawią się setnie.   

WIEDŹMUN. 1. SŁODKI ZAPACH POTWORA O ZMIERZCHU
Scenariusz i rysunki: Tomasz Samojlik
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Seria: Krótkie Gatki
Data wydania: 2020
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Format/forma: klasyczna komiksowa
Sugerowany wiek: 6+

„Od mikmaka do zazuli", czyli czy klafciarz klaftuje?

22 lipca

„Od mikmaka do zazuli", czyli czy klafciarz klaftuje?

„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michała Rusinka pokazuje najmłodszym w przystępny sposób bogactwo polszczyzny. Nie tej ogólnej, z oficjalnego rejestru. Autor zabiera nas bowiem w krótką podróż po całej Polsce i przybliża lokalną leksykę. Od Szczecina po Zakopane, od Suwałk po Orawę, i w Łodzi, i w Krakowie istnieją słowa, które zrozumiałe są tylko tam, leksemy będące odbiciem miejscowych zwyczajów, świadectwem historii miejsca, pamiątką po dawnych tradycjach, zapisem historii języka, który rozwijał się właśnie tu, w tym konkretnym regionie, mieście, w tej wiosce, osadzie. 

„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci

Choć podtytuł brzmi nieco groźnie, autor unika specjalistycznego słownictwa, używa jasnego i prostego języka, tekst nie przytłacza. To nie jest pozycja naukowa, nawet nie próbuje (i dobrze) takiej udawać. To pełna ciekawostek leksykalna podróż po Polsce. Łatwa, przyjemna i czasami zaskakująca. Często zabawna. Spokojnie możecie książkę wertować nawet z przedszkolakami - wszystko zrozumieją. 

„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci


Mimo niewielkich rozmiarów książka zaskakuje ilością ciekawych, nietypowych słów z wielu rejonów Polski. Dzieci dowiedzą się, co znaczy choćby tajemnicze zdanie Mikmak w cynkach buja się ze szmulą, kim są tajemnicze koćmugi grasujące nie tylko w Borach Tucholskich, co łączy stolemy z trollami. Niektóre informacje mogą okazać się bardzo praktyczne - warto wiedzieć, co zjemy, gdy ktoś nas poczęstuje szneką z glancem, parówką (to wbrew pozorom wcale nie musi być kiełbaska) lub zupą z farfoclami. Ba czasami znajomość regionalizmów okazuje się kluczowa w załatwianiu codziennych spraw, o czym przekonał się Mamobab po migracji z Warszawy do Łodzi. Migawka i krańcówka to jedne z dwóch pierwszych łodzianizmów, które musiałam sobie przyswoić. 


„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci


Ilustracje Joanny Rusinek (siostry autora) stanowią świetne tło i komentarz do omawianych treści. Różny - czasami zabawny, lekko prześmiewczy, innym razem bardziej refleksyjny. W każdym przypadku widać troskę o oddanie ducha regionu. Niech was nie zwiedzie folklorystyczna okładka, środek potrafi zaskoczyć. Rozczula mnie kaszubski kamienny olbrzym z dziecięcym kółkiem do pływania, wzruszają folkowo-wycinankowe Kurpie. 


„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci


Duży plus przyznaję za typograficzne wyróżnienie nietypowych słów - dzięki wersalikom czytelnik od razu widzi, o czym będzie w tekście mowa. Warto zwrócić również uwagę na malutkie mapki w rogu każdej strony. Niby drobiazg, niby na pierwszy rzut oka zbędny ozdobnik. Każdy przecież wie, gdzie leży Szczecin. Cóż, z punktu widzenia najmłodszych, którzy dopiero zaczynają poznawać Polskę, wcale to nie jest takie oczywiste, a i starszym nie zaszkodzi mała powtórka z geografii. Zacznijcie wędrówkę od pokazania dzieciom mapy Polski z zaznaczonymi wszystkimi wspomnianymi w tekście miejscami. Znajdziecie ją na wyklejkach.


„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci

„Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, wydawnictwo Bezdroża, o języku dla dzieci

W zróżnicowaniu regionalnym polszczyzny tkwi prawdziwe piękno języka, ale nie tylko. To także zapis historii miejsc, odbicie kultury małych ojczyzn. Słowem, polskość. Pokazujcie to bogactwo dzieciom, tłumaczcie, uczcie czytania świata zapisanego w leksemach. Obudźcie w maluchach językoznawcę-detektywa. Atlas Michała Rusinka z pewnością dostarczy wielu inspiracji i frajdy.  I co najważniejsze, pokazując różnorodność, otwieramy głowy na to, co inne, uwrażliwiamy, a to jest bezcenna wartość.

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała, że mało mi. Idę szperać na półkach, gdzieś jeszcze mam naukowe pozycje na ten temat z czasu studiów. Mam wielką ochotę na porządne odświeżenie tematu.  

OD MIKMAKA DO ZAZULI. ATLAS REGIONALIZMÓW DLA DZIECI
Tekst: Michał Rusinek
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Bezdroża (Helion)
Data wydania: 2020
Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
Forma/format: chude maksi atlasowe
Sugerowany wiek: 4+


Oscar Brenifier filozofuje z dziećmi, czyli sztuka stawiania pytań

09 lipca

Oscar Brenifier filozofuje z dziećmi, czyli sztuka stawiania pytań


Dzieci zadają pytania. Czasami konkretne, na które łatwo znaleźć odpowiedź w Google. Dwa plus dwa zawsze daje cztery, stolicą Polski jest wciąż Warszawa, a Ziemia krąży wokół Słońca. Pytanie - odpowiedź. Koniec kropka. Łatwizna. Dzieci jednak zadają także inne pytania, na które nawet my dorośli nie znamy jednoznacznej odpowiedzi. Nie zawsze pytania te postawione zostają wprost, nie są wyartykułowane głośno i wyraźnie. Tkwią gdzieś w głowie, dręczą, męczą. Warto wtedy zadać je za dziecko, a raczej wraz z dzieckiem. Wspólnie zastanowić się, czym jest życie, jak odróżnić dobro od zła, jak radzić sobie z niektórymi uczuciami, wreszcie jak zdefiniować piękno. To trudne zadanie, kłopotliwe, niezręczne. Z reguły głupio się czujemy, poruszając zdawałoby się zbyt wzniosłe treści ot tak od niechcenia. Czasami jednak trzeba, a pomóc w tym między innymi mogą książki autorstwa Oscara Brenifiera: wydana przez Zakamarki seria „Dzieci filozofują” i dwutomowa seria „Filozofia dla dzieci” z wydawnictwa Czarna Owca.


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Zakamarki, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


W skład pierwszej serii wchodzi pięć tomów: „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?” oraz (nie ujęłam tej części w recenzji) „Ja. Co to takiego?”. Wszystkie składają się z pytań, takich, jakie może zadać odkrywające świat i rządzące nim reguły dziecko - mały człowiek próbujący zmierzyć się z fundamentalnymi sprawami, które w tym przypadku okazują się tak życiowe. Brenifier sięga do korzeni filozofii opartej na prostocie poruszanych zagadnień. Prostota nie oznacza przy tym, że odpowiedzi są łatwe i jednoznaczne. Wręcz przeciwnie.


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Każdy tom to zaledwie sześć pytań. Tylko, ale każde z nich otwiera pole do dyskusji, do wielowymiarowej analizy. Czy można kraść jedzenie? Czy zawsze musimy być mili dla innych? Dlaczego umieramy? Skąd wiemy, że rodzice nas kochają? Dlaczego kłócimy się z tymi, których kochamy? Czy każdy z nas jest artystą? Czy artysta jest wolny, kiedy tworzy? To tylko przykłady pojawiających się w serii zagadnień. Każdy z nich stanowi doskonały punkt wyjścia do rozmowy o wartościach, życiu, postawach, ideach, uczuciach, a nawet zwykłych, codziennych wyborach.


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci

Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Brenifier uczy dzieci wątpić, prowokuje, pokazuje, w jaki sposób argumentować i jak te argumenty obalać, podkreśla znaczenie kontekstu. Nawet pytania pozornie zamknięte, na które naturalnie chcielibyśmy odpowiedzieć TAK lub NIE, okazują się nieoczywiste. We wszystkich książkach bowiem kwestionowane są najbardziej ewidentne odpowiedzi. Tu się drąży, tu się naświetla problem z wielu stron. Słowem filozofuje. Nie zawsze zgadzaliśmy się z sugestiami autora, czasami budziły one nasz stanowczy sprzeciw, ale o to właśnie chodziło twórcy książki - o postawienie nas w niezręcznej sytuacji, o zmuszenie nas do spojrzenia na omawiane zagadnienie z najbardziej nieoczekiwanej strony, o wybicie nas z utartych ścieżek poznawczych. Nic lepiej nie pobudza krytycznego myślenia, nic bardziej nie kształci empatii, zrozumienia niż wejście choć na chwilę w cudze buty. Nawet jeśli uwierają. 


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci

Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Prosty język i osadzenie problematyki w świecie bliskim dziecięcemu doświadczeniu sprawiają, że filozofia przestaje być postrzegana jako akademicka, skomplikowana dziedzina. To nie odrealnione, uwznioślone dywagacje na tematy odległe, zupełnie abstrakcyjne z punktu widzenia dziecka, to konkretna wiedza, kompas, drogowskaz i najlepszy trening myślenia. 


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci

Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Lubię formę wydania serii - przyjazną, przejrzystą, przyciągającą wzrok. Każdy tomik przypomina notatnik z trochę wzmocnioną okładką, tekst podzielono na sekcje wyróżnione kolorowymi wycięciami i zakładkami. Choć każdy tom zilustrował inny artysta (Clément Devaux, Rémi Courgeon, Jérõme Ruillier i nasz faworyt - Serge Bloch), wszystkie grafiki utrzymane są w jednakowej, lekko humorystycznej konwencji pozwalającej na złapanie odpowiedniego dystansu do niekiedy przytłaczających treści. Nas szczególnie urzekł Serge Bloch. Nie sposób nie uśmiechnąć się, widząc okładkę tomu poświęconego uczuciom.


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci

Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Wydawca rekomenduje serię małym filozofom powyżej siódmego roku życia. Potwierdzam. Wszystkie części czytaliśmy, a może raczej omawialiśmy, analizowaliśmy wielokrotnie właśnie wtedy, gdy dzieci uczęszczały do pierwszych klas podstawówki. Sięgaliśmy po nie, by rozmawiać, by zrozumieć i w sytuacjach awaryjnych, gdy pojawiał się (nawet niewypowiedziany) problem do obgadania. Sprawdziły się, najlepiej podczas lektury jeden na jeden, czyli w relacji dziecko - dorosły. Trochę intymnej, prywatnej, sprzyjającej skupieniu. To nie jest pozycja do czytania w biegu, mimochodem, wymaga czasu, nastroju i niekiedy przygotowania ze strony starszego przewodnika.


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci


Oscar Brenifier „Życie. Co to takiego?”, „Uczucia. Co to takiego?”, „Dobro i zło. Co to takiego?”, „Piękno i sztuka. Co to takiego?”, Zakamarki, filozofia dla dzieci



Druga seria poświęcona filozofii dla dzieci również autorstwa Oscara Brenifiera opowiada o perypetiach małej dziewczynki Niny, która mierzy się z tak skomplikowanymi tematami jak prawda i szczęście („Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”). W pierwszej części punktem wyjścia jest sytuacja znana każdemu chyba dziecku - Nina niechcący stłukła wazon, czyli klasyczna historia pod tytułem wazon został stłuczony, a nawet stłukł się sam. Dalsza część opowieści to rozważania, czy powiedzieć prawdę, czy nie, co łączy kłamstwo z zaufaniem, czy mówienie nieprawdy zawsze jest złe. W kolejnym tomie Nina konfrontuje się ze światem własnych uczuć i z relacjami z innymi ludźmi. Zastanawia się nad tym, czy jest szczęśliwa, co to właściwie oznacza, czy życie ma sens i co tak naprawdę sprawia, że czujemy się szczęśliwi.



Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


Treść podana jest w raczej przystępny sposób, choć lektura wymaga skupienia. Główny trzon opowieści stanowią komiksowe scenki sytuacyjne, przyjazne w odbiorze dialogi. Dodatkowy kontekst tworzą przytaczane historyjki, przypowieści, bajki ilustrujące omawiane problemy, jak choćby platońska jaskinia czy toposy zaczerpnięte z mitologii. 
Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


Niestety, w przypadku książek o Ninie czytelnik nie jest już aktywnym uczestnikiem dyskursu, a raczej obserwatorem historii, biernym odbiorcą. To główna bohaterka pyta, analizuje, zastanawia się, kwestionuje odpowiedzi dorosłych, drąży temat. Niestety, nie do końca pasowała nam ta konwencja, stwarzała dystans, czuliśmy się jak sędziowie oceniający czyjeś zachowania. Po drugie dzieci często po prostu nie nadążały za tokiem myślowym Niny, gubiły się. Zabrakło miejsca na odpoczynek, na refleksję, na dopasowanie problematyki do własnych potrzeb i własnej dojrzałości. 


Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


Dużym atutem serii są oszczędne w formie, nowoczesne grafiki Iris de Moüy. Dynamiczne, komiksowe, nieprzeładowane treścią nie odciągają uwagi od tego, co najważniejsze, od dialogu i intelektualnych poszukiwań.

Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci

Oscar Brenifier „Prawda według Niny”, „Szczęście według Niny”, Czarna Owca, filozofia dla dzieci


W obu seriach Brenifier ambitnie próbuje zmusić nas do myślenia, często niezgodnego z naszymi przyzwyczajeniami. Kwestionuje wszystko, prowokuje, czasami łamie tabu. Odbiorca, niezależnie od wieku i doświadczenia życiowego, może się czuć nieswojo, dziwnie. Trudno rozmawiać z dziećmi choćby o tym, czym jest miłość rodzicielska. Wątpliwości mogą budzić również rozważania dotyczące kłamstw w dobrej wierze. Świat wartości nie jest czarno-biały, ale pełen odcieni szarości. Brenifier nie boi się otwarcie o tym mówić dzieciom, jednak właśnie ze względu na brak łatwych odpowiedzi, wyraźne niuansowanie wartości, ukazywanie ich z różnych perspektyw książki najlepiej trafią dzieci nieco starszych, co najmniej uczniów młodszych klas szkół podstawowych. 

Serię wydaną przez Zakamarki znajdziecie bez trudu w księgarniach, książek o Ninie szukajcie w bibliotekach. Na obie naprawdę warto zwrócić uwagę, choć w naszym domu wygrała forma aktywna, czyli dzieci filozofują.



ŻYCIE. CO TO TAKIEGO?
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Jérôme Ruillier
Tłumaczenie: Magalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo: Zakamarki
Seria: Dzieci Filozofują
Data wydania: 2013
Oprawa: półtwarda
Liczba stron: 96
Format/forma: książka jak notatnik
Sugerowany wiek: 7+

UCZUCIA. CO TO TAKIEGO?
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Serge Bloch
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo: Zakamarki
Seria: Dzieci filozofują
Data wydania: 2012
Oprawa: półtwarda
Liczba stron: 96
Format/forma: książka jak notatnik
Sugerowany wiek: 7+

DOBRO I ZŁO. CO TO TAKIEGO?
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Clément Devaux
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo: Zakamarki
Seria: Dzieci filozofują
Data wydania: 2016
Oprawa: półtwarda
Liczba stron: 96
Format/forma: książka jak notatnik
Sugerowany wiek: 7+

PIĘKNO I SZTUKA. CO TO TAKIEGO?
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Rémi Devaux
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo: Zakamarki
Seria: Dzieci filozofują
Data wydania: 2016
Oprawa: półtwarda
Liczba stron: 96
Format/forma: książka jak notatnik
Sugerowany wiek: 7+

PRAWDA WEDŁUG NINY
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Iris de Moüy
Tłumaczenie: Maja Wałachowska-Sobczak
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Filozofia dla dzieci
Data wydania: 2010
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: książka
Sugerowany wiek: 7+

SZCZĘŚCIE WEDŁUG NINY
Tekst: Oscar Brenifier
Ilustracje: Iris de Moüy
Tłumaczenie: Maja Wałachowska-Sobczak
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Filozofia dla dzieci
Data wydania: 2010
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: książka
Sugerowany wiek: 7+
„Kupa”, „Robale”, „Gadu, gadu, kwa kwa”, czyli bez tabu o przyrodzie

29 czerwca

„Kupa”, „Robale”, „Gadu, gadu, kwa kwa”, czyli bez tabu o przyrodzie


Dziś znów książki z naszej domowej listy przebojów sprzed paru lat (pamiętacie o #backlistaprzebojów?). Testowane wielokrotnie, czytane od deski do deski i na wyrywki, łączące humor i wiedzę. Edukacja przez śmiech i zabawę to miks, który nie tylko my lubimy najbardziej. Poznajcie trzy niecodzienne i łamiące (czasem) tabu pozycje prezentujące świat przyrody od tej mniej znanej, zazwyczaj pomijanej strony. To „Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę”, „Robale, czyli co nas zżera”, „Gadu, gadu, kwa kwa, czyli zwierzęce rozmówki”. Zapraszam do świata pełnego ekskrementów, pasożytów i... znaczeń. Naszą przewodniczką w tej krainie obrzydliwości będzie zoolożka Nicola Davies.

„Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę”, „Robale, czyli co nas zżera”, „Gadu, gadu, kwa kwa, czyli zwierzęce rozmówki” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci


Podróż zaczynamy od najbardziej kontrowersyjnej, wzgardzonej, ekstremalnie obrzydliwej kupy, głównej gwiazdy pierwszej z książek pod wszystko mówiącym tytułem „Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę”. Kupa to niby zwykłe odchody, z pozoru niepotrzebne odpady. Prawda jest jednak zupełnie inna - to nawóz, to komunikat, to kamuflaż, to sygnał, to afrodyzjak, to alarm, to drogowskaz, to cenny budulec (nawet dla ludzi), to podniebny transport wykorzystywany przez rośliny. Skamieniałe odchody z kolei dostarczają nam niezwykle cennej wiedzy o świecie, który już dawno przeminął, te nieco bardziej świeże to kopalnia informacji nie tylko o diecie współczesnych zwierząt, ale i o ich zwyczajach. 

„Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci

Książka pełna jest anegdot, ciekawostek. Czy wiecie, że w Australii znajduje się pomnik żuka gnojarza, największe kupy robi zgodnie z oczekiwaniami największe zwierzę na ziemi, a najbardziej na świecie śmierdzą odchody orangutana, gdy ten skonsumuje owoc duriana. Autorka tłumaczy, na czym polega naturalny recykling - pozwalający od początków istnienia funkcjonować w maksymalnie efektywny sposób przyrodzie. Dowiemy się także, jak po odchodach rozpoznać gatunek zwierzęcia, zidentyfikować, czy mamy do czynienia z mięsożercą czy roślinożercą. Poznamy wpływ diety na kształt i konsystencję wydzielanych substancji. Wreszcie Davies prezentuje zwierzęce latryny i opowiada o koprofagach, zawodowych zjadaczach kału. 

„Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci



„Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci

Kolejny tom, „Robale”, to zgodnie z tytułem książka o tych stworzeniach, które dosłownie nas zżerają. Od środka i od zewnątrz. To opowieść o pasożytach. Wstydliwa materia? Paskudna tematyka? Wcale nie. Lekka żartobliwa forma pozwala nieco inaczej spojrzeć na te często pogardzane stworzenia, docenić ich rolę w ekosystemie. Nic bowiem w przyrodzie nie istnieje bez celu, bez funkcji. Wszystko w naturze powstało po coś. Także pchły, roztocza, tasiemce, pijawki i tęgoryjce.

„Robale, czyli co nas zżera” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci


Autorka ze swadą snuje opowieść o endo- i ektopasożytach. Analizuje, dlaczego mały rozmiar jest w ich przypadku atutem, pokazuje, w jaki sposób kolonizują one nowych lokatorów. Przytacza mrożące krew w żyłach historie, jak choćby ta o zarodźcu, najbardziej niebezpiecznym zwierzęciu na świecie, którego zobaczyć możemy jedynie pod mikroskopem. Taki śmiercionośny mikrusek, ale jego siła nie kryje się w wielkości, ale w zdolności do replikacji. W ciągu dwóch tygodni potrafi on bowiem stworzyć ponad 600 000 własnych kopii. Istnieją także pasożyty, które swych żywicieli przekształcają w zombie. Miniaturowi złodzieje umysłów.


„Robale, czyli co nas zżera” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci

Zadziwia wielość gatunków. Czy wiecie, że rozróżniamy aż 3000 różnych wszy gustujących w odmiennych żywicielach? Wybredne i wyspecjalizowane bestie. Nic dziwnego, niemal każde stworzenie (w tym człowiek) stanowi doskonałe siedlisko dla wielu innych mieszkańców, mikroświat, odrębny ekosystem. 


„Robale, czyli co nas zżera” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci

Co ważne, w książce podkreślono rolę higieny w zapobieganiu zarażeniom pasożytniczym. Czytelnicy dowiedzą się, że niemal wszystkie zwierzęta dużą część swego życia poświęcają czyszczeniu sierści lub piór. Kangury dysponują nawet specjalnym zrośniętym paluchem do tępienia niechcianych lokatorów, a morskie zwierzęta mogą skorzystać ze specjalnej „myjni”'. Ba, wzajemne iskanie pełni w wielu przypadkach istotną funkcję społeczną. Tak więc myjcie rączki. 


„Gadu, gadu, kwa kwa, czyli zwierzęce rozmówki” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci

Ostatnia z części trochę wyłamuje się z przyjętej konwencji, nie znajdziecie w niej potencjalnych obrzydliwości. „Gadu, gadu, kwa kwa, czyli zwierzęce rozmówki” to opowieść o tym, w jaki sposób zwierzęta przekazują sobie informacje. A metod komunikacji przyroda zna mnóstwo - wydawanie dźwięków paszczą, stukanie, śpiewanie, ślady zapachowe, odchody, kolory. Każdy gatunek wypracował własny patent.
Funkcję komunikatu pełni czasami już sam wygląd zwierząt, innym razem znaczą barwy, ostrzegają lub przyciągają, pozwalają na łatwą identyfikację lub stanowią doskonały kamuflaż. Podobnie zapach umożliwia uznanie kogoś za swojego bądź obcego, przyjaciela lub wroga. Prosto, konkretnie i czytelnie. 
Zaskoczyła mnie złożoność tematyki ptasich treli. Potrafią one nieść często diametralnie różne informacje - od kuszenia potencjalnej partnerki po ostrzeganie konkurencji. Każdy gatunek opracował swoją własną, indywidualną melodię.
Czasami do komunikacji wykorzystywane są zaskakujące środki, np. elektryczność lub taniec. Młode delfiny jak ludzkie niemowlaki gaworzą, słonie używają 160 sygnałów dotykowych i 70 dźwiękowych. Co ciekawe, w świecie zwierząt zdarzają się także oszuści i kłamcy, wiele gatunków po prostu podszywa się pod inne dla własnych korzyści. Tego typu ciekawostek znajdziecie w tej małej książeczce mnóstwo.

„Gadu, gadu, kwa kwa, czyli zwierzęce rozmówki” Nicola Davies, Neal Layton, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria książek o przyrodzie dla dzieci


Wszystkie trzy pozycje dowcipnie zilustrował Neal Layton. Zabawne postaci, komiksowe dymki, a nawet całe paski, humorystyczne scenki rodzajowe, gry (na przykład plansza do rozgrywki w żywicieli tasiemca) urozmaicają lekturę. Odrealnienie i lekkie, zabawne przerysowanie stwarza dystans pozwalający na poznanie niektórych potencjalnych obrzydliwości bez... obrzydzenia właśnie. 

Podobnie w warstwie tekstowej mimo gawędziarskiej, dowcipnej formy autorka nie ociera się o wulgarność, udało się zachować naukowy klimat, dane nie są trywializowane. Owszem niektóre fakty budzą grozę, ale to ten rodzaj okropności, który zaciekawia, a nie oburza czy straszy. Cóż, natura to nie tylko sielankowa ballada, ale w wielu przypadkach jeden wielki horror, nawet w wersji mini, nawet w świecie robali. Żart i dowcip pozwala to oswoić.    

Na końcu każdej książki znajduje się indeks tematyczny i mały słowniczek trudniejszych terminów.

Wszystkie trzy tomy tworzą tematyczną całość - dowodzą, że natura to przemyślany, niezwykłe logiczny system, w którym każdy element ma swoje miejsce i często zaskakujące funkcje. Lubię, gdy w książkach edukacyjnych nasze otoczenie pokazywane jest właśnie w taki sposób - gdy fragment zyskuje swój szerszy kontekst. A przyjazna forma i intrygujący, trochę kontrowersyjny temat to dodatkowy smaczek. Podsumowując, czytelnicy otrzymują trzy oryginalne i wciągające lekcje biologii, które zaciekawią nie tylko najmłodszych. Bardzo polecam.  

Czekam z niecierpliwością na polskie wydania kolejnych tomów serii, czyli „Just the Right Size: Why Big Animals are Big and Little Animals are Little” i „Extreme Animals: The Toughest Creatures”.

KUPA. PRZYRODNICZA WYCIECZKA NA STRONĘ
Tekst: Nicola Davies
Ilustracje: Neal Layton
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2008
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: mały prostokącik
Sugerowany wiek: 6+


ROBALE, CZYLI CO NAS ZŻERA
Tekst: Nicola Davies
Ilustracje: Neal Layton
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2013 (wydanie drugie)
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: mały prostokącik
Sugerowany wiek: 6+


GADU GADU, KWA KWA, CZYLI ZWIERZĘCE ROZMÓWKI
Tekst: Nicola Davies
Ilustracje: Neal Layton
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2011
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Format/forma: mały prostokącik
Sugerowany wiek: 6+


„Złodziej kanapek”, czyli taki kryminał, że palce lizać

14 czerwca

„Złodziej kanapek”, czyli taki kryminał, że palce lizać

Dziś czysta rozrywka. Wciągająca, trzymająca w napięciu historia kryminalna, którą czyta się w mig. Akcja „Złodzieja kanapek” - zabawnej powieści graficznej osadzona jest w pewnej szkole, w której dochodzi do potwornej zbrodni. Serii zbrodni. Ktoś dzień w dzień (z małym wyjątkiem) podkrada ze śniadaniówki jednego z uczniów kanapki. I to nie byle jakie, ale wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju - pyszne, zdrowe i z domowym majonezem, przygotowane przez mamę, królową kuchni.

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci


Opowieść stworzył duet. Intrygę wymyślił i w słowa ubrał Andre Marois, kanadyjski autor popularnych kryminałów, opowieść zaś rozrysował w przypominających serial kadrach Patrick Doyan, ilustrator, scenarzysta nominowany do Oscara za film animowany „Niedziela".

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

Intryga nie jest skomplikowana, ot klasyczne, całkiem profesjonalne śledztwo, które z wielkim zaangażowaniem prowadzi sam poszkodowany, mały Marcel. Chłopiec analizuje sytuację jak rasowy detektyw, typuje podejrzanych, zbiera dowody, stawia hipotezy i mając nowe dane je obala. A przestępcą może być każdy. Wreszcie wraz z mamą zastawia pułapkę, prawdziwą prowokację, z którą ma związek tajemnicza kuchnia molekularna.

Dochodzenie uczy jeszcze jednego, pokazuje bowiem, że nie można sądzić po pozorach, z góry zakładać, że ktoś jest winny, bo jest grubszy (więc łakomy), biedniejszy (więc głodny), zazdrosny (więc złośliwy). Prawdziwy motyw wcale nie jest łatwy do odkrycia, oczywisty. Prawdziwy detektyw musi na bok odłożyć stereotypy, by złapać złoczyńcę.  

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci


Teoretycznie książkowe kanapki mogłyby zainspirować niejedną mamę, niejednego tatę do własnych eksperymentów kulinarnych. Oryginalne, zdrowe bułki orkiszowe z krewetkami, pastą tofu czy kiełkami lucerny, z całą pewnością rewelacyjne w smaku, cudownie mogą urozmaicić nudną dietę, wzbogacić zawartość standardowych śniadaniówek. Pod jednym warunkiem - otwartości dziecka na nowe smaki. A z tym jest z reguły największy kłopot. Być może książka i sam główny bohater zachęcą młodszych czytelników do zdrowszego jedzenia. Reakcja Marcela na świństwa, które w dobrej wierze serwuje mu dyrektor szkoły, to świetny motywator. 


„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci


Książkę wyróżnia także oryginalna oprawa graficzna. Wyraziste, często krwiste kolory (czerwień, pomarańcza) tworzą kryminalny klimat, akcja dzieje się tak naprawdę na kolejnych rozkładówkach przypominających filmowe kadry. Jest ciekawie, dynamicznie, czuć emocje.

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci



Wciągająca intryga, dreszczyk emocji, lekki język, forma powieści graficznej z minimalną ilością tekstu sprawiają, że to świetna książka dla początkujących czytelników. Pochłonięcie w jeden wieczór ponad 150 stron daje wielką satysfakcję i ośmiela do sięgnięcia po coraz grubsze lektury. 
I ta bezcenna duma, że dałem/dałam radę.

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

„Złodziej kanapek” Patrick Doyan, Andre Marois, Polarny Lis, detektywistyczna powieść graficzna dla dzieci

Nie ma nic lepszego na (prawie) wakacyjny czas niż kryminał, do tego gastronomiczny. A że w tle jest szkoła? Cóż, w dzisiejszej rzeczywistości większość dzieci chyba tęskni za szkolnymi murami. Polecam nie tylko początkującym czytelnikom.


ZŁODZIEJ KANAPEK
Tekst: Andre Marois
Ilustracje: Patrick Doyon
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Wydawnictwo: Polarny Lis
Data wydania: 2018
Liczba stron: 168
Oprawa: miękka
Format / forma: klasyczna powieść graficzna
Sugerowany wiek: 6+


Copyright © 2017 Mamobab czyta