„Co robią uczucia”, czyli kompleksy budują klatki, a radość skacze na trampolinie

15 marca

„Co robią uczucia”, czyli kompleksy budują klatki, a radość skacze na trampolinie

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach


„Co robią uczucia” skrzą się inteligentnym dowcipem, zaskakują błyskotliwą puentą. Tina Oziewicz w zabawny, mądry i lakoniczny sposób jednym zdaniem wydobywa istotę różnych emocji, samą ich esencję. Od tych pożądanych, pozytywnych, do tych, których z reguły nie lubimy, których z całej siły staramy się unikać.

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach


Poetycka hasłowość wychodzi tej książce na dobre. Zwykle jedno zdanie, zawsze jedna cecha, jedna trafna metafora, a myśli tysiące. Śmiało można ją traktować i jako ilustrowaną encyklopedię emocji dla najmłodszych zawierającą aż trzydzieści jeden wymownych haseł, i jako szkicowy poradnik radzenia sobie z uczuciami (ich zdefiniowanie to pierwszy krok do ich zrozumienia i przepracowania), i wreszcie jako tomik pełen aforyzmów, złotych myśli, lapidarnych maksym. Aż chce się niektóre wydrukować i powiesić w widocznym miejscu.

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach

Cudne i w punkt są również ilustracje autorstwa Aleksandry Zając, bez których książka straciłaby i połowę znaczeń, i chyba większość lekkiej, nieco ulotnej atmosfery. Monochromatyczne barwy nadają opowieści klasę i wzmacniają filozoficzny klimat. Urocze stworki, personifikacje różnych emocji, aż proszą, żeby się wtulić w ich futerko. Nawet jeśli się złoszczą. Każda strona to ciekawa scenka z ich życia. Podglądamy wspinającą się na komin Ciekawość, Wdzięczność dziergającą ciepły sweter, Wyobraźnię wędrującą niewydeptaną ścieżką. Zastanawiamy się, czy Lęk kiedyś wyjdzie z szafy i czy Złość naprawdę wybuchnie. Wędrujemy z Samotnością przez pustynię.

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach

„Co robią uczucia” Tina Oziewicz, Aleksandra Zając, Dwie Siostry, poetycki picturebook dla każdego (nie tylko dla dzieci) o emocjach i uczuciach


Nie będę się rozpisywać. Książkę trzeba poznać. Warto mieć przy tym własny egzemplarz i już, gdyż to pozycja, do której się wraca, rozpamiętuje, przeżywa. Każda rozkładówka to świetny punkt wyjścia do rozmów, dyskusji. Każda pozwala coś oswoić, z czymś się zmierzyć, coś przegadać. I problem, i emocje. I to, z czym sobie radzimy, i to, co nas lub dzieci ogranicza. I łezka się w oku zakręci, i uśmiech się pojawi od ucha do ucha. I złość czasami, że autorka czyta nas i interpretuje aż nazbyt trafnie. I refleksja, że ma rację. Bo nie sposób się przecież nie zgodzić, że kompleksy budują klatki, a radość skacze na trampolinie. I już wiem, dlaczego mój ogród nie jest piękny. Klasa. Poezja. Miód na serce. Z radością przyznaję, że entuzjastyczne recenzje, które znajdziecie wszędzie, wcale nie są przesadzone. A trochę się tego obawiałam. Także i ja jak Zachwyt biegnę do Was z nowo odkrytą książką. I dzielę się emocją. Korzystajcie.
 
Nie tylko mnie urzekła ta opowieść. Picturebook został nagrodzony wyróżnieniem literackim w konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY 2020 oraz zdobył pierwsze miejsce w kategorii Od A do Z w plebiscycie blogerów Lokomotywa.   

CO ROBIĄ UCZUCIA?
Tekst: Tina Oziewicz
Ilustracje: Aleksandra Zając
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2020
Liczba stron: 66
Oprawa: twarda
Format /forma: picturebook typowy
Sugerowany wiek: 4+
„Miasto Potwór” i „Miasto Złotej”, czyli harmonia wspólnej przestrzeni

11 marca

„Miasto Potwór” i „Miasto Złotej”, czyli harmonia wspólnej przestrzeni


„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka,  „Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Miasto, czyli przestrzeń, w której wielu z nas żyje na co dzień. Obce lub oswojone, statyczne lub pulsujące, przyjazne lub wrogie. Lubię miejski zgiełk, klimat, ale przeraża mnie, męczy i przesyt, i betonowa pustka. To właśnie o tych różnych obliczach miast opowiadają dwie książki obrazkowe - „Miasto Potwór” i „Miasto Złotej”. W każdej z nich autorzy spoglądają krytycznie na świat wieżowców, budynków, zaułków i ulic. W każdej akcentują inne rzeczy. W pierwszej - przytłaczający nadmiar i niekontrolowany bałagan, w drugiej - dojmujący brak zieleni i chaos, celowy, wrogi. Problemem zawsze okazuje się brak równowagi, harmonii, zaburzone proporcje. W sumie rozwiązanie, które wyłania się z obu lektur, jest jedno. Zaskakująco proste. Niemal oczywiste.

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

„Miasto Potwór” napisane przez Joannę Gusztę i brawurowo zilustrowane przez Przemka Liputa to prosty thriller dla dzieci. Oto mamy pewne urocze miasteczko, Miastoszewem zwane. Oto mamy potwora, który jak Godzilla wyłania się z morza i podąża w stronę miasta, by je zjeść. W łapie dzierży uroczą pocztówkę przedstawiającą miasteczko jak z bajki. Śliczne, czyste, do schrupania. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Po pierwsze gdzieś zniknęły wszystkie drzewa, za to mury, ściany budynków opanowały billboardy i banery. Setki reklam, ogłoszeń. Istna kakofonia barw, kształtów. Gdzieniegdzie prymitywne graffiti, tu i ówdzie psie kupy. Wszędzie brakuje skwerów, placów, parków, miejsc do spotkań, czyli wspólnej przestrzeni. Znajomy koszmar. Mieszkałam w takim miejscu, więc doskonale rozumiem, że nawet tytułowy Potwór poczuł obrzydzenie. Przewrotnie jednak to właśnie on uczy mieszkańców i przy okazji młodych czytelników, jak powinno wyglądać przyjazne ludziom miasto, takie, w którym po prostu żyje się dobrze.

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Choć użyta konwencja może budzić niepokój, nie bójcie się. Ta opowieść z dreszczykiem świetnie nadaje się właśnie dla przedszkolaków. Sensacyjny sztafaż zastosowany został tu z dużym dystansem i humorem. Potwór owszem jest straszny, a jeszcze straszniejszym czyni go fioletowa muszka w groszki. Kreatura chce pożreć miasto, ale tak naprawdę pomaga jego mieszkańcom w uświadomieniu sobie, że to także oni odpowiadają za otoczenie. W rzeczywistości dzieci nie znajdą tu nic przerażającego, tylko prostą, sympatyczną grę ze znanym schematem fabularnym. Tym, co budzi grozę, jest raczej brudne, chaotyczne i przeładowane miasto.

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Przystępny język świetnie współgra z zabawną formą graficzną. Krótki, dość minimalistyczny tekst podany został nie tylko w formie typowych bloków, ale głównie w lubianych przez dzieci komiksowych dymkach. Pełne szczegółów, śmiesznych lub znaczących detali ilustracje stanowią tak naprawdę główną arenę rozgrywającej się akcji. Co więcej, dobrze się sprawdzą jako zwykła wyszukiwanka. I to zaczynając od i śmiesznej, i strasznej pierwszej wyklejki, na końcowej - czystej, schludnej i miłej dla oka - kończąc.
 
„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

„Miasto Potwór” to odpowiednik książek poświęconych miejskiej estetyce Filipa Springera, ale dla najmłodszych, to pierwsza lekcja dobrego smaku, prosty poradnik urbanistyki dla przedszkolaków, czyli podstawy tworzenia przyjaznej przestrzeni, w której aż chce się żyć. Nie pstrokate, tandetne, brudne, przytłaczające i pozbawione zieleni, ale z czystymi, stonowanymi elewacjami, wygodnymi chodnikami, dobrze zaplanowaną przestrzenią, w której można oddychać pełną piersią, skwerami i parkami, w których mieszkańcy mogą wspólnie spędzać czas.  

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

„Miasto Potwór” Joanna Guszta, Przemek Liput, Kropka,  ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Druga pozycja - „Miasto Złotej” - eksploruje zupełnie inne miasto. Szare, betonowe, wręcz postapokaliptyczne, opustoszałe, nieskończenie wielkie i przytłaczające, choć główna bohaterka wcale tak nie uważa. O ile pierwsza z książek pełna była humoru, w tym przypadku Daniel Chmielewski (tekst) i Magda Rucińska (ilustracje) serwują dzieciom prawdziwy urbanistyczny horror, industrialną baśń. Całkiem na poważnie. Na szczęście mrok i groza mieszają się tu z elementami wprost z dziecięcego świata, które pozwalają oswoić temat. W opowieści wyraźnie czuć klimat znany z niektórych powieści Gaimana, filmów Burtona lub klasycznych baśni. Owszem, bywa strasznie, ale groza zawsze ma jakiś cel. Granice dziecięcej wrażliwości na pewno w żadnym momencie nie zostały przekroczone. 

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

To dziwaczne, odrealnione miasto, puste, szare, jak ze snu, w którym przebywa tylko trójka mieszkańców: tytułowa Złota, Miś i lalka Tina. Towarzystwu żyje się w sumie całkiem dobrze, Tina dostrzega w budynkach, ścianach piękno i różnorodność barw i faktur, wszystkie potrzeby przyjaciół są na bieżąco zaspokajane przez dziwne sklepy, które znajdują się wszędzie. Czy wszystkie? Cóż. Niektórych potrzeb Złota nawet sobie nie uświadamia. Dziewczynka nigdy nie widziała innego miasta, wsi, nie zna zieleni, nie wie, skąd bierze się żywność. Ba, nie jest świadoma, z czego składają się jej codzienne posiłki, skąd się biorą pieniądze.
Jej świat to beton, szkło i metal. Beton jest bowiem wszędzie, zawłaszcza sobie każdą szczelinę. Natura została skutecznie wyeliminowana. Co więcej, miasto robi wszystko, by utrzymać status quo. Broni się, staje się agresywne, gdy wyczuwa przyrodę. Groza.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Wszystko się zmienia, gdy w mieście pojawia się druga dziewczynka, Sylva, lustrzane odbicie Złotej. Różni ją tylko srebrny, niemal betonowy kolor włosów. Wraz z nią do świadomości Złotej wkracza inna, nieznana rzeczywistość. Początkowo bohaterowie odbierają ją jako groźną, jak drzazga. Groźną, lecz jednocześnie intrygującą, ciekawą, inspirującą. Złota dowiaduje się nowych rzeczy, że istnieją drewniane domy i rośliny, że jedzenie tworzy się ze składników, które najpierw trzeba wyhodować. Od ziarenka.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Jednocześnie w tym właśnie momencie wcześniej oswojona, bezpieczna przestrzeń zaczyna się zmieniać, betonowa masa przepoczwarza się, czuje wroga, przystępuje do walki.
Ważnym elementem rzeczywistości, w której funkcjonuje Złota, jest mapa. Wciąż tworzona, nie nadąża za odzwierciedleniem wciąż zmieniającego się miasta, które rozrasta się, ewoluuje, przekształca. I nikt nie kontroluje tego procesu. Co więcej, każdy z bohaterów widzi przestrzeń inaczej, mapy Złotej, Tiny i Misia różnią się, choć każda jest trochę prawdziwa. W każdej z nich miasto jawi się jako oddzielny byt, destrukcyjny, agresywny. Drapieżnik, który pożera wszystko, co staje mu na drodze. Wiem, co czuje Złota. Pamiętam, gdy kiedyś zgubiłam się w Warszawie, w miejscu, które znałam na wylot. Nagle ni z tego ni z owego pojawiły się w nim płoty, zasieki, granice. Ktoś zabrał wspólną, miejską przestrzeń. Z dnia na dzień. Złota doświadcza tego każdego dnia.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Cała przestrzeń wydaje się bardziej przypominać makietę, plastelinowy lub klockowy plac zabaw dziecka, które tworzy i burzy, konstruuje i rozwala. Jakby samo nie wiedziało, czego chce, jaki ma być efekt. Podobnie Złota - wie, że coś nie gra, że struktura miasta wymaga zmian, ale nie potrafi zdefiniować, na czym te modyfikacje miałyby polegać. Bo skąd ma wiedzieć. Zna tylko beton.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Autorzy wyraźnie podzielili bowiem świat na dwie pozornie nieprzystające do siebie części. Granica przebiegająca na linii natura - cywilizacja na początku poprowadzona jest bardzo wyraźnie. Nie da się jej przekroczyć. Coś się jednak wydarza, dwie rzeczywistości zaczynają się przenikać. Wtedy zaczyna się walka. Miasto zaczyna zjadać swoich mieszkańców. W tym miejscu, w którym zderzają się wspomniane wyżej światy, szczególnie uwidacznia się ekologiczne i prospołeczne przesłanie książki.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Bez wątpienia ta oniryczna, mroczna, chwilami niepokojąca opowieść wciąga bez reszty. Tak jak Złota nie wie, co kryje się za rogiem, tak czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się akcja. To wielki atut i ogromna rzadkość we współczesnej literaturze i to nie tylko tej skierowanej do młodszego odbiorcy. Chcę więcej.
Warto podkreślić, że konstrukcja książki wzmacnia zaangażowanie odbiorcy. Autorzy wykorzystują nie tylko chwyty oczywiste, najłatwiejsze - bezpośrednie zwroty narratora do czytelnika, zadania do wykonania, zachęcają do różnych aktywności. Angażująca formuła wynika z samej budowy fabuły, ze sposobu konstruowania akcji, który przypomina zabawę w wojnę, świat wirtualnej gry, w której przeciwnikiem nie jest inny bohater, ten ZŁY. Tu wrogiem okazuje się sama przestrzeń, sama sceneria, sam budulec. Co ciekawe, odbiorca dostaje do ręki narzędzia, dzięki którym może na poziomie tekstu i obrazu z tym wrogiem samodzielnie się zmierzyć. Podkreśla to jego sprawczość, uświadamia, jak wiele każdy z nas może zrobić w realnym życiu.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci

Całość dopełniają mroczne ilustracje Magdy Rucińskiej, dobrze wpasowujące się w z jednej strony baśniowy, z drugiej postapokaliptyczny klimat. Autorka rezygnuje ze szczegółów, detali, widzimy głównie plamy, figury, kształty w różnych odcieniach szarości. Geometryczne bryły po pierwsze przypominają dziecięce klocki, po drugie oddają industrialny, techniczny charakter miasta.
Jako kontrapunkt służą elementy w ciepłym odcieniu brązu - włosy Złotej, fragmenty mapy, liście. Pod koniec książki pojawia się natura w pełni, czyli zieleń. Początkowo przygaszona, na ostatniej rozkładówce żywa i soczysta.
Niepokojąco wyglądają również same postaci. Trochę upiorne, przypominają zombie, mają w sobie coś Burtonowskiego. Z miłą chęcią pobałabym się ilustracji autorki do „Koraliny” Gaimana. To byłoby coś.
Nie byłabym sobą, gdybym nie doceniła pewnego szczegółu, który dodaje 1000 punktów do mojej oceny książki. Ach, ten przepiękny grzbiet, granatowy i płócienny. Cudo.

„Miasto Złotej” Daniel Chmielewski, Magda Rucińska, Tadam, ekologiczna urbanistyka dla dzieci


Obie książki poruszają podobny temat, każda jednak analizuje problem z innej strony, w zupełnie odmienny sposób. „Miasto Potwór” to mądra i zabawna historia, która trafi do przedszkolaka. Prosta pod względem fabularnym opowieść z ważnym przesłaniem prześmiewczo punktuje wszystkie nasze grzechy i grzeszki względem wspólnej przestrzeni. Mroczne i filozoficzne „Miasto Złotej” to propozycja dla już nieco starszego czytelnika, który lubi dreszczyk emocji, nie boi się strachu i jest w stanie zanurzyć się w bardziej skomplikowanej narracji. Baśniowy traktat pokazujący, jak ważna jest równowaga.

Łączy je za to proekologiczne i prospołeczne przesłanie. Mieszkańcy Miastoszewa wspólnie porządkują własne miasto. Złota, Sylva, Miś i Tina zakładają coś na kształt miejskiego kolektywu, ekologicznej partyzantki, lokalnej kooperatywy. Wiedzą, że w otwartej walce nie mają szans z drapieżnym betonem, który rozrasta się na miejskiej tkance jak złośliwy nowotwór, wybierają więc inną drogę. Wolniejszą, wymagającą cierpliwości, ale skuteczną.

Podsumowując, „Miasto Potwór” czytajcie z najmłodszymi, samodzielnym czytelnikom sprezentujcie „Miasto Złotej” (ale nie oddalajcie się zbyt daleko, by w razie czego ukoić skołatane nerwy). A starszym nastolatkom podsuńcie książki Filipa Springera. Uwrażliwiajcie, uczcie, że wspólna przestrzeń wokół nas znacząco wpływa na jakość naszego życia, że miasto nie musi przypominać ani betonowej pustyni, ani tandetnego lunaparku. Rozmawiajcie i działajcie. Klucz to harmonia i współpraca.

MIASTO POTWÓR
Tekst: Joanna Guszta
Ilustracje: Przemek Liput
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2020
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40    
Format / forma: typowa książka 
Sugerowany wiek: 4+


MIASTO ZŁOTEJ
Tekst:
Daniel Chmielewski
Ilustracje: Magda Rucińska
Wydawnictwo: Tadam
Data wydania: 2018
Oprawa: twarda z płóciennym grzbietem
Liczba stron: 76
Format / forma: odwrócony prostokąt
Sugerowany wiek: 8+

„Basik Grysik i wrony”, czyli ufajcie księgarkom, wiedzą, co mówią

26 lutego

„Basik Grysik i wrony”, czyli ufajcie księgarkom, wiedzą, co mówią

„Basik Grysik i wrony” Justyna Bednarek, Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Literackie, poetycka opowieść o życiu nie tylko dla dzieci


Justyna Bednarek w wersji refleksyjnej, której tekst wzrusza. Ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej, które wywołują we mnie jakąś pierwotną tęsknotę za sama nie wiem czym. Może rajem? Może za dzieciństwem? Może za poczuciem bezpieczeństwa? Poznajcie urzekającą i zaskakującą książkę „Basik Grysik i wrony”.

„Basik Grysik i wrony” Justyna Bednarek, Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Literackie, poetycka opowieść o życiu nie tylko dla dzieci

Powiem szczerze, że okładka zupełnie nie oddaje treści i charakteru tej pozycji. Wręcz przeciwnie. Myli, sprowadza na manowce. Dlatego nie uwierzyłam księgarce, która zapewniała, że się nie zawiedziemy. I za pierwszym razem zdecydowanie odłożyłam książkę na półkę, niesłusznie klasyfikując ją jako klasyczną historyjkę dla przedszkolaków. Ale nitka została już zawiązana i pewnego dnia przekartkowałam ją dokładniej, i zdziwiłam się, i zadumałam, a książka wylądowała natychmiast w naszej biblioteczce. 

„Basik Grysik i wrony” Justyna Bednarek, Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Literackie, poetycka opowieść o życiu nie tylko dla dzieci

Basik Grysik i wrony to bowiem opowieść nietuzinkowa, choć autorki i w tekście, i w obrazie eksplorują najbardziej chyba wyeksploatowany literacko motyw. Po prostu życie. Robią to jednak w sposób magiczny i pełen czułości.  Po swojemu.
Oto pewnego zimowego dnia na świat przychodzi Basik Grysik Kapelusik. Wypada główką w dół, a po przecięciu pępowiny staje się odrębnym bytem. Właśnie Basikiem Grysikiem Kapelusikiem. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda, że z innymi ludźmi, ze światem, z losem łączą i Basika, i każdego z nas Linki Osobiste Sprężynki. Widzą je jedynie wrony. 
Na następnych stronach podpatrujemy kolejne etapy życia dziecka. Pierwszy spacer, pierwszy domowy wypadek, zgubienie ukochanej kaczuszki w przedszkolu, przyjaźń z wronami, spotkanie z Tym Ktosiem, który potknął się o linkę dorastającej dziewczyny i został już na zawsze, by opiekować się chorą wroną i nie tylko, aż po przybycie na świat Małego Prosięcia z Muchą w Nosie. Wszystkie te ważne chwile, drobiazgi, które splatają los Basika z innymi, te niby przypadkowe zdarzenia, które determinują jej przyszłość. I choć pojawia się gdzieś w tle pytanie, czy kieruje nami przypadek, czy przeznaczenie, to tekst nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Nigdy bowiem nie wiemy, czy przypadek na pewno jest przypadkiem, do kogo trafi zgubiona ukochana zabawka, z kim połączy nas miłość do naleśników, o czyją linkę sprężynkę zahaczymy gdzieś w przelocie.
Justyna Bednarek snuje przy tym swoją opowieść powoli, niespiesznie, osadza akcję gdzieś w tym świecie, w którym rzeczywistość przenika się z magią. Tu czytelnik może zatracić się w tym, co jest prawdą, co metaforą, co prozą życia, a co baśnią. Autorka wydobywa z codzienności ten metafizyczny, baśniowy pierwiastek, o którym w codzienności zapominamy.  

„Basik Grysik i wrony” Justyna Bednarek, Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Literackie, poetycka opowieść o życiu nie tylko dla dzieci

Tekst owszem polubiłam i to bardzo, ale to ilustracje pokochałam. Elżbieta Wasiuczyńska stworzyła przepiękne, malarskie impresje, które przypominają mi malowane pocztówki z dawnych lat. To właśnie one nadają opowieści ten wyjątkowy refleksyjny klimat. Zróżnicowane kadrowanie, zbliżenia i oddalenia, szczegóły i ogólny plan, dosłowność i metafora - z właśnie takich elementów artystka utkała opowieść. Najbardziej jednak zapadają w pamięć pejzaże, zapisy ulotnych chwil. 

„Basik Grysik i wrony” Justyna Bednarek, Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Literackie, poetycka opowieść o życiu nie tylko dla dzieci

„Basik Grysik i wrony” zachwyca magią i spokojnym, trochę nie z tego świata czarem. Jednocześnie to historia bliska, domowa, zwyczajna. Dzięki tej wielowymiarowości trafi i do przedszkolaka, który znajdzie tu ciekawą przygodę, i do dojrzalszego czytelnika, którego wzruszy, zatrzyma na chwilę, zmusi do zadumy. Jak poezja, bo choć historia spisana została prozą, to liryzm aż w niej buzuje. Zawołajcie dzieci, zróbcie hektolitry gorącej herbaty, nasmażcie naleśników, otulcie się miękkim kocem, zapalcie świece i zanurzcie się w tej opowieści. Warto. I nie zwracajcie uwagi na nieszczęsną, mylącą okładkę. A przede wszystkim ufajcie rekomendacjom księgarek. Wiedzą, o czym mówią. 


BASIK GRYSIK I WRONY
Tekst: Justyna Bednarek
Ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2020
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format / forma: klasyczna książka
Sugerowany wiek: 4+, dla każdego

„Tuli tuli, cmok cmok”, czyli pierwsza lekcja mówienia NIE

25 lutego

„Tuli tuli, cmok cmok”, czyli pierwsza lekcja mówienia NIE

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE

Nikt z nas nie lubi, gdy naruszana jest nasza przestrzeń osobista. Nikt. Każdy jednak indywidualnie definiuje jej granice. Samodzielnie. Także dziecko powinno mieć do tego prawo. Nic mnie tak nie denerwuje jak oddech człowieka, który niemal leży na moich plecach w kolejce, jak ktoś obcy lub nielubiany rzucający się nagle na moją szyję, czy współpodróżnik anektujący coraz bardziej miejsce, na którym siedzę. Koszmar. Niezręczność, Dyskomfort. „Tuli tuli, cmok cmok” - prosty, uroczy, zabawny i mądry picturebook - także opowiada o tym problemie.  

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE

Anita Lehmann i Kasia Fryza przyglądają się światu z perspektywy 5-letniej dziewczynki, Emmy, która owszem uwielbia się przytulać, kocha całusy i gilgotki, bliskość, ale tylko w najbardziej rodzinnym, prywatnym, intymnym gronie. Pamiętacie własne doświadczenia? Wielu z nas w dzieciństwie wzdrygało się, gdy musieliśmy pocałować widzianą po raz pierwszy w życiu ciocię, wielu nie miało ochoty czule witać się z jakimś obcym, wąsatym wujkiem. Mnie paraliżowało poczucie bezsilności, że przecież trzeba, bo każą, bo tak wypada, bo babci, dziadkowi, rodzinie będzie przykro.

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE

W tym przypadku rodzice wcale (na szczęście) nie przymuszają dziecka do powodujących dyskomfort powitań. To witani zakładają, że są one normą. Nie widzą w nich nic złego. A dziewczynka czuje się źle, niezręcznie. Babci skrzypią łokcie, ciocia pachnie piwnicą, a wujek przypomina morsa. Pewnego dnia jednak w domu pojawia się wielki psiak, Tytan, który również lubi się wylewnie witać i nie przyjmuje odmowy. Jak babcia, ciocia i wujek. Czy czworonożny przyjaciel pomoże rozwiązać problem? Przekonajcie się sami. 

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE

Ten prosty pod względem narracyjnym, pełen humoru picturebook pomoże uświadomić dziecku, że ma prawo stawiać granice dotyczące swojego ciała, bliskości, nawet jeśli dotyczy to tylko niewinnych relacji w rodzinie. To ono wyznacza, co jest dopuszczalne, a co nie, co akceptowalne, a co powoduje niechciane uczucia. I powinno móc to robić tak po prostu, asertywnie, bez sztuczek, podstępów. To babcia, ciocia, wujek mają zrozumieć każde NIE postawione w tego typu sytuacjach, szanować przestrzeń osobistą wyznaczoną przez dziecko. 

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE


„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE

Mądrą historię świetnie uzupełniają przezabawne ilustracje Kasi Fryzy. Lekko kanciaste, kubistyczne, trochę umowne mają zaczepny i energetyczny charakter. Warto zwrócić uwagę na to, jak kadrowanie, podział treści na poszczególne rozkładówki buduje dramaturgię wydarzeń. Dzieciom spodoba się również komiksowy klimat. 
Przyznaję dodatkowego dużego plusa za bardzo staranne wydanie i świetny, gruby, mięsisty papier, który matowym, trochę retro kolorom nadaje dodatkowego sznytu. Klasa.  

„Tuli tuli, cmok cmok”, Anita Lehmann, Kasia Fryza, Wydawnictwo Kropka, czyli mądry i zabawny picturebook dla najmłodszych o mówieniu NIE


Główna bohaterka to pięciolatka, ale formuła książki obrazkowej o prostej, jednowątkowej narracji sprawia, że nawet młodsze dzieci nie będą miały problemu z jej zrozumieniem. Najlepsza forma lektury? Zachęćcie zbyt wylewną ciocię, narzucającego się wujka, kochaną, ale zajmującą całą przestrzeń, babcię do wspólnego przeczytania historii. Może i dojrzali odbiorcy coś sobie uświadomią i następnym razem zamiast buziaka zaproponują na przykład żółwika. Istnieje przecież tyle alternatywnych sposobów powitania, neutralnych i komfortowych dla wszystkich stron. I również pełnych uczuć, troski i miłości. 

„Tuli tuli cmok cmok” otrzymało nagrodę główną XIX edycji konkursu Świat Przyjazny Dziecku w kategorii książki dla dzieci w wieku 0-7 lat. Słusznie. Świat przyjazny dziecku to świat, w którym czuje się ono komfortowo, w którym wszyscy szanują jego granice, jego przestrzeń osobistą.

TULI TULI, CMOK CMOK
Tekst: Anita Lehmann
Ilustracje: Kasia Fryza
Tłumaczenie: Paulina Błaszczykiewicz
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2020
Oprawa: twarda
Liczba stron: 48
Format /forma: klasyczna książka
Sugerowany wiek: 3+ (moim zdaniem nawet 2+)
„Bardzo dzika opowieść”, czyli nie zadzieraj z Ryśką

17 lutego

„Bardzo dzika opowieść”, czyli nie zadzieraj z Ryśką

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Jak to dobrze, że pierwszy tom tej sagi ukrył się gdzieś głęboko na naszych półkach i odnalazłam go, gdy trafił do nas drugi. Nie lubię, gdy opowieść urywa się w kluczowym momencie, gdy czytelnik zostaje w zawieszeniu. Na szczęście dziś możecie od razu poznać całą historię, pełną intrygę, bez niedomówień, bez czekania. Tu i teraz dostępne są dwie części „Bardzo dzikiej opowieści”, czyli „Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc” oraz „Bardzo dzika opowieść. Mistrz Ryś”. To typowy przygodowy komiks dla młodszych z ważnym wątkiem ekologicznym w tle wymyślony i opracowany przez Tomasza Samojlika (scenariusz), Marcina Podolca (rysunek) i Agatę Mianowską (kolory). 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Historia zawiera wszystkie te elementy, za które scenariusze Samojlika kochają nie tylko dzieciaki - od wciągającej akcji, przez mądry przekaz, wszechobecną przyrodę, bardzo wyraziste postaci po aluzje, różne mniej lub bardziej czytelne nawiązania, popkulturowe cytaty (od samego tytułu poczynając). I choć klimat opowieści bywa odrobinę mroczny, posępność ta zostaje dobrze zrównoważona przez wszechobecny humor oraz dystans i wobec bohaterów, i wobec samej, trochę przerysowanej fabuły. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Sama fabuła wykorzystuje znany i często pojawiający się w kulturze dziecięcej (i nie tylko) schemat. Jakiejś przestrzeni, w tym przypadku pięknej, dziewiczej, naturalnej puszczy, grozi zagłada. Zły, chciwy człowiek robi wszystko, by rezerwat stracił swój szczególny status, by stał się zwykłym zagajnikiem, który można zniszczyć, wyeksploatować do cna, aby zrealizować własne, egoistyczne cele. Oczywiście, każdy z nas się domyśla, że pojawią się z pozoru zwykli bohaterowie, którzy pokrzyżują niecne plany. Jak zawsze. Klasyka. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci
Niech nie zwiedzie was podtytuł pierwszego tomu. To nie jest romans, historia miłosna, choć złamanych serc mamy tu pod dostatkiem. To porzucone zwierzaki, które trafiają na leśny parking. Tak jak pewna trochę zbyt pulchna kotka w typie domowym, główna bohaterka komiksu we wszystkich tego słowa znaczeniach, łagodny żółw wegetarianin, którego właściciel próbował poddać mutacji i zrobić z niego wojownika, wrażliwa papuga zmuszana przez opiekunów do oglądania horrorów czy zwykły patyczak. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Właśnie tam, przy koszach na śmieci, kotka Ryśka, żółw, papuga formują drużynę. I choć tak wiele je różni, łączy je między innymi to, że wszystkie znalazły się w obcym miejscu, w otoczeniu, którego nie znają. Niebezpieczeństwo czyha tu wszędzie - przykładowo dziwna sowa traktuje je jak potencjalną zdobycz. Jedno jest pewne - odrzucone przez ludzi zwierzęta chcą przetrwać, wyruszają więc w trudną i niebezpieczną podróż, by dotrzeć do Domu Wszystkich Zwierząt, mitycznego miejsca, o którym opowiada towarzystwu Ryśka, kreując je na raj dla każdego. 


Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Jak w przypadku niemal każdej tego typu wyprawy, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót i domowe zwierzaki muszą stawić czoła prawdziwemu wyzwaniu. Las bowiem okazuje się nie być zwykłym lasem, ale rezerwatem, którego istnieniu zagraża zły, prymitywny człowiek. Potwór, który uwięził Rysia, króla puszczy, obrońcę leśnych mieszkańców. W tomie pierwszym akcja się dopiero zawiązuje, Ryś zaginął i nikt nie wie, co się z nim stało, a swoje porządki próbuje wprowadzać gang bezpańskich psów. W drugi tomie zgodnie z podtytułem mistrz Ryś owszem się objawia, przy czym chyba nie do końca ma ochotę spełnić pokładane w nim nadzieje. Czy zwierzęta zdołają uratować rezerwat? Starsi czytelnicy znają odpowiedź. Młodsi pewnie też. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Dość schematyczna intryga nie jest jednak wadą, siłą tej opowieści są bowiem same postaci - wyraziste, konkretne, z krwi i kości, charyzmatyczne, często nieoczywiste. Co ważne, wszyscy bohaterowie, zarówno pozytywni, jak i straszliwe łotry, ludzie i zwierzęta, mali i duzi, zapadają w pamięć. Nie sposób obojętnie przejść obok sowy z rozdwojeniem osobowości, czy ratlerka, który chce być taaaki zły. Sama główna bohaterka, Ryszarda, to typowy kot kanapowy, trochę zbyt gruby, odrobinę niezgrabny, taka kocia fajtłapa do tulenia i drapania za uchem. I nagle życie zmusza ją do przeobrażenia się w prawdziwą Ryśkę, dzikiego kocura. Determinacji i wytrwałości z pewnością jej nie brakuje. 

Z reguły dobrze wypadają także dialogi, dynamiczne, emocjonalne dyskusje, celne riposty.   


Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci


Co ważne, wydarzenia przedstawione w komiksie nie zostały polukrowane, wygładzone i zupełnie oderwane od rzeczywistości jak to często w pozycjach dla dzieci bywa. Tutaj psy rzeczywiście gonią za kotem i mogą go poturbować, a prowadząca niczym Gollum wewnętrzny dialog sowa traktuje wszystkie zwierzęta na parkingu jak potencjalny obiad i głośno o tym mówi. Życie. Na szczęście dystans i humor w warstwie scenariuszowej i graficznej sprawiają, że wszystko jest strawne nawet dla młodszych dzieci. 


Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Nie zawodzi również Marcin Podolec. Kadry są zróżnicowane, dynamiczne, ale zawsze czytelne (to ważne z punktu widzenia młodszego czytelnika). Świetnie udało się oddać ruch i mimikę zwierząt, przy czym chyba najbardziej ujmuje humor i dystans emanujący z poszczególnych scen. Rysunkowe przedstawienie przeobrażenia się kotki w Ryśkę wywołało w naszym domu salwy śmiechu. I te szczegóły, drobiazgi - spójrzcie choćby głęboko w oczy sowie. Warto również zwrócić uwagę na zabawne mapki okolicy znajdujące się na wyklejkach.
I wisienka na torcie, którą zawdzięczamy Agacie Mianowskiej odpowiedzialnej za kolorystykę. Róż, ten róż, taki bajecznie słodki, różowiutki do bólu, cukierkowy. Jak marzenia. I z drugiej strony brzydki brąz, przygaszony, odpychający. Jak zło, złośliwość, knucie. Prosta symbolika, ale czytelna i konsekwentna. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

W pierwszym momencie zdziwiłam się, że Samojlik jak zazwyczaj samodzielnie nie zilustrował swego scenariusza. Cóż, oddanie pola innemu rysownikowi okazało się bardzo dobrą decyzję, dzięki której czytelnicy zyskali zupełnie nową jakość, a nie powtórkę ze skądinąd doskonałej rozrywki. Opowieść niby przypomina klasyczną już Samojlikową sagę o Ryjówce, ale ma całkiem inny klimat.

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Dość prosta i przewidywalna fabuła nie oznacza, że autorzy unikają trudnych tematów. Wręcz przeciwnie - stanowi ona pretekst do pokazania wielu ważnych spraw. Od bezmyślnego kupowania domowych zwierzątek, które w efekcie są porzucane, poprzez brak szacunku dla przyrody, w tym zaśmiecanie świata, wycinkę lasów, zanieczyszczanie środowiska, po zwykły ludzki egoizm, butę i bezmyślność. Schematyczna, karykaturalnie przerysowana postać tego złego, czyli prymitywnego mężczyzny z zepsutym uzębieniem świetnie oddaje podejście niektórych z nas do natury. To poczucie niczym nieograniczonej, absolutnej władzy, to przekonanie, że człowiek jest panem świata i może bez żadnych konsekwencji eksploatować jego zasoby do cna. Aż nie zostanie już nic. 

Bardzo dzika opowieść. Las złamanych serc, Mistrz Ryś Samojlik, Podolec, Mianowska, Kultura Gniewu, Krótkie Gatki, eko komiks nie tylko dla dzieci

Historia pokazuje również nieco lepszą stronę życia. To przecież nie tylko opowieść złudzeniach, o iluzjach, którymi się kierujemy, ale i o marzeniach, o sile grupy, mocy przyjaźni. A przede wszystkim o tym, że nasze miejsce na świecie możemy znaleźć nawet przez przypadek i że możemy się zmienić. Zawsze. 
To także kolejna, udana próba uwrażliwienia młodego odbiorcy, uzmysłowienia mu, jak ważny jest stan naszego ekosystemu, jak istotną, ale nie zawsze pozytywną rolę odgrywa w tym człowiek. Autorzy udowadniają, że o ważnych, trudnych sprawach można mówić w ciekawy sposób, atrakcyjny dla czytelnika w każdym niemal wieku, bez moralizowania, bez dydaktycznego smrodku, z humorem. Bardzo to cenię. (6+)


BARDZO DZIKA OPOWIEŚĆ. LAS ZŁAMANYCH SERC
Scenariusz:
Tomasz Samojlik
Rysunek: Marcin Podolec
Kolory: Agata Mianowska
Seria: Krótkie Gatki. Bardzo dzika opowieść
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: 2019
Liczba stron: 104
Oprawa: twarda
Format / forma: klasyczny komiks
Sugerowany wiek: 6+

BARDZO DZIKA OPOWIEŚĆ. MISTRZ RYŚ
Scenariusz:
Tomasz Samojlik
Rysunek: Marcin Podolec
Kolory: Agata Mianowska
Seria: Krótkie Gatki. Bardzo dzika opowieść
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: 2020
Liczba stron: 104
Oprawa: twarda
Format / forma: klasyczny komiks
Sugerowany wiek: 6+
„Czy to pies, czy to bies”, czyli Leszy, Mamuny i Utopce (między innymi)

02 lutego

„Czy to pies, czy to bies”, czyli Leszy, Mamuny i Utopce (między innymi)

„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci

„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” autorstwa Łukasza Loskota to luźna wariacja w formie leksykonu na temat słowiańskich bóstw, boginek i demonów, mały bestiariusz prezentujący dwanaście mniej lub bardziej znanych postaci z naszych rodzimych mitów, podań i legend. Nie jest to jednak dzieło naukowe, ba, nawet popularnonaukowego nie udaje, wręcz przeciwnie to zbiór uwspółcześnionych, trochę prześmiewczych i ironicznych charakterystyk, taki demoniczny kabarecik, który czyta się całkiem nieźle. I choć tytuł wyraźnie nawiązuje do romantycznej klasyki, ten charakterystyczny klimat ludowej fantastyki odnalazłam nie w samym tekście, ale przede wszystkim na bardzo udanych ilustracjach Kamili Loskot. Im częściej na nie spoglądam, tym bardziej je lubię. 

„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci

Autorzy przedstawiają dwanaście postaci, w tym między innymi Strzygi, Licha, Mamuny, Południce, Zmory i  Leszego. Każdy stwór został zaprezentowany na aż trzech rozkładówkach. Na pierwszej znajdziemy ilustrację i nazwę demona, na drugiej - portret postaci i opis, z którego dowiadujemy się przykładowo, czym grozi spotkanie z nią, jakie ma ona wady i zalety, co lubi, a czego nie znosi, jak wygląda. Czasami przytoczona zostaje jakaś legenda lub anegdota, prawie zawsze przywołany zostaje humorystyczny, współczesny kontekst. Trzecia rozkładówka z kolei to magicznie narysowana scenka rodzajowa prezentująca daną postać a to w lesie, a to na łące, a to na mokradłach, czyli w ekosystemie właściwym dla konkretnego gatunku. 


„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci

Ludowa słowiańska demonologia to źródło wielu powiedzonek zakorzenionych w języku, a nawet naszych pozornie niczym nieuzasadnionych dziwnych zachowań wynikających z trochę zapomnianych przesądów teoretycznie przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a jednocześnie coraz bardziej odległych od rzeczywistej genezy. Dlaczego w upalne południe nie powinniśmy wychodzić w pole? Niby za gorąco? Czemu bagna i mokradła to miejsca, które lepiej omijać? Niby, że błotna pulpa może nas uwięzić? O nie, wszędzie tam mieszkają duszki, bożki i legendarne stwory. I te przyjazne, i te trochę złośliwe, i te całkiem wrogie. Warto również wiedzieć, dlaczego licho nigdy nie śpi i co oznacza fakt, że w nocy dusiła kogoś zmora. Lekka, humorystyczna forma nie oznacza, że brakuje tu demonicznej, nieco tajemniczej atmosfery. Autorzy nie ukrywają, skąd pochodzą mamuny (rodzą się z dusz nieślubnych umarłych dzieci), Strzyga żywi się krwią. 


„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci


„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci

Dużym plusem książki jest jej szata graficzna, którą stworzyła Kamila Loskot. Dość oryginalna, klimatyczna. Lubię podkreślaną na ilustracjach brzydotę, która okazuje się urocza, kreskówkowy klimat, przerysowane formy odbierają prezentowanym postaciom odrobinę grozy, ale właśnie o to w tym chodzi. To trochę zagubione stworki, które pałętają się po lasach, łąkach, polach i obejściach. Nawet złowrogie Mamuny z piersiami sięgającymi pasa wydają się  tak bezbronne. Leniuchujące na mokradłach w różnych pozach Utopce również. Ludzkie po prostu.   


„Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamila Loskot, Łukasz Loskot, OVO, bestiariusz słowiański dla dzieci


„Czy to pies, czy to bies” to udana pozycja, choć nie bez wad. Humorystyczna forma okazała się w tym przypadku pułapką. Nie wiem bowiem, do kogo zbiorek ten jest adresowany. Czy do starszych dzieci (trochę grozy się pojawia), czy do zupełnie dorosłych czytelników? Cóż, tych dojrzalszych może odstraszyć infantylizm niektórych fragmentów, młodsi z kolei mogą nie do końca wyłapać żarty i aluzje. Bardzo chciałabym polecić ten zabawny leksykon, ale naprawdę nie wiem komu. Po prostu - jeśli tematyka wydaje się wam bliska, lubicie nieskomplikowaną, ale klimatyczną zabawę dawnymi tradycjami, starymi motywami, sprawdźcie sami, czy autorzy sprostali zadaniu. Moim zdaniem tak.



CZY TO PIES, CZY TO BIES, CZYLI ZBIÓR SŁOWIAŃSKICH STWORÓW
Tekst:
Łukasz Loskot
Ilustracje: Kamila Loskot
Wydawnictwo: OVO
Data wydania: 2017
Format / forma: klasyczna książka
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Sugerowany wiek: 7+
Copyright © 2017 Mamobab czyta