Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakamarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakamarki. Pokaż wszystkie posty
„Ilustrowany inwentarz kwiatów” oraz „Ilustrowany inwentarz drzew”, czyli wędrówki po polach i lasach

30 sierpnia

„Ilustrowany inwentarz kwiatów” oraz „Ilustrowany inwentarz drzew”, czyli wędrówki po polach i lasach

„Inwentarz kwiatów”, „Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

Powoli kończy się lato. Jeszcze otaczają nas zielone drzewa, jeszcze kwiaty mienią się kolorami, jeszcze możemy przez jakiś czas podziwiać, poznawać, eksplorować naturę w jej najbardziej fascynującym wydaniu. Wędrować po lasach, polach, spacerować po ogrodach botanicznych, parkach, rezerwatach. I lokalnie, u nas w Polsce (to polecam najbardziej), i w czasie zagranicznych wojaży. To najlepszy czas dla odkrywców. Dlatego też dziś na blogu zagoszczą dwie książki, a raczej dwa przewodniki po świecie drzew i świecie kwiatów, czyli „Ilustrowany inwentarz kwiatów” oraz „Ilustrowany inwentarz drzew”.

„Inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

W obu albumach za tekst, czyli opisy drzew i kwiatów, odpowiadała Virginie Aladjidi. Jednak największe wrażenie robią ilustracje stworzone przez Emmanuelle Tchoukriel, rysowniczkę specjalizującą się w tworzeniu rycin naukowych. Pełne szczegółów, niezwykle sugestywne i precyzyjne. Ich kontury wykonano za pomocą rapidografu i tuszu, a wypełniono akwarelami. Efekt jest nadzwyczaj udany.
  
„Inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

„Inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

W każdej części zachowano ten sam, przejrzysty i typowy dla przyrodniczych albumów klasyfikujących gatunki układ. We wstępie omówiono podstawowe informacje o kwiatach, w tym ich budowę, rozmnażanie i sposoby wzrostu, i drzewach, w tym kilka faktów o lasach, rodzaje liści i funkcje kory. Słowem, bardzo elementarny wybór danych, podany w skrótowy, przystępny sposób. Kolejne strony to plansze. Na jednej stronie znajduje się jedna duża ilustracja przedstawiająca omawiany gatunek oraz krótki jego opis. Z reguły dodano jeszcze jakąś dodatkową ciekawostkę, nawiązujący do rośliny rysunek. Na samym końcu książki znajduje się indeks, dzięki któremu łatwo odnajdziemy wybrane drzewo lub kwiat.

„Inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

„Inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

W tomie poświęconym kwiatom znajdziecie sylwetki aż 65 ich gatunków, w tym kwiaty polne, ogrodowe, trujące i jadalne, które pogrupowano według kolorów. W kolejnym przeczytamy o aż 57 gatunkach drzew, podzielonych na podgrupy: liściaste, iglaste i palmy. W opisach zawsze podana została nazwa łacińska, a w przypadku kwiatów rodzaj i rodzina, do której należą, maksymalna wysokość, czas kwitnienia oraz sezonowość. Drzewa z kolei także określono nazwą łacińską, a także ich wysokością i długością życia, czasami podano także rodzaj lasu, w którym dane drzewo z reguły wzrasta.


„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

Co ważne, krótkie charakterystyki poszczególnych gatunków zawierają nie tylko informacje biologiczne Bywa że znajdziemy tam ciekawostki kulturowe, związane z wierzeniami, innym razem autorka wspomina o sposobach wykorzystywania danej rośliny w medycynie, kuchni lub przemyśle.
Interesującym zabiegiem jest także umieszczenie przy każdym omawianym drzewie schematycznej, konturowej sylwetki człowieka lub zwierzęcia, co pozwala nam uzmysłowić sobie prawdziwą wielkość rośliny.
 
„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

Stylizacja retro, w której utrzymane są oba tomy, może się podobać. Piękne okładki w przygaszonym brązowym kolorze przypominającym sepię, mięsisty kremowy papier, obramowania każdej ze stron, numery plansz zamiast klasycznej paginacji - wszystko to nadaje tym pozycjom z jednej strony naukowy, z drugiej nieco staromodny charakter. Brakowało mi tylko twórczego wykorzystania wyklejek. Aż żal, że tyle miejsca się marnuje.

„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

Jedyny minus, który dla niektórych może stanowić wręcz zaletę książki, to jej ogólnoświatowy charakter. Trochę brakowało mi niektórych, mniej popularnych, ale rodzimych gatunków i kwiatów, i drzew. Z drugiej strony bardziej egzotyczne okazy często można obejrzeć na żywo i w Polsce w palmiarniach, ogrodach botanicznych i arboretach. Moje ulubione arboretum, które odwiedzamy regularnie, znajduje się niemal w środku naszego kraju, w Rogowie (http://arboretum.sggw.pl/). To miejsce zachwyca o każdej porze roku.


„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

„Inwentarz drzew” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Zakamarki, albumy przyrodnicze dla dzieci i dorosłych, dla każdego

Oba inwentarze to pozycje do wielokrotnego przeglądania, albumy, które posłużą wiele lat. Zainteresują i początkującego botanika, i dziecko zastanawiające się, co to za roślina, i dorosłego, który chce uzupełnić swoją wiedzę lub po prostu cieszyć się piękną książką. I estetyka wydania, i sama treść zadowolą nawet bardzo wybrednych odbiorców. Książka dla każdego.

W serii ukazały się jeszcze „Ilustrowany inwentarz zwierząt”, „Ilustrowany inwentarz ptaków”.

INWENTARZ KWIATÓW
Tekst:
Virginie Aladjidi
Ilustracje: Emmanuelle Tchoukriel
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon, Katarzyna Skalska
Seria: Inwentarze
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2019
Liczba stron: 68
Oprawa: twarda
Format / forma: album
Sugerowany wiek: dla każdego


INWENTARZ DRZEW
Tekst:
Virginie Aladjidi
Ilustracje: Emmanuelle Tchoukriel
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon, Katarzyna Skalska
Seria: Inwentarze
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2015
Liczba stron: 68
Oprawa: twarda
Format / forma: album
Sugerowany wiek: dla każdego


„Jabłonka Eli”, czyli siła prostoty

17 sierpnia

„Jabłonka Eli”, czyli siła prostoty

„Jabłonka Eli” Catarina Kruusval, Zakamarki, książka obrazkowa dla małych dzieci o cyklach przyrody

„Jabłonka Eli” Catariny Kruusval to obyczajowa, bardzo realistyczna historia pewnego roku w życiu dwójki dzieci, tytułowej Eli i Olka. Roku szczególnego, gdyż pewnego dnia wichura niszczy ich ukochaną jabłonkę, drzewo, które rosło w przydomowym ogrodzie od zawsze. Drzewo, które się zmieniało wraz z cyklem przyrody. Stanowiło doskonałą kryjówkę, bazę dziecięcych przygód. Dostarczało najlepszych jabłek na świecie. Dawało cień.

„Jabłonka Eli” Catarina Kruusval, Zakamarki, książka obrazkowa dla małych dzieci o cyklach przyrody

Piękny, choć bardzo prosty język, mądra, choć równie nieskomplikowana fabuła sprawiają, że to świetna propozycja dla najmłodszych czytelników. Wiele uczy, choć dydaktyzmu w niej nie uświadczymy ani odrobiny. Pokazuje realny świat, codzienność, zwykłość w atrakcyjny sposób. Uzmysławia nam, jakie wielkie znaczenie mają pozornie tak prozaiczne rzeczy jak zwykła i niezwykła jednocześnie jabłoń. Daje pożywkę wyobraźni, jest strefą wolności, współtworzy bezpieczną, znaną przestrzeń, łączy mieszkańców domu z naturą. Jej zmienność można obserwować jak najlepszy serial. Jedno drzewo, a tyle funkcji. Stały punkt, który łączy wszystkich.
 
„Jabłonka Eli” Catarina Kruusval, Zakamarki, książka obrazkowa dla małych dzieci o cyklach przyrody


Równie realistyczne są ilustracje. Pełne szczegółów, detali przedstawiają zwykłe życie, codzienne scenki. Zabawę i pracę w ogrodzie, czułość i miłość, zbiory. Wiosnę, lato, jesień i zimę. Podoba mi się szersza perspektywa, którą daje przedstawione na wyklejkach urocze miasteczko. To plansze, które mali czytelnicy mogą badać godzinami.

„Jabłonka Eli” Catarina Kruusval, Zakamarki, książka obrazkowa dla małych dzieci o cyklach przyrody
Autorce udało się w ciekawy sposób uchwycić dziecięcą wrażliwość i sposób odkrywania świata, empiryczny, przez zmysły i działanie. Świetnie widać to podczas próbowania jabłek. Latem zielone kwasidła, jesienią pełne smaku owoce, zimą przypomnienie ciepłych dni.
Równie czule i przystępnie opisano tu stratę i przemijanie. Zima przynosi śmierć drzewa, kolejna wiosna - nowe życie i nadzieję. Smutek z powodu utraty, żal, wspomnienia i wreszcie radość z zapoczątkowania czegoś nowego, czyli wszystkie klasyczne etapy.

„Jabłonka Eli” Catarina Kruusval, Zakamarki, książka obrazkowa dla małych dzieci o cyklach przyrody

„Jabłonka Eli” to klasyczna opowieść, która porwie już odkrywające świat 2-,3-letnie dzieci. Choć nie brakuje w pewnym momencie dość trudnych emocji, pokazane zostały one w sposób odpowiedni dla wrażliwych maluchów. Przystępnie, mądrze i czule. W prostocie siła!


JABŁONKA ELI
Tekst: Catarina Kruusval
Ilustracje: Catarina Kruusval
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2009
Oprawa: twarda
Liczba stron:
Format/forma: klasyczny picturebook
Sugerowany wiek: 2+
„Pippi się wprowadza i inne komiksy”, czyli klasyka dziecięcej anarchii

03 lutego

„Pippi się wprowadza i inne komiksy”, czyli klasyka dziecięcej anarchii

Bohaterki tej książki chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Rudowłosa buntowniczka z zawadiackimi warkoczykami już od ponad siedemdziesięciu lat z właściwym sobie wdziękiem burzy skostniałe reguły rządzące światem - bawi dzieci, hurtowo daje prztyczki w nos dorosłym. Oto ona, Pippi Pończoszanka, tym razem w wersji komiksowej w sam raz dla najmłodszych, czyli niewielki tomik „Pippi się wprowadza i inne komiksy” według scenariusza Astrid Lindgren i z ilustracjami Ingrid Vang Nyman.

„Pippi się wprowadza i inne komiksy” scenariusz Astrid Lindgren, ilustracje Ingrid Vang Nyman, Zakamarki

Nie będę recenzować treści. Nie będę analizować scenariusza. To ponadczasowa klasyka, która nadal się broni i, co mówię z przykrością, wciąż trafnie punktuje absurdy naszej dorosłej rzeczywistości.  Pippi, małoletnia anarchistka, ustala własne reguły, kwestionuje bzdurne ograniczenia, piętnuje bezduszność i okrucieństwo wobec słabszych i względem zwierząt. Od dziecka kupuję bez reszty jej sposób postrzegania otoczenia, jej dziecięcą logikę, taką trochę na opak z punktu widzenia sztywnej dojrzałości.

„Pippi się wprowadza i inne komiksy” scenariusz Astrid Lindgren, ilustracje Ingrid Vang Nyman, Zakamarki

Pierwotnie komiksy o Pippi były publikowane od 1957 do 1959 roku w piśmie dla dzieci Klumpe Dumpe. Scenariusze do każdego z nich osobiście przygotowywała sama Astrid Lindgren. W każdej z opowieści wyraźnie widać prasowy rodowód. Krótkie, dynamiczne, jednowątkowe historyjki mogą funkcjonować niezależnie, każda z nich opisuje jedno wydarzenie, koncentruje się na jednej psocie. To proste, zamknięte na czterech planszach całości, z których zrozumieniem nie będą miały problemu nawet młodsze dzieci, także te, które jeszcze nie są w stanie się skupić na bardziej złożonej, beletrystycznej, oryginalnej wersji. Tutaj znajdą samą esencję, to, co w danej historii najbardziej istotne.

„Pippi się wprowadza i inne komiksy” scenariusz Astrid Lindgren, ilustracje Ingrid Vang Nyman, Zakamarki

Warto przy tym podkreślić, że komiksowe przygody w większości przypadków odpowiadają tym, pochodzącym z klasycznej, książkowej wersji. W tym tomie zgodnie z tytułem Pippi wprowadzi się do Willi Śmiesznotki i pozna Annikę i Tommy'ego, będzie poszukiwała rzeczy, pobawi się w berka z policjantami, pójdzie do szkoły, do cyrku, na zakupy i na jarmark oraz na wycieczkę, zmierzy się z Silnym Adolfem, wymierzy sprawiedliwość dręczycielom zwierząt oraz zostanie rozbitkiem. W sprzedaży dostępny jest również drugi tom „Pippi zawsze sobie poradzi i inne komiksy”, na trzecią, ostatnią część polscy czytelnicy muszą jeszcze trochę poczekać. 

„Pippi się wprowadza i inne komiksy” scenariusz Astrid Lindgren, ilustracje Ingrid Vang Nyman, Zakamarki

Warstwa graficzna trochę trąci myszką, co w tym wypadku na pewno nie jest jej wadą. Wręcz przeciwnie - ten sznyt retro, odrobina uroczej patyny po prostu wzrusza. Uwielbiam te stroje z innej epoki, przypominają mi wizerunki dzieci ze starych elementarzy. Prosta kreska, ograniczone do najważniejszych z punktu widzenia fabuły elementów tło, wyraziste, pozbawione niuansów kolory przywodzą na myśl stare kreskówki. Czytelne, przyjazne w odbiorze nie przytłaczają,  nie generują nadmiaru bodźców. Co więcej, wyrazista czcionka i drukowane litery sprawiają, że komiksowe przygody Pippi dobrze się sprawdzą jako jedna z pierwszych samodzielnych lektur.


„Pippi się wprowadza i inne komiksy” scenariusz Astrid Lindgren, ilustracje Ingrid Vang Nyman, Zakamarki


Pippi zmieniła dziecięcą literaturę na zawsze. Mimo upływu lat jej przygody nadal zaskakują świeżością, bawią kolejne pokolenia, a rodzicom przypominają, że ich córki i synowie trochę inaczej patrzą na świat, że reguły dorosłych z dziecięcej perspektywy nie zawsze mają sens. Warto spojrzeć na życie oczami dziecka, odnaleźć w sobie jakieś resztki buntowniczki z opadającą, niesforną pończochą, założyć puszkę na głowę i bawić się w środek nocy.  Komiksowa, uproszczona wersja historii Pippi to świetny początek przyjaźni z tą niepowtarzalną bohaterką.


PIPPI SIĘ WPROWADZA I INNE KOMIKSY
Scenariusz: Astrid Lindgren
Rysunki: Ingrid Vang Nyman
Tłumaczenie: Anna Węgleńska
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2015
Oprawa: twarda
Liczba stron: 60
Format / forma: klasyczny komiks
Sugerowany wiek: 3+

„Piraci Oceanu Lodowego”, czyli opowieść o konsekwencjach

27 maja

„Piraci Oceanu Lodowego”, czyli opowieść o konsekwencjach


Niby klasyczna historia przygodowa, wzorcowy reprezentant gatunku, w którym dzianie się jest tym, co najważniejsze. Niby. Gdyż tak naprawdę w „Piratach Oceanu Lodowego” Fridy Nilsson wartka akcja to tylko pretekst do opowieści o konsekwencjach różnych ludzkich wyborów. Każdy z bohaterów musi się z nimi zmierzyć, nawet jeśli próbuje o nich nie myśleć, wyprzeć ze swej świadomości. Także główna bohaterka, zaledwie dziesięcioletnia Siri.

„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki


Siri wraz z siostrą i ojcem mieszka na skutej lodem wyspie, w Niebieskiej Zatoce. Życie jest tu jak krajobraz - trudne, surowe, często bezwzględne, ale mimo wszystko szczęśliwe. Do czasu. Pewnego dnia żywa legenda, koszmar rodem z historii opowiadanych wieczorami dzieciom ku przestrodze, potworny pirat Biała Głowa porywa młodszą z sióstr, która jak inne uprowadzone wcześniej dzieci ma trafić do kopalni, by tam niewolniczo pracować. Wszystko z powodu błędnej decyzji Siri, jednego drobnego zaniedbania.

Wyrzuty sumienia, ale i odwaga, odpowiedzialność za siostrę i za schorowanego ojca powodują, że Siri nie waha się ani minuty i postanawia naprawić swój błąd. Wyrusza w niebezpieczną i jak twierdzą wszyscy, których dziewczynka spotyka na swej drodze, z góry skazaną na niepowodzenie wyprawę w nieznane. Chce odnaleźć kryjówkę Białej Głowy i uwolnić Miki.


„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki

Mroczna, pełna grozy podróż to nie tylko okazja do przeżywania niezapomnianych przygód, to wędrówka, dzięki której dziewczynka poznaje świat i ludzi. I to budzi w niej największe przerażenie, zmusza do trudnych decyzji i często smutnych przemyśleń. Rzeczywistość jest bowiem równie zimna jak otaczająca bohaterów natura. Ludzie czynią zło, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Dziewczynka, konfrontując się z zachowaniami innych, kształtuje również swoją osobowość, buduje swój własny kanon wartości, kręgosłup moralny. 

Autorka nie idzie przy tym na skróty, nie pozwala na łatwe oceny, za to szczegółowo analizuje motywacje działań bohaterów. A te są różne. Zrozumienie czyjegoś zachowania, decyzji nie oznacza przy tym rozgrzeszenia. Nawet Biała Głowa okazuje się być zwykłym człowiekiem o dość czystych początkowo zamiarach. Przerażające są dopiero jego czyny i ich konsekwencje. I jak każda z postaci ma szansę naprawić swoje błędy. I jak wielu bohaterów z tej możliwości nie korzysta. Nie tylko w tym fikcyjnym świecie szlachetne intencje czasami nieoczekiwanie prowadzą do okrucieństwa, które pokazane zostało wprost, bez łagodzenia, bez upiększenia. To wielki plus tej pozycji, rzadko się bowiem zdarza, by świat przedstawiony zwykłej z pozoru powieści przygodowej dla młodszych nastolatków wypełniały tak wielowymiarowe postaci. Dlatego też nie do końca kupuję finał tej opowieści - zbyt gładki, za łatwy.

„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki

Siri nie znajduje prostych odpowiedzi na dręczące ją pytania, miejsce, w którym przyszło jej żyć, jest zbyt złożone, by pewne zachowania łatwo dało się zaklasyfikować do kategorii dobra bądź zła. Czasami determinuje nas bowiem biologia i chęć przetrwania. Także główna bohaterka musi się z tym zmierzyć. Czy przekroczy granicę? Czy pozostanie wierna swoim wartościom? To bardzo trudne w bezwzględnym i pełnym przemocy świecie.

Nie bójcie się jednak pesymistycznego nastroju panującego w historii. Przede wszystkim misja ratunkowa Siri nie miałaby najmniejszych szans na powodzenie, gdyby nie ludzie. Nawet ci, którzy niekiedy zachowują się nieetycznie. Mroźny świat rozświetla bowiem gdzieniegdzie przyjaźń i miłość, a to daje nadzieję. 

„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki


Urzeka język, którym napisana została książka. Pierwszoosobowa narracja jest wiarygodna. Opowiadająca o swoich przygodach dość dojrzała dziesięciolatka wybiera raczej proste konkretne frazy, unika rozbudowanych opisów, za to jako dziecko wychowane w społeczności uzależnionej od morza sprawnie posługuje się specjalistycznym żeglarskim słownictwem. To właśnie te wtrącenia budują baśniowy klimat. Paradoksalnie surowość języka nadaje książce poetycki sznyt, możemy wręcz poczuć panujący wszędzie chłód i mróz. Równie prawdziwie brzmią porównania, których dziewczynka używa do opisywania rzeczywistości. Rzeczowe, proste i czytelne nie odwołują się do abstrakcyjnych pojęć, nie są nasycone wysublimowaną metaforyką, ale odnoszą się do świata znaczeń dostępnego dla dziecka.

„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki


Akcję książki osadzono w fantastycznym świecie, ale nie ma tu magii. Nawet syreny traktowane przez większość bohaterów jak bajkowe stworzenia pokazane są po prostu jako inny gatunek współistniejący z człowiekiem, a nie postać z mitów i legend. Tu rządzi groźna natura, jej rytm wyznacza cykl życia człowieka, który okazuje się być najgroźniejszym z drapieżników.
Mimo że autorka przenosi nas do wymyślonej od a do z krainy, czytelnik czuje, że opisywane problemy dotyczą jego codzienności, że w tej nierealnej rzeczywistości autorka poddaje krytyce współczesność. Konsumpcjonizm, nadmierne wykorzystywanie zasobów, brak poszanowania natury, kwestie praw człowieka, niewolniczej pracy, bierności i obojętność na krzywdę innych. „(…)wszyscy chcieli brać więcej, niż potrzebowali” - zauważa Siri. Skądś to niestety znamy.


„Piraci Oceanu Lodowego”, Frida Nilsson, Zakamarki


„Piraci Oceanu Lodowego” to barwna i mądra opowieść o odpowiedzialności za własne decyzje i wybory, ale także za życie innych, o naszym wpływie na świat. To także historia wielkiej siostrzanej miłości i prawdziwej przyjaźni pomiędzy dwójką ludzi, więzi pomiędzy małą dziewczynką i starym kukiem, których wbrew pozorom łączy wiele. To wreszcie prztyczek w nos dany dorosłym, myślącym tylko o sobie, dążącym do celu po trupach, egoistycznym i zapominającym, że cel wcale nie uświęca środków. Na szczęście i wśród nich zdarzają się wyjątki. To wreszcie gorzka refleksja nad tym, jak łatwo zapominamy o naszym człowieczeństwie, o wartościach, jak bardzo determinuje nas chęć przetrwania. Nawet dzieci. Ale przede wszystkim to po prostu kawał dobrej, świetnie skonstruowanej literatury, porywająca przygoda, która wciąga bez reszty.

Uprzedzam wrażliwców. Autorka traktuje młodego czytelnika poważnie. Przemoc jest tu przemocą, okrucieństwo okrucieństwem, bez owijania w bawełnę, dlatego to lektura dla czytelników powyżej dziewiątego roku życia.


PIRACI OCEANU LODOWEGO
Tekst: Frida Nilsson
Ilustracje: Alexander Jansson
Tłumaczenie: Marta Wallin
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2018
Liczba stron: 364
Oprawa: twarda
Format/forma: klasyczna powieściowa
Sugerowany wiek: 9+

„O zimie”, czyli biało, mroźnie i uroczo

16 grudnia

„O zimie”, czyli biało, mroźnie i uroczo

Lubię zimę, ale tylko taką ze śniegiem w najbielszym odcieniu bieli. Szarości, popielatości, odcienie beży, brązów oznaczają, że nastała zima 'ble'. Na brudnym, burym śniegu nie da się bowiem zrobić aniołka (w mojej rzeczywistości raczej znanego jako orzełek).

O takich białych, pięknych okolicznościach przyrody mówi krótka, prosta i urocza książka „O zimie” z ciepłym tekstem Görel Kristiny Näslund i sympatycznymi ilustracjami w klimacie retro Kristiny Digman. 

„O zimie” Görel Kristina Näslund, Kristina Digman, Zakamarki

To rzeczowa i konkretna opowieść o zimowej rzeczywistości spokojnej, niespiesznej, takiej jak przed laty, gdy lód skuwał jeziora na kilka miesięcy, a w ogromnych zaspach spokojnie można było się zgubić. Na kilku stronach autorka po prostu pokazuje dzieciom różne sposoby ciekawego wykorzystania tej pozornie mało przyjaznej pory roku. Wspomniane anioły-orzełki, dokarmianie ptaków, sanki, narty, lepienie bałwanów i innych stworów, śnieżne groty. Mnóstwo fascynujących rzeczy, które można robić tylko zimą. Prawdziwie zimową zimą - mroźną i pełną śniegu.

„O zimie” Görel Kristina Näslund, Kristina Digman, Zakamarki


W drugiej części po prostu dzieci poznają kilka zimowych, wręcz naukowych faktów, które podano w zupełnie zwykły sposób. Po pierwsze, że dzień staje się krótszy. Po drugie, jak w niemal czarodziejski sposób przemieniać wodę w lód, a śnieg w wodę. Po trzecie, że w skutym lodem jeziorze nadal toczy się życie. Z perspektywy dwulatka wszystko to prawdziwa magia. Szczególnie że oprócz wyjątkowego koloru najbielszej z bieli towarzyszą temu niesamowite dźwięki - te chrzęszczenia, zgrzytania, skrzypienia.

„O zimie” Görel Kristina Näslund, Kristina Digman, Zakamarki


„O zimie” Görel Kristina Näslund, Kristina Digman, Zakamarki

Magiczny klimat współtworzą odrobinę staroświeckie ilustracje. Konkretne, choć lekko bajkowe. To tylko na nich odnajdziemy głównych bohaterów tej opowieści - chłopca i dziewczynkę eksplorujących z zachwytem śnieżny świat. To obrazy tworzą tu drugą warstwę opowieści ukonkretniającą informacje przekazane przez tekst. W połączeniu z odrobinę naiwnymi rymowankami (takimi w sam raz dla dwulatka) daje to lekki, poetycki efekt.



Lodowy sopelek, sopelek z kropelek! 
Marznie zimą myszka mała. 
Zbudujemy dla niej szałas.

„O zimie” Görel Kristina Näslund, Kristina Digman, Zakamarki















Przyznam się, że gdy lata temu książka zagościła w naszym domu, byłam nią trochę rozczarowana. Jako ambitna matka oczekiwałam bardziej złożonej narracji, akcji, jakiegoś 'dziania się' z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, przygody wyrazistej i zapadającej w pamięć. Słowem, tego czegoś, co nawet dziś trudno mi dokładnie zdefiniować. Ta opowieść o zimie wydała mi się taka oczywista, bez polotu, nudnawa. Nic specjalnego. Na szczęście przeczytałam ją mojej wówczas dwuletniej córce, którą ten nieskomplikowany, czarujący, zimowy świat wciągnął bez reszty. Bo przecież taki cel miały autorki - skraść serce malucha, a przy okazji odczarować zimę i sprawić, że dorosłe narzekania na chłód, ciemność i nudę nie odbiorą najmłodszym radości z odkrywania uroków pierwszego śniegu.

W tej książce nie ma bowiem żadnych negatywnych emocji. Zimą jest super, choć czasami lepiej na chwilę schronić się w ciepłym domu. Kochajmy więc mroźną porę, póki jeszcze istnieje.


O ZIMIE
Tekst: Görel Kristina Näslund
Ilustracje: Kristina Digman
Tłumaczenie: Katarzyna Ottosson
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2008
Oprawa: twarda
Liczba stron: 28
Format/forma: klasyczne midi
Sugerowany wiek: 2+


„Legenda o Sally Jones”, czyli goryli blues

29 czerwca

„Legenda o Sally Jones”, czyli goryli blues


Piękna opowieść o przerażającym świecie. „Legenda o Sally Jones” Jakoba Wegeliusa nie pozostawia złudzeń co do ludzkiej natury. Rzeczywistość przedstawiona i poprzez tekst, i poprzez obraz poraża niesprawiedliwością, obojętnością, choć nie wszystko nazwane i pokazane zostało wprost. Tym, co jednak najbardziej przygnębia, jest przejmująca samotność. Wszystkich. I ludzi, i pewnej gorylicy, głównej bohaterki tej historii.

„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius

W życiu Sally Jones pozytywnym wydarzeniem tak naprawdę były tylko jej narodziny, gdzieś w afrykańskiej dżungli, na wolności. Niestety, nad gorylicą od samego początku ciążyło fatum. Wyrwana ze swojego rodzinnego środowiska, rzucana przez los to tu, to tam, wykorzystywana, okłamywana, traktowana jak rzecz, dręczona, a nawet po prostu bita, szczęśliwa jedynie bywała, a i tak to szczęście wynikało z nadziei na lepsze dni, z zaufania pokładanego w kolejnych ludziach (i nie tylko), którzy stanęli na jej drodze. Zawsze jednak okazywało się, że znów złamano jej serce. Z każdym kolejnym rozczarowaniem siła jej ducha słabła. Bo po cóż wierzyć w lepszą przyszłość, jeśli świat to tak okrutne i beznadziejne miejsce? Bo po cóż się łudzić, że istnieją gdzieś ludzie o dobrym sercu, myślący nie tylko o sobie?

„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius
Świat wokół Sally Jones można nazwać i dosłownie, i w przenośni dusznym, przytłaczającym. Burzowa noc narodzin gorylicy, tropikalny klimat kolejnych miejsc, do których zwierzę trafia jak zbędna paczka, gorąco parujące od kotłów parowców, brudne klatki, sznury służące do pętania. Nie ma tu w ogóle miejsca na oddech. Świat ludzi przygniata zaduchem i zgnilizną, odbiera nie tylko wolność, ale i nadzieję, choć czasami okrutnie się bawi, drwi, mamiąc złudnymi obietnicami. A Sally tak się stara. Zdobywa nowe umiejętności, poświęca się, stara się zadowolić innych, być dobrym przyjacielem. Staje się tak ludzka.
„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius
Choć akcja książki toczy się w wielu różnych lokalizacjach, klimat opowieści przywołuje amerykańskie południe z początków dwudziestego wieku. Nowy Orlean, parowce wolno płynące po Missisipi, cyrk, odmieńcy, trochę zapuszczone, trochę egzotyczne bary, w których rozbrzmiewa blues. Pieśni smutne, przygnębiające, historie ludzi, których nie oszczędzał los. Jak Sally Jones.

„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius
W konstrukcji świata przedstawionego Wegelius sprawnie wykorzystuje motywy, schematy fabularne charakterystyczne dla początków dwudziestego wieku. Wszystko to, co inne, wykręcone, dziwne. Gatunkowo „Legenda o Sally Jones” to przede wszystkim typowa powieść podróżniczo-przygodowa pozbawiona zbędnych opisów z treścią skondensowaną do maksimum. Urozmaica ją mocny wątek kryminalny, a także elementy romansowe gdzieś w (bardzo dalekim) tle.


„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius

Prosty tekst skupiony na przedstawieniu akcji, wydarzeń dopowiadają sugestywne obrazy. Bez nich historia nie miałaby i głębi, i sensu. To właśnie ilustracje tworzą wyjątkowy klimat, dają niezbędny kontekst i tło. Czasami Wegelius po prostu zastępuje rozbudowane opisy słowne i graficznie przedstawia krajobraz, otoczenie, ludzi. Innym razem sięga po wyrazisty symbol, obrazowy skrót myślowy. Podróżniczy charakter opowieści oddają także stylizowane mapki.


„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius

Warstwa wizualna zresztą to najmocniejsza strona tej pozycji - najwyższej próby powieści graficznej. Choćby nietypowy wąski i wysoki (skądinąd bardzo wygodny) format kojarzący się ze stylowym notatnikiem i płócienny grzbiet (przypominam, że płócienne grzbiety po prostu wielbię). Już kolaż ilustracji na okładce zwiastuje i dramatyzm opowieści, i jej sensacyjny charakter. Dalej jest jeszcze lepiej. Ciepła, lekko przytłaczająca kolorystyka, w której jako kontrapunkt pojawia się zimna szarość, miękka odrobinę staromodna kreska, zróżnicowany, często wręcz komiksowy układ tekstu i grafiki na poszczególnych stronach współtworzą duszny klimat historii. I te kulturowe smaczki, nawiązania, niemal cytaty z epoki. Miód. Choć przyznaję, że niektóre z nich raczej nie będą czytelne dla młodszych odbiorców.
„Legenda o Sally Jones” Jakob Wegelius

Czy to świat, który chcemy pokazywać dzieciom? Cóż, nawet gdy zakładamy, że ten świat taki nie jest, nie możemy zaprzeczyć, że jednak taki właśnie czasami BYWA. Ukrywanie tego faktu nic nie da, sięganie jedynie do pełnych optymizmu i wiary w dobro opowieści nie sprawi, że brud i zło znikną. 

Czy to w ogóle książka dla młodszego odbiorcy? Tak, choć miałam wątpliwości. Czytałam historię Sally Jones z siedmiolatkiem i dziewięciolatką. Łzy się w oczach szkliły, przeżywały, ale chciały więcej, nie pozwoliły przerwać lektury. Historia ta bowiem wciąga, przedstawia rzeczywistość bez lukru, taką, jaka bywa. Pozwala wreszcie przepracować negatywne emocje, ułatwia refleksje i wbrew pozorom daje nadzieję. Pojawia się tu przecież niespodziewany happy end, w którym nie tylko gorylica znajduje swe miejsce na ziemi.

Mimo lekko oldschoolowego sztafażu sytuacje przedstawione w książce wcale nie są obce zarówno współczesnym dzieciom, jak i dorosłym. Scenografia się zmienia, otoczenie również, ale pewne ludzkie zachowania niestety nie. Wyobcowanie ze względu na inność, chore ambicje, wykorzystywanie słabszych, nieszczera przyjaźń, udawanie uczuć, przedmiotowe traktowanie innych, zawiedzione nadzieje i nadużyte zaufanie, zdrada. To wszystko przecież w jakiejś formie znamy. I wszyscy przynajmniej od czasu do czasu czujemy się przeraźliwie samotni i potrzebujemy kogoś bliskiego. Przyjaciela.

Bo przecież blues, i ten o ludzkich uczuciach, i ten o gorylich losach, po coś powstał. 

LEGENDA O SALLY JONES
Tekst i ilustracje: Jakob Wegelius
Tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2015
Oprawa: twarda
Liczba stron: 108
Format/forma: chude i wysokie midi
Sugerowany wiek: +7, dla każdego

Wielka historia małej kreski, czyli pasja znaleziona na ulicy

08 października

Wielka historia małej kreski, czyli pasja znaleziona na ulicy

Ta chwila, gdy coś się zaczyna. Obejrzany film, przeczytana książka, wywiad, jakieś spotkanie,  niby zwyczajna rozmowa, kolega, który coś poleca, piosenka lecąca gdzieś w tle. Smak jakiejś potrawy, zapach, niepozorna historia zasłyszana  przypadkiem, wycieczka, zwykły nauczyciel, nadzwyczajny mistrz. Coś. Duże lub małe. Pieczołowicie pamiętane lub zapomniane niemal od razu. Zidentyfikowane i hołubione albo niezauważone. Początek pasji, impuls do znalezienia własnej drogi.

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Tym tajemniczym katalizatorem, który pozwolił odkryć bohaterowi „Wielkiej historii małej kreski” Serge'a Blocha jego własny wyjątkowy talent, była zwykła niepozorna czerwona kreska poniewierająca się bezpańsko na skraju ulicy. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu przyciągnęła uwagę chłopca i powędrowała z nim do domu. I, jak to w bajkach, żyli wspólnie długo i szczęśliwie. I na pewno magicznie.
Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Dziecko dojrzewało, kreska zmieniała się wraz z nim. Chłopiec dbał o kreskę, a kreska w zamian go chroniła, dawała siłę, radość. Czasami jednak się boczyła. Rosła, uczyła się oddawać coraz to bardziej skomplikowane rzeczy, relacje. Chciałoby się powiedzieć, że stała się narzędziem do poznawania świata, językiem, w którym mały artysta wyrażał swe odkrycia, dzielił się nimi z innymi. Coraz doskonalszym. To jednak zbyt duże uproszczenie. Linia bowiem miała własną osobowość.

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Łączyła ich niepowtarzalna symbioza, coś niedefiniowalnego, ukrytego. Przywiązanie? Przyjaźń? Oddanie? Zaufanie? Wspólne emocje? Pewnie wszystko po trochu. Ale i niezrozumienie, opór przed pełnym poddaniem, upór, złość. Jak w życiu, jak w procesie twórczym, gdyż między nimi nie ma według Blocha granicy.

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Po prostu bez tej małej czerwonej linii chłopiec nie byłby tym samym chłopcem, stałby się innym mężczyzną.  A kreska? Czy poradziłaby sobie bez niego?

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

To zależy, jaką perspektywę interpretacyjną przyjmiemy.  Nie da się nie odczytywać tej historii biograficznie jako swoistego artystycznego zapisu drogi twórczej autora. Fascynującej, choć czasami trudnej. Zresztą to on sam niejako uprawdopodabnia takie rozumienie nie tylko poprzez odnośniki w tekście, ale i zadedykowanie książki sławnym grafikom, twórcom, którzy, jak możemy się domyślać, wywarli na niego wpływ, inspirowali. 
Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Nie zapominajmy przy tym, że sama czerwona kreska to autocytat z innych prac Blocha, choćby z opisywanego już przeze mnie na blogu „A ja czekam” (klik do recenzji). W obu pozycjach oszczędna graficznie forma współgra z prostym tekstem trafiającym w samo sedno. W „A ja czekam” odpowiednikiem kreski jest spajający poszczególne strony motyw czerwonej nitki, muliny, symbolizującej krew, życie. W obu przypadkach te dwa elementy niosą największy ładunek emocjonalny. I poprzez wyróżniający się kolor, i poprzez kontrast z resztą obrazu.

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch
Forma jest bowiem więcej niż minimalistyczna. Bloch oszczędnie używa koloru, oprócz ostrej, wyróżniającej się czerwieni pojawia się jedynie czerń i niebieski. Ale pierwsze skrzypce odgrywa tu światło. Dominuje biała pusta przestrzeń, która zdaje się czekać na uzupełnienie, a przede wszystkim i kontrastuje, i współgra z niezwykle prostą kreską, przypominającą według naszych stereotypowych przyzwyczajeń raczej szkic niż skończone dzieło. 

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch
„Wielka historia małej kreski” to nie tylko metafora życia twórcy, hołd złożony tym, co inspirują, opis artystycznej sztafety mistrzów i uczniów. Picturebook może być też odczytywany po prostu jako historia o poszukiwaniu / odnalezieniu sensu życia, prosta w formie i bogata w treści opowieść o przyjaźni. Tak ją zrozumiał 8-latek. A starszej wystarczył rzut oka na zakończenie. Pióro kreślarskie. Niemal identyczne jak to, które kupiła dziś rano. Każde dziecko znajdzie w tej książce to, czego właśnie potrzebuje. I 6-latek, i nastolatka. W końcu mówią, że wszyscy mamy jakiś talent. Trzeba go tylko odnaleźć. 
Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

Myślę o różnych kreskach, które spotykałam w swoim życiu. Ilu z nich nie zauważyłam, ile zaniedbałam? Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć. Dla wielu z nas, dorosłych, może być to trochę gorzka lektura, przywołująca marzenia z dzieciństwa, które się nie spełniły, pasje odstawione na boczny tor, zapomniane, zakurzone. Z drugiej strony warto sobie o nich przypomnieć, tchnąć w nie trochę życia. Czemu nie, zawsze istnieje szansa, że rozkwitną. Nieważne, ile mamy lat.

Często pewnie będzie zupełnie inaczej i choć niektórzy uświadomią sobie, że wiodą życie spełnione, że nie zaniedbali swojej pasji, tylko nie wiedzieli, że to właśnie TO nią jest. Tym CZYMŚ, małą czerwoną kreską może być przecież wszystko.

Wielka historia małej kreski, Serge Bloch

PS. Czy wiecie, że Serge Bloch jest również twórcą najmniejszego we wszechświecie Superbohatera, który walczy między innymi ze złymi, podstępnymi Łóżkosikaczami. Już wiem, dlaczego pokochaliśmy SamSama ❤


WIELKA HISTORIA MAŁEJ KRESKI
Tekst i rysunki: Serge Bloch
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2015
Oprawa: (bardzo) twarda
Liczba stron: 88
Format/forma: maksi
Sugerowany wiek: 6+
Copyright © 2017 Mamobab czyta