„Mamma mia”, „¡Ole!”, „Banzai”,  „Man Zou”, „Great!, czyli wędrówki po świecie w czasach kwarantanny i nie tylko

30 kwietnia

„Mamma mia”, „¡Ole!”, „Banzai”, „Man Zou”, „Great!, czyli wędrówki po świecie w czasach kwarantanny i nie tylko

Uziemieni w wakacje? Majówka zamieniona w domówkę? Cóż. Siła wyższa. Nie narzekajmy jednak, przetrzymamy. W zastępczą podróż zaś zawsze można się udać w wyobraźni, wirtualnie, telewizyjnie. Możliwości jest wiele. Ja jak zwykle rekomenduję pełną wrażeń, zdumień i przygody wyprawę książkową. I to aż w pięć fascynujących miejsc z całego świata. Do Włoch zabierze nas Monika Utnik-Strugała („Mamma mia”), Hiszpanię zwiedzimy z Moniką Bień-Königsman („¡Ole!”), Japonię przybliży nam Zofia Fabjanowska-Micyk („Banzai”), a Chiny Izabela Kaluta („Man Zou”). Wreszcie - Wielką Brytanię poznamy dzięki Tinie Oziewicz („Great!”). Oto seria przewodników dla dociekliwych czytelników - tych młodszych, i tych starszych. Oto podróże w czasie kwarantanny.

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci


Pięć tomów prezentuje wiedzę o pięciu państwach w pigułce. Autorzy wybierają to, co najciekawsze, najbardziej zdumiewające. Przyglądają się podobieństwom i różnicom, analizują prawdziwość niektórych naszych stereotypowych wyobrażeń na temat Włoch, Chin, Japonii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Te książki to ogromna skarbnica wiedzy o kulturze, historii, obyczajach i zwykłym codziennym życiu. Nie zabrakło podstawowych danych o sprawach ustrojowych (co szczególnie ważne choćby w przypadku Chin), kwestiach formalnych (np. waluta), geografii, klimacie, dowiadujemy się także tego i owego o językach (i znów najciekawsze okazuje się to, co najbardziej egzotyczne, czyli Chiny i Japonia). Podstawy lokalnych dobrych manier również mogą okazać się przydatne, gdy prawdziwe podróże będą w końcu możliwe. Podoba mi się, że omawiane kraje nie są traktowane jak kulturowe monolity, że autorzy uwzględniają ich wewnętrzne zróżnicowanie.

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci


Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Każdy tom został napisany i zilustrowany przez inny autorski zespół, ale cała seria jest niezwykle spójna zarówno pod względem języka, układu książek, jak i grafiki. Co więcej, mimo podobieństw ilustratorom (wszystkim) udało się świetnie przemycić nawiązania do opisywanej kultury, za pomocą czcionki, doboru kolorystyki, stylu grafiki oddać jej ducha. Ta zasada działa we wszystkich przypadkach. Japonia Joanny Grochockiej to odwołujące się do flagi barwy czerń, biel i czerwień oraz geometryczne, uproszczone formy, Hiszpania Marii Dek to bogactwo lekko przygaszonych, jakby wyblakłych od słonecznych promieni kolorów i ruch. Chiny Jacka Ambrożewskiego to przede wszystkim świetnie dobrana czcionka nagłówków i tytułów przypominająca krój oryginalnego pisma zza Wielkiego Muru. Wreszcie zielone, słoneczne, rodzinne Włochy Anny Ładeckiej i dla kontrastu chłodna, błękitno-czerwona, dystyngowana i zdystansowana Wielka Brytania Zosi Frankowskiej

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Konsekwentny układ każdej pozycji przypomina połączenie prostej książki popularnonaukowej z przewodnikiem turystycznym. Na początku autorki prezentują podstawowe informacje o omawianym kraju, następnie widzimy mapkę, na której zaznaczono najważniejsze miejsca, to, co w każdym z państw naprawdę warto zobaczyć. Legenda do mapki śmiało może pełnić funkcję autonomicznego miniprzewodnika. Nie pomińcie tej części.

Na kolejnych stronach znajdziecie informację o wszystkim tym, co w danym kraju najciekawsze, najbardziej intrygujące, wybrane informacje o kulturze, historii, zwyczajach. Mity, legendy i naukowe dokonania. Anegdoty i twarde fakty. Ludzi i miejsca. Przeszłość, teraźniejszość i czasami przyszłość (ach ta Japonia).


Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Fascynujące są opisy obyczajów i rytuałów związanych ze świętami, tymi, które obchodzone są również u nas i tymi egzotycznymi, czasami ograniczonymi do jednego miejsca na świecie. Choćby Boże Narodzenie można celebrować na tysiąc sposobów. Na przykład Hiszpanie karmią bożonarodzeniowy pieniek.

Poznajemy również słynne postaci, artystów, ikony kultury i popkultury, bohaterów książek, filmów kojarzonych z poszczególnymi krajami. Wybór subiektywny, ale z reguły trafiony.

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry,

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci


Jak w porządnym przewodniku autorzy pokazują nam wybrane miejsca, wydarzenia, zabytki, budowle, święta. Opisują przy tym nie tylko te najbardziej znane, oklepane, znajdujące się niemal w każdym bedekerze. Sięgają nieco głębiej, szukają tych ciekawostek, które świadczą o wyjątkowości omawianego kraju. To duży atut. Sama odkryłam wiele faktów, które mi umknęły, lepiej zrozumiałam niektóre różnice kulturowe.

Na końcu książek znajduje się jedna z moich ulubionych sekcji, czyli słowniczek. Co ważne, autorki nie zapominają o konsekwentnym prezentowaniu wymowy obcych słów. Dziękuję. Niby taka prosta rzecz, zwykły zapis fonetyczny, a tak ułatwia życie i małym podróżnikom, i ich dorosłym przewodnikom.

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci


Poznawanie świata, innych kultur to także (dla niektórych przede wszystkim) zaglądanie do kuchni, próbowanie nowych smaków. I nie tylko. Kulinaria to zapachy, to rytuały, zwyczaje, zwierciadło, w którym odbija się obyczajowość, historia i tradycje danej społeczności. Z tego też powodu autorzy naprawdę dużo miejsca poświęcają szeroko rozumianym kwestiom żywieniowym. Całe rozdziały traktują o potrawach, świętach i specjalnych wydarzeniach, podczas których coś się w szczególny sposób spożywa. Zaglądamy do chińskiej kuchni, uczymy się używania pałeczek, kosztujemy włochatego tofu i odrętwiającej fasolki. W Japonii smakujemy sushi i popijamy herbatę. Włochy to istny kulinarny raj - pizza, mortadela, makarony i lody. I oczywiście włoszczyzna. W Hiszpanii sięgamy po tapas, zachwycamy się paellą. Odważni kulinarni eksperymentatorzy mogą skusić się na rybę o smaku czekolady, a dzieciaki nie odmówią Chupa Chups. I Wielka Brytania. Nudna? Ryba z frytkami? Nic bardziej mylnego. Wyobraźcie sobie wyścigi, podczas których podrzuca się na patelni naleśniki, lub tak egzotyczną potrawę jak frapująca ropucha w dziurze.

To teoria. Autorzy pomyśleli również o praktyce i na końcu każdej książki przygotowwano specjalną sekcję z lokalnymi przepisami. Proste i do zrobienia z dostępnych w polskich sklepach składników pozwolą choć na chwilę poczuć egzotyczny klimat Chin (np. smażone lody), Japonii (np. onigiri), schłodzić się w upalny dzień hiszpańskim gazpacho lub poprawić sobie humor włoskim tiramisu. Ja chyba wypróbuję brytyjskie crumble, czyli owoce pod kruszonką.

Monika Utnik-Strugała, Anna Ładecka „Mamma mia”, Monika Bień-Königsman, Maria Dek „¡Ole!”, Zofia Fabjanowska-Micyk, Joanna Grochocka „Banzai”, Izabela Kaluta, Jacek Ambrożewski „Man Zou”, Tina Oziewicz, Zosia Frankowska „Great!”, Wydawnictwo Dwie Siostry, seria przewodników dla dzieci



Duża, przejrzysta czcionka, treściwe, ale nieprzeładowane zbędnymi detalami strony sprawiają, że książka trafi w gust nawet 6-latka. Owszem, dorosły będzie musiał wyjaśnić to i owo, nakreślić szerszy kontekst, ale czyż wycieczki w realu tak właśnie nie wyglądają. Pokazujemy i opowiadamy, dopasowując za każdym razem treść opowieści do możliwości poznawczych dziecka. Tutaj zrobili to za nas autorzy, dobierając odpowiednią formę przekazania informacji - intrygującą, inspirującą, opartą na anegdocie. Lekki, pełen humoru język, zabawne wstawki, akcentowanie tego, co dziecko może uznać za ciekawe to klucz do sukcesu. To książki, które rosną wraz z czytelnikiem, do wielokrotnej lektury. Tak jak w życiu wracamy przecież w miejsca, które już wcześniej odwiedziliśmy, by odkryć je na nowo lub po prostu jeszcze raz poczuć ich specyficzny klimat. I zaświadczam, że dzięki tym pozycjom powstało kilka referatów szkolnych. Bardzo dobrych.

Wierzę, że już za chwilę, już za momencik świat ponownie się otworzy. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, a czas uziemienia wykorzystać maksymalnie. Na przygotowania, na podróże palcem po mapie. Lub na trening przed hiszpańskimi mistrzostwami w drzemaniu.

MAMMA MIA. WŁOCHY DLA DOCIEKLIWYCH
Tekst:
Monika Utnik-Strugała
Ilustracje: Anna Ładecka
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2015
Seria: Świat dla dociekliwych
Liczba stron: 152
Oprawa: twarda
Format/forma: po prostu książka
Sugerowany wiek:
według wydawnictwa 8+, według Mamobaba 6+


¡OLE! HISZPANIA DLA DOCIEKLIWYCH
Tekst:
Monika Bień-Königsman
Ilustracje: Maria Dek
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2016
Seria: Świat dla dociekliwych
Liczba stron: 168
Oprawa: twarda
Format/forma: po prostu książka
Sugerowany wiek: według wydawnictwa 8+, według Mamobaba 6+


BANZAI. JAPONIA DLA DOCIEKLIWYCH
Tekst: Zofia Fabjanowska-Micyk
Ilustracje: Joanna Grochocka
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2015
Seria: Świat dla dociekliwych
Liczba stron: 164
Oprawa: twarda
Format/forma: po prostu książka
Sugerowany wiek: według wydawnictwa 8+, według Mamobaba 6+


MAN ZOU. CHINY DLA DOCIEKLIWYCH
Tekst: Izabella Kaluta
Ilustracje: Jacek Ambrożewski
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2018
Seria: Świat dla dociekliwych
Liczba stron: 224
Oprawa: twarda
Format/forma: po prostu książka
Sugerowany wiek: według wydawnictwa 8+, według Mamobaba 6+



GREAT! WIELKA BRYTANIA DLA DOCIEKLIWYCH
Tekst:
Tina Oziewicz
Ilustracje: Zosia Frankowska
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2019
Seria: Świat dla dociekliwych
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
Format/forma: po prostu książka
Sugerowany wiek: według wydawnictwa 8+, według Mamobaba 6+


„Krześlaki z rozwianą grzywą” kontra „Wierszyki domowe”, czyli zwykłe niezwykłe domy

17 kwietnia

„Krześlaki z rozwianą grzywą” kontra „Wierszyki domowe”, czyli zwykłe niezwykłe domy

Dziś przedstawiam dwa zbiory wierszy poświęcone jednej przestrzeni. Niezwykle aktualne, gdyż właśnie tę przestrzeń wielu z nas trochę z przymusu odkrywa na nowo. Domy, mieszkania, których ściany z wiadomych przyczyn ograniczają w tej chwili naszą aktywność, które dla większości z nas będą stanowiły przez najbliższy czas cały świat. „Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanny Kulmowej to wygrzebana z głębi biblioteczki pozycja z mojego dzieciństwa, „Wierszyki domowe” Michała Rusinka to książka z półki mego dziecka. W obu domy postrzegane są jako magiczna przestrzeń, w której dzieją się cuda.

„Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanna Kulmowa, Elżbieta Gaudasińska, Nasza Księgarnia, „Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


„Krześlaki z rozwianą grzywą”
dowodzą, że Joanna Kulmowa wielką poetką była i już. Każdy z piętnastu wierszy to prawdziwy popis mistrzowskiego wręcz wykorzystania potencjału słowotwórczego polszczyzny. Miód. Piękne, czytelne neologizmy to coś, co czytelnicy tacy jak ja lubią najbardziej. Krześlaki, wieszająk, krajdywan, firaniec czy kołdrelia. O tak, te sprzęty, te tajemnicze artefakty znajdziecie w każdym polskim domu, wystarczy tylko odpowiednio spojrzeć na najbliższe otoczenie. 

„Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanna Kulmowa, Elżbieta Gaudasińska, Nasza Księgarnia
„Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanna Kulmowa, Elżbieta Gaudasińska, Nasza Księgarnia


Autorka wykreowała pełen magii świat fantazji, w którym codzienne przedmioty wiodą drugie, sekretne życie. Zaczarowane, ekscytujące. Krześlaki niczym rumaki pędzą do wodopoju, szafonia skrywa tajemnice, uwięziony windor próbuje wydostać się z pułapki, kranograjki wygrywają zwariowaną muzykę, krajdywan kusi przygodą, odchmurzacze jak szalone pędzą po niebie. Warto poznać perypetie tych nietypowych bohaterów i ich przyjaciół.


„Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanna Kulmowa, Elżbieta Gaudasińska, Nasza Księgarnia

Dodatkowy smaczek mojego wydania to odjechane, nieco surrealistyczne, utrzymane w poetyce snu ilustracje Elżbiety Gaudasińskiej, na których zwykłe krzesła ożywają, wieszakowy pająk patrzy nieufnie, lampuchna zmienia się w muchę, stołoń nieporadnie rusza na podbój świata. Nie sposób przejść obok nich obojętnie, niektóre wywołują uśmiech, inne wprowadzają w zadumę. I tak jak w wierszach również w obrazie proporcje między humorem a lirycznością, żartem a refleksyjnością doskonale wyważono.


„Krześlaki z rozwianą grzywą” Joanna Kulmowa, Elżbieta Gaudasińska, Nasza Księgarnia


Mimo upływu lat (moje - pierwsze - wydanie pochodzi z 1978 roku) tomik wciąż zaskakuje świeżością. Taką moc ma niczym nieograniczona wyobraźnia i mistrzowskie operowanie słowem. Zachwycał się wykreowanym przez Joannę Kulmową i Elżbietę Gaudasińską światem mały Mamobab, polubiły go Mamobabowe dzieci, a teraz tomik cierpliwie czeka na kolejne pokolenia czytelników. Mam nadzieję, że nasz egzemplarz się nie rozpadnie.

„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


W kolejnej pozycji - „Wierszykach domowych” - Michał Rusinek także przygląda się najbliższemu otoczeniu, które również skrywa trochę tajemnic i wcale nie jest takie oczywiste. Owszem, jest konkretniej, bardziej przyziemnie, autor nie buja aż tak w obłokach jak Joanna Kulmowa. Nie oznacza to jednak, że jest mniej zabawnie. Poeta stawia na absurdalny, inteligentny humor i w niektórych utworach cel ten udaje mu się osiągnąć na najwyższym poziomie.

„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


Rusinek świetnie bawi się słowami, rozkłada je na czynniki pierwsze, analizuje, wydobywa dosłowne znaczenia i pozorne nieścisłości semantyczne. Weżmy taki przedpokój. Czy zawsze znajduje się on PRZED pokojem? A może czasami ZA? Wszystko zależy od perspektywy.

W innych wierszach autor gra z wieloznacznością, zestawia ze sobą homonimy. Śmieszą również przywoływane w kilku przypadkach fałszywe etymologie słów, także te, które narodziły się w wyobraźni twórcy. Słowem, wszystko tworzy całkiem zgrabną i sympatyczną całość.

„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


Podobają mi się kulturowe nawiązania, obecne choćby w wierszu poświęconym umywalce. Niestety, w tym przypadku autor wyraźnie puszcza oko do dorosłego czytelnika, młodsi odbiorcy raczej nie odczytają aluzji. Wśród grupy docelowej tomu (mam nadzieję) nie znajdziemy bowiem małoletnich wielbicieli Kill Billa. Tego typu skierowanych ewidentnie do starszych nawiązań znajdziemy w tomiku odrobinę za dużo.


„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


Podobny problem dotyczy wielu zastosowanych w tekstach wyszukanych leksemów, związków frazeologicznych czy zapożyczeń. Tak wiem, człek na poziomie powinien je znać. Tomik jednak ewidentnie napisany jest z myślą o młodszych czytelnikach, którzy mają prawo jeszcze pewnych rzeczy nie wiedzieć. Ja bawiłam się setnie wyłapując smaczki, moje dzieci najbardziej lubiły te utwory, które odnosiły się do ich świata. Na wszystkich poziomach.

Z naszego punktu widzenia niezbyt trafionym pomysłem również okazały się odnośniki, w których autor dowcipnie dopowiadał tekst. Często naprawdę zabawne, z reguły nadzwyczaj erudycyjne, niestety podczas wspólnej głośnej lektury wytrącały z rytmu, szczególnie przy dłuższych wierszach.


„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon


Warto podkreślić niezwykle przemyślany układ całego tomu. To nie jest tylko zbiór wierszy poświęconych domowi, to raczej poetycka podróż po poszczególnych pomieszczeniach. Wraz z autorem zaglądamy do wszystkich pokojów, odwiedzamy każdy zakamarek, eksplorujemy całość przestrzeni ograniczonej przez ściany, począwszy od przedpokoju, łazienki i kuchni, poprzez salon, sypialnię, po te części domu, które często omijamy (piwnicę, garaż, strych). Prywatna przestrzeń rozciąga się również na balkon, ogród, a kończy się w bibliotece. Wszędzie tam znajdujemy rzeczy niesamowite, odkrywamy tajemnice pospolitych sprzętów. Słowem, jesteśmy wraz z dziećmi najprawdziwszymi odkrywcami.


„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon



Wielkim plusem książki są realistyczne, sympatyczne ilustracje Joanny Rusinek świetnie oddające lekko prześmiewczy klimat tej pozycji. Podobnie jak autor tekstów, także twórczyni grafiki nie stroni od przemycania drobnych aluzji, nawiązań do innych dzieł z szeroko rozumianej kultury. I tak jak poprzednio lubię to, ale znów boję się, że część świetnych skojarzeń, cytatów z literatury, sztuki będzie zbyt trudna do wyłapania przez najmłodszych. Choćby Proust lub Monty Python.

„Wierszyki domowe” Michał Rusinek, Joanna Rusinek, Znak Emotikon



„Krześlaki z rozwianą grzywą” przypominają mi dzieciństwo i tę szczególną umiejętność ożywiania w wyobraźni tego, co zwykłe. Proza życia zamieniona w poezję, codzienność w przygodę. Od zawsze wiersze z tego tomiku kojarzą mi się z właściwą demiurgom mocą kreacji. Magią. Wiem, że to zbyt wielkie słowa, nieadekwatne, ale cóż poradzę na to, że do dziś czuję ciarki, czytając o firańcu wydętym płynącym przez odmęty, że zapadam w marzycielskie odrętwienie, wspominając księżniczkę Puchu, jedwabnicę i kapryśnicę, która poszeptuje nocą do księżyca. Jeśli traficie gdzieś w antykwariacie na ten tomik (obowiązkowo z ilustracjami Elżbiety Gaudasińskiej), koniecznie sprawdźcie, czy z taką samą siłą poezja ta działa na współczesne dzieciaki. (4+)

Trochę ponarzekałam na „Wierszyki domowe” Michała Rusinka. Mimo tych drobnych wad warto jednak sięgnąć z dziećmi również po ten tomik. Jest zabawnie, jest erudycyjnie, jest smakowicie. Czasami błyskotliwie, lekko i z polotem. Innym razem odbiorca musi trochę się intelektualnie wysilić, by nadążyć za autorem. A że nie wszystko będzie czytelne i zrozumiałe? Cóż, wśród sześciu i pół tuzinka wierszyków Rusinka na pewno każdy czytelnik znajdzie ten ulubiony i to niezależnie od tego, ile będzie miał lat. (6+)

Jedno jest pewne. Po lekturze w zupełnie inny sposób spojrzycie na własny dom. Zwykły niezwykły. Gwarantuję. 



PS. Dawno temu na blogu pisałam o jeszcze jednej książce, w której autorka zaprasza nas do eksplorowania pewnej nieruchomości. Graficzna, komiksowa propozycja „Mój dom” Delphine Durand świetnie uzupełnia domowy kontekst. 

KRZEŚLAKI Z ROZWIANĄ GRZYWĄ
Tekst:
Joanna Kulmowa
Ilustracje: Elżbieta Gaudasińska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1978
Oprawa: twarda
Liczba stron: 36
Format / forma: (prawie) kwadratowa
Sugerowany wiek: 4+


WIERSZYKI DOMOWE
Tekst: Michał Rusinek
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Data wydania: 2012
Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
Format / forma: klasyczna książka
Sugerowany wiek: 6+
„Zmyślenia z myślenia”, czyli intelektualne wyzwanie

20 marca

„Zmyślenia z myślenia”, czyli intelektualne wyzwanie


Szperanie w najbardziej zapomnianych czeluściach domowej biblioteczki w poszukiwaniu pomocy dydaktycznych do niespodziewanej edukacji domowej przynosi czasami nieoczekiwane znaleziska. Zapomniane skarby z przeszłości. Bardzo dawnej. „Zmyślenia z myślenia” Jadwigi Jasny to książka, która dosłownie dała mi intelektualnie w kość gdzieś na początku szkoły podstawowej. Podobała mi się i drażniła, gdyż nie wszystko rozumiałam. Przyciągała i odpychała jednocześnie. Jedno wiem. Sięgałam do niej często, kartkowałam, próbowałam znaleźć jakiś klucz, by połączyć oryginale, nieoczywiste ilustracje i odrealniony, filozoficzny, nieco abstrakcyjny tekst w jakiś spójny, zrozumiały dla siedmiolatki przekaz. Nie pamiętam, czy te próby skończyły się sukcesem. Pamiętam za to książkę i emocje, które wywoływała. I o to chyba przecież chodzi.

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia,

Historia jest w sumie dość prosta. Czwórka przyjaciół (Pierwszy, Drugi, Trzeci i Czwarta) jak co roku muszą własnoręcznie przygotować sobie wzajemnie niespodzianki. I tu pojawia się problem. Jak wymyślić aż trzy niepowtarzalne rzeczy, które usatysfakcjonują każdego z obdarowanych? Jak wpaść na pomysł czegoś, czego jeszcze nie było? Trudna sprawa, szczególnie że w sumie prezentów musi być... Nie powiem. To jedno z zabawnych zadań matematycznych ukrytych w książce. Ważne, że dużo.
„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia,

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia,


Bohaterowie myślą, myślą i nic wymyślić nie mogą. Więc myślą dalej, bo najlepsze niespodzianki biorą się właśnie z myślenia. I tu dochodzimy do najważniejszej części opowieści - metaforycznej podróży po pewnym labiryncie, który przypomina nasz mózg. To wyprawa do baśniowej Krainy Myślenia, a raczej do czterech takich krain, gdyż „w każdym człowieku (…) jest (ona) inna, każdy jest z nią sam. Zawsze!”.

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

Od razu zaznaczam, że nie mamy do czynienia z pozycją popularnonaukową, opisującą, jak działa nasz mózg. Nie znajdziemy tu także żadnego skomplikowanego wykładu dla dzieci o procesach myślenia i tym podobnych sprawach. Autorka nie używa terminów naukowych, a wręcz przeciwnie tworzy własne metaforyczne pojęcia, jak choćby Kieszeniostrychy, które dobrze wpisują się w baśniowy klimat książki. Labirynty, skrytki, schowki, szafy i szuflady to przestrzeń, w której dzieją się takie cuda jak przypominanie, zapamiętywanie, zapominanie. To świat marzeń, pragnień i snów, rzeczywistość, w której można wymyślić niepowtarzalną niespodziankę. Oniryczna kraina pełna emocji: momentami zaskakująca, czasami wzruszająca, bywa że wesoła i bywa że smutna.

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia


Tak naprawdę jednak istotę myślenia autorki próbują oddać w tej opowieści głównie poprzez obrazy i to nie tylko te kreślone za pomocą słów. „Zmyślenia z myślenia” to graficzne i edytorskie cudo, choć ilustracje stworzone przez Małgorzatę Różańską wcale nie są (nie były) łatwe w odbiorze. Po pierwsze uwagę zwraca kolorystyka - zgaszone barwy, czerń, biel, brązy - do tej pory pamiętam niepokój, który we mnie budziły. Abstrakcyjne labirynty, jeszcze bardziej abstrakcyjne tak jakby wypikselowane sceny, plansze do gry przeplatają się z obrazami przedstawiającymi elementy dziecięcego świata. Niektóre grafiki są niezwykle wyraźne, inne wręcz przeciwne - rozmazane, o nieokreślonych konturach. Nowoczesne sąsiadują z przypominającymi prehistoryczne naskalne rysunki. Uporządkowanie i chaos, konkret i nie wiadomo co. Słowem - nasze mózgi, nasze myślenie.
„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

„Zmyślenia z myślenia” Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

To nie wszystko. Książka skrywa dodatkowe niespodzianki. Rozkładane strony, ukryte treści, alternatywne ścieżki. Nawet układ czcionki odgrywa tu ważną rolę. W tekście znajdują się również pytania skierowane do czytelnika, zadania do wykonania. Słowem, interaktywność w wersji z początku lat 80. ubiegłego wieku. Nie ma tu miejsca na nudę. Trzeba być uważnym przez cały czas. Trzeba myśleć.

Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia

Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia
Mimo upływu czasu „Zmyślenia z myślenia” wciąż zaskakują świeżością, szczególnie w warstwie graficznej. Owszem, wprawne oko wypatrzy i w tekście, i w obrazie tropy świadczące o czasie powstania książki, drobne szczegóły, elementy z przeszłości, z czasu mojego dzieciństwa. Niestety, książkę odnalazłam na półce zbyt późno, by poddać ją ocenie dzieci, by porównać moje zapamiętane emocje do współczesnej recepcji. Mogę się tylko domyślać.
Jadwiga Jasny (tekst), Małgorzata Różańska (ilustracje), Nasza Księgarnia 

Oczywiście książki nie znajdziecie w księgarniach, ale bywa na Allegro i w antykwariatach. Warto do niej sięgnąć, choćby ze względu na wyjątkową grafikę. Autorkom udało się bowiem stworzyć pozycję kompletną, w której wszystko niesie treść, obraz i tekst nawiązują dialog, a całość - niedopowiedziana, poetycka - po prostu intryguje i zmusza do myślenia. 

Często zastanawiamy się, czy jakaś książka nie jest zbyt hermetyczna, trudna w odbiorze, czy nie za wcześnie, by wręczyć ją dziecku. „Zmyślenia z myślenia” dostałam na koniec pierwszej klasy, nie wszystko było jasne, niektóre obrazy sprawiały mi kłopot i emocjonalny, i interpretacyjny. Z całą pewnością jednak mogę stwierdzić, że nie byłam za mała, za głupia, itd. To było po prostu intelektualne wyzwanie, które pamiętam do dziś. Chyba właśnie tak powinna działać literatura, nieprawdaż?


ZMYŚLENIA Z MYŚLENIA

Tekst: Jadwiga Jasny
Ilustracje: Małgorzata Różańska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1983
Oprawa: twarda z obwolutą (chyba, w moim egzemplarzu obwoluta nie dotrwała do dziś)
Liczba stron: 74
Format / forma: kwadratowe midi z rozkładanymi stronami
Sugerowany wiek: 7+
„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, czyli sproszkowane mumie i trujące zielenie

09 marca

„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, czyli sproszkowane mumie i trujące zielenie


Prehistoryczne jaskinie, tajemnicze zgony, trucizny, piraci, przypadkowe skutki uboczne eksperymentów i kolejka do toalety w pewnej XIX-wiecznej angielskiej fabryce. Starożytni władcy, próżne królowe i sproszkowane mumie. Wszystko to znajdziecie w jednej, niedużej książce. I nie jest to kryminał, thriller czy awanturnicza powieść przygodowa.
Oto „Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat” (tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre), czyli opowieść o fascynujących pigmentach, zmieniających rzeczywistość barwnikach. Zdziwieni?

„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia,

Historia kolorów nie jest poważnym dziełem popularnonaukowym, próżno szukać tu pogłębionych wykładów na powyższy temat. Autor skupia się na tym, co najciekawsze, co może zaintrygować młodego czytelnika, przytacza głównie anegdoty, zabawne bądź mrożące krew w żyłach fakty o barwach, ich pochodzeniu, symbolice, sposobach pozyskiwania pigmentów i wreszcie - wpływie kolorów na historię i kulturę. W sumie otrzymujemy wciągającą opowieść, która może zadziwić nawet dorosłych odbiorców.

„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia
Z drugiej strony książka uświadamia, że historia kolorów to organiczna część dziejów świata, a nie jakaś niszowa dziedzina wiedzy mogąca zainteresować jedynie plastyków. Barwy to wojny, intrygi, trucizny, wynalazki. To chemia, biologia i antropologia kulturowa w jedynym. Wreszcie to oznaki przynależności do jakiejś grupy społecznej. Niektóre nobilitują, przysługują wybranym, inne wręcz przeciwnie. Często przypisane są konkretnej płci, ale stereotypowe postrzeganie danych kolorów jako męskich lub kobiecych zmieniało się na przestrzeni dziejów wielokrotnie.

„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia

Powiem szczerze, że podczas lektury sama wielokrotnie przecierałam oczy ze zdumienia. Czy słyszeliście o barwniku, który tak przy okazji ma działanie przeczyszczające? To gumiguta, a jej niespodziewanych właściwości doświadczyli pracownicy fabryki, w której ją wytwarzano. Zawsze podziwiałam lekko turkusowy grynszpan, ale nie zdawałam sobie sprawy z jego konserwacyjnych talentów. Piękna, głęboka zieleń Scheelego także skrywa pewną tajemnicę. Mroczną, wręcz zabójczą. Jaką? Sprawdźcie w książce. Po raz pierwszy z kolei usłyszałam o kolorze puce, wypromowanym przez Marię Antoninę. Dosłownie oznacza on rozgniecioną pchłę. Najbardziej jednak i zdumiał, i przeraził mnie brąz mumiowy, czyli farba stworzona ze sproszkowanych egipskich mumii. Creepy.


„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia


Duży plus pozycji to przejrzysty układ. Barwy podzielono na grupy, osobne rozdziały poświęcono żółcieniom, czerwieniom, fioletom, błękitom i zieleniom. Każdy z kolorów został omówiony na jednej rozkładówce. Dodatkowo na końcu książki znajdziemy niewielki indeks tematyczny.

„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia


Jak na książkę o barwach przystało, aż kipi ona od kolorów i to już od samej okładki. W środku rozkładówki poświęcone poszczególnym barwnikom utrzymano w odpowiadającej im tonacji kolorystycznej. Dość ciekawe ilustracje utrzymano w różnej stylistyce, w zależności od klimatu opowieści o danym kolorze. Z tego też powodu po pobieżnym przekartkowaniu książki można mieć wrażenie graficznego chaosu. W trakcie lektury, gdy skupiamy się na poszczególnych dykteryjkach, anegdotach i historiach, ten pozorny miszmasz zupełnie nie przeszkadza.


„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat”, tekst Clive Gifford, ilustracje Marc-Etienne Peintre, Nasza Księgarnia


„Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat” zaciekawi nie tylko młodszych pasjonatów sztuki, to propozycja również dla tych, którzy lubią historię i opowieści z dreszczykiem. Starsi też znajdą tu coś dla siebie, wiele ciekawostek, o których z pewnością większość z nas nie ma najmniejszego pojęcia. Mnie tematyka książki zaintrygowała na tyle, że rozpoczynam poszukiwania pozycji bardziej zaawansowanej. Świat kolorów to kraina pełna tajemnic.

I najważniejsze - najbardziej cenię te książki popularnonaukowe dla młodszych, które pokazują, jak poszczególne dziedziny przenikają się, jak wpływają na siebie i na świat wokół. Ta pozycja taka właśnie jest!

HISTORIA KOLORÓW. JAK KOLORY KSZTAŁTOWAŁY ŚWIAT
Tekst: Clive Gifford
Ilustracje: Marc-Etienne Peintre
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2020
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Format / forma: klasyczne A4
Sugerowany wiek: 6+

„Przejścia nie ma”, czyli dyktatura, bunt i współpraca

03 marca

„Przejścia nie ma”, czyli dyktatura, bunt i współpraca


„Przejścia nie ma” to zaskakująca książka obrazkowa portugalskiego duetu, w którym za tekst odpowiadała Isabel Minhós Martins, a za grafikę Bernardo P. Carvalho. Zaskakująca i w formie, i w treści. Na pierwszy rzut oka niepozorna, w rzeczywistości niejednoznaczna, skrywająca wiele znaczeń, otwierająca mnóstwo interpretacyjnych ścieżek. W łatwy i przystępny sposób opowiadająca o sprawach trudnych, niełatwych nawet w dorosłym świecie.

„Przejścia nie ma”, tekst Isabel Minhós  Martins, ilustracje Bernardo P. Carvalho, Wydawnictwo Dwie Siostry,


Wszystko zaczyna się od pewnego generała o wybujałym ego. Żądny chwały Alcazar postanawia zostać bohaterem, chce zapisać się w historii, kiedy tylko będzie chciał. Nadużywa więc swej władzy i wydaje na pierwszy rzut oka absurdalny rozkaz. Przejścia nie ma - ogłasza i zawłaszcza sobie prawą stronę każdej rozkładówki. To tylko jego przestrzeń, a strzeże jej podległy oficerowi strażnik, który, jak to żołnierz, poleceń przełożonego nie kwestionuje. Co więcej, nawet nie zastanawia się nad ich sensownością. Jest tylko narzędziem. Do czasu.


„Przejścia nie ma”, tekst Isabel Minhós  Martins, ilustracje Bernardo P. Carvalho, Wydawnictwo Dwie Siostry,


Można odczytywać tę niepozorną historię na wiele sposobów. Znajdziemy tu i ministudium pokus, którym może ulec ktoś dysponujący władzą, to opowieść o tyranii, dyktaturze. Ale nie tylko. Autorzy pokazują i to, co dobre w ludziach, sposoby na wyjście z impasu - obywatelskie nieposłuszeństwo, współdziałanie, współpracę. Wreszcie to znana każdemu z nas sytuacja, w której musimy zmierzyć się z absurdalnością dziwacznych, niezrozumiałych rozkazów, nakazów, przepisów. Pamiętajmy, świat dorosłych z perspektywy dziecka tak właśnie często wygląda. Dlaczego muszę coś robić? Dlaczego czegoś nie mogę? Dyktator jak Alcazar narzuca swoją wolę, nie tłumaczy. Ktoś, kto wprowadza dziecko w rzeczywistość pełną ograniczeń, powinien przyjąć inną strategię. Rozmawiać, wyjaśniać, pozwalać zrozumieć.

„Przejścia nie ma”, tekst Isabel Minhós  Martins, ilustracje Bernardo P. Carvalho, Wydawnictwo Dwie Siostry,


Stylizowana na nieco nieporadną kreska przyciąga wzrok. Ilustracje wyglądają jak namalowane zwykłymi mazakami ot tak od niechcenia przez dziecko. Ta niedokładność, humor nadaje historii lekkości, pozwala odbiorcy nabrać do poruszanych w niej trudnych zagadnień dystansu. Pełne intensywnych barw, odrobinę karykaturalnych postaci i ruchu obrazy wręcz ożywają na oczach czytelnika, szczególnie że to właśnie one pełnią tu kluczową rolę. Obraz i jego brak, pustka i tłok, zamknięte i otwarte - znaczenie ukrywa się nawet w zagospodarowaniu przestrzeni. Dodatkowej dynamiki dodaje sposób prezentacji tekstu - to typowo komiksowe dymki z krótkimi wypowiedziami bohaterów, z okrzykami, skandowanymi hasłami. 

„Przejścia nie ma”, tekst Isabel Minhós  Martins, ilustracje Bernardo P. Carvalho, Wydawnictwo Dwie Siostry,



Dodatkową atrakcję bez wątpienia stanowią wyklejki, na których przedstawiono wszystkich bohaterów książki. Można więc z maluchami pobawić się w wyszukiwanie poszczególnych postaci, snucie indywidualnych historii. Za jednym zamachem ćwiczymy spostrzegawczość i uwagę oraz rozwijamy wyobraźnię. I śmiejemy się do łez, gdyż autorzy zgromadzili tu dość ciekawą gromadę charakterystycznych typów. Moje serce skradł narowisty koń Rży-Petarda, skromny duszek Buu,  Babo, który przypomina naszego szpiega z Krainy Deszczowców i Paulina, dziewczynka w czerwonym kapturku.

„Przejścia nie ma”, tekst Isabel Minhós  Martins, ilustracje Bernardo P. Carvalho, Wydawnictwo Dwie Siostry,

„Przejścia nie ma” to pozycja niezwykle aktualna, z przykrością stwierdzam, że ponadczasowa. Dążenie do autorytarnej władzy i bunt, reguły i wolność tkwią gdzieś głęboko w naturze ludzkiej. Niby sprzeczne cechy, diametralnie różne wartości, ale funkcjonują one w jednej przestrzeni. Ta historia to dobry punkt wyjścia, pretekst do rozmów z najmłodszymi o tym, jak poruszać się w świecie wciąż lawirującym pomiędzy tyranią a anarchią. Dzięki pojemnej formie, w której większość znaczeń niesie obraz, książka ta rośnie wraz z dzieckiem. Opisaną sytuację można bowiem odnieść i do tego, co bliskie (rodzina, podwórko, przedszkole), i do tego, co tylko pozornie wydaje się być z dziecięcej perspektywy dalekie. Jeszcze dalekie. Do czasu. 

Dodatkowy smaczek czytelny raczej dla dorosłych to przewrotny tytuł. Lubię to!



PRZEJŚCIA NIE MA
Tekst: Isabel Minhós  Martins
Ilustracje: Bernardo P. Carvalho
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2017
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Format / forma: klasyczna książka midi
Sugerowany wiek: 5+

„Rekiny”, czyli okładka ma znaczenie

25 lutego

„Rekiny”, czyli okładka ma znaczenie


„Rekiny”, które narysowała i powycinała Alicja Grobelka, byłyby świetną pozycją, gdyby zostały wydane na nieco grubszym papierze, z twardą okładką. Ba, gdyby wydawca zdecydował się na formę w całości sztywną, kartonową, moim zachwytom nie byłoby końca. Niestety, mimo że książka trafiła w raczej już poważne ręce, gnie się na wszystkie strony. Jak gazetka, od której raczej nikt nie oczekuje trwałości. Wolę nie myśleć, jak wyglądałaby po kontakcie z młodszymi czytelnikami, dla których przecież została stworzona.

„Rekiny” Alicja Grobelka, Wydawnictwo Warstwy
Alicja Grobelka proponuje odbiorcy ciekawe połączenie picturebooka, pop-upu i rozkładanki w jednym. To przestrzenna książka-zabawka, zabawny, nieco abstrakcyjny sposób na bliższe poznanie budzących grozę morskich drapieżników. Dodatkowy bonus stanowią nietuzinkowe grafiki wykonane za pomocą czerwonych i niebieskich kropek, znanych z książek 3D. Pożyczyłam okulary z innej pozycji i potwierdzam. Na kilku stronach przestrzenny efekt udało się uzyskać całkiem przyzwoicie.

„Rekiny” Alicja Grobelka, Wydawnictwo Warstwy


Autorka przygotowała jedenaście odrealnionych, umownych, nieco szkicowych sylwetek poszczególnych gatunków rekinów. Spotkamy tu między innymi żarłacza tygrysiego, głowomłota pospolitego, rekina polarnego i ostronosego. Podglądamy je i na indywidualnych portretach, i wśród innych mieszkańców oceanów. Podziwiamy kształty i wielkości, uświadamiamy sobie proporcje. 

„Rekiny” Alicja Grobelka, Wydawnictwo Warstwy

„Rekiny” Alicja Grobelka, Wydawnictwo Warstwy

Tak ciekawa, nieoczywista forma pobudza wyobraźnię. Mali czytelnicy mogą tu pływać w oceanie wraz z wielkimi bestiami (wspomniany efekt 3D), zajrzeć do wnętrza rekina, by odnaleźć w nim ostatni jego posiłek. Dzięki wycinankom można również pokusić się o stworzenie własnego gatunku. Nie ma tu konkretów, nie ma żadnych naukowych danych. To czysta zabawa dla najmłodszych, dobre uzupełnienie innych, bardziej naukowych pozycji  o rekinach i naprawdę ciekawa inspiracja do własnych twórczych działań. Nie bez powodu projekt książki został wyróżniony w międzynarodowym konkursie na projekt ilustrowanej książki dla dzieci organizowanym przez wydawnictwo Dwie Siostry „Jasnowidze”.


„Rekiny” Alicja Grobelka, Wydawnictwo Warstwy

Podziwiam formę i świetny pomysł. Mali miłośnicy rekinów powinni być w pełni usatysfakcjonowani tym nietypowym spotkaniem z władcami oceanów. Rozczarowuje tylko ten papier, tylko ta okładka.

A spragnieni konkretnej wiedzy, naukowych faktów i twardych danych mogą sięgnąć po komiks „Rekiny. Najlepsi myśliwi w przyrodzie” autorstwa Joego Flooda, o którym pisałam niedawno na blogu. W „Rekinach” Alicji Grobelki rządzi bowiem wyobraźnia, króluje zabawa.


REKINY
Treść i ilustracje: Alicja Grobelka
Wydawnictwo: Warstwy
Data wydania: 2019
Liczba stron: 25
Okładka: miękka
Format/forma: picturebook, rozkładanka, pop-up
Sugerowany wiek: 3+


Copyright © 2017 Mamobab czyta