12 października

„Rzeka czasu” kontra „My i nasza historia”, czyli niby to samo, a jednak nie

Historia, coś, co już było, czego zmienić teoretycznie nie możemy, z definicji stała przeszłość. Z drugiej strony coś, co nadal żyje, zmienia się, zależnie od tego, jaką perspektywę przyjmiemy, co wiemy, co chcemy podkreślić, a co zakopać głęboko na jakimś zapomnianym cmentarzu. Nauka podatna na przekłamania - świadome i wynikające z niewiedzy. Taka niewdzięczna, fascynująca dziedzina, którą warto poznać choćby po to, by wyciągać wnioski.
Rzeka czasu, Peter Goes, My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Oto dwie książki, które przedstawiają historię człowieka (i życia, bo ono, o czym zapominamy, było już przed nami) w pozornie podobny sposób: „My i nasza historia”, którą stworzyli Yvan Pommaux i Christophe Ylla-Somer, oraz Rzeka czasu. Podróż przez historię świata” autorstwa Petera Goesa.

W obu pozycjach punkt wyjścia jest ten sam -  początek, narodziny życia. Linearna, rozciągnięta na osi czasu opowieść o naszych dziejach wygląda już zupełnie inaczej. Nie ma tu manipulacji, nie ma przekłamań - to po prostu dwie zupełnie różne wizje świata, dwa odmienne sposoby interpretowania tego, co było. 
My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

„My i nasza historia” to książka, która mnie zdziwiła, zmusiła do refleksji i pokazała, jak bardzo więzi nas narracja, którą wtłoczono nam w szkole, karmiono nieustannie poprzez kulturę, sztukę, państwową obrzędowość i celebrę.

My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Tutaj po prostu pokazano historię ludzi - moich, Twoich, naszych bliższych i dalszych przodków. Akcent zawsze pada na wspólnotę, a nie zbiór indywidualności. To dosłownie opowieść o świecie bez wielkich nazwisk, co nie oznacza, że nie pojawiają się tam wybitne postaci, które zmieniły bieg dziejów. Autorzy nie na nich jednak skupiają uwagę, ich krótkie biogramy umieszczają dopiero na końcu. Bohaterami tej książki są bowiem wszystkie kobiety, wszyscy mężczyźni, ludzie, którzy przed wiekami wyruszyli z Afryki na podbój świata. 
My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Przeczy to naszym przyzwyczajeniom poznawczym. Przyznam szczerze, że początkowo odczuwałam pewien dyskomfort, mój mózg automatycznie traktował brak nazwiska w tekście jako błąd, usterkę. A przecież niby wiedziałam, z jakiego założenia wyszli autorzy.

My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Trochę ku mojemu zaskoczeniu dzięki temu drobnemu zabiegowi twórcy książki osiągnęli zamierzony cel.  Spowodowali, że spojrzałam na historię człowieka z zupełnie innej perspektywy - traktującej ludzkość jako całość, a nie zbiór poszczególnych narodów podzielonych granicami. Warto pokazać dzieciom, że naszą cywilizację tak naprawdę tworzyli anonimowi ludzie, że wszyscy, niezależnie od pochodzenia, możemy zapisać się na kartach historii. Wielkie nazwiska i tak uczniowie poznają przecież w szkole.

My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Ten sam przekaz konsekwentnie niosą również proste, klasyczne ilustracje przypominające stylem te, które znamy ze słynnej animacji „Było sobie życie”. Przedstawiają one człowieka / zbiorowość w niemal wszystkich możliwych sytuacjach życiowych od zabawy aż po śmierć. Przerażają analogie pomiędzy niektórymi planszami - zło, wojna wygląda zawsze podobnie.  Inne pokazują, że prawie wcale nie różnimy się od naszych przodków. Dzieci od wieków bawią się tak samo.
My i nasza historia, Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somers

Oprawa graficzna książki jest przy tym nierówna. Raczej sztampowa okładka (i tytuł aż nazbyt podręcznikowy) to minus. Trochę nudnawa w moim odczuciu klasyczna kreska nie wbija w fotel, może się jednak podobać.  Ale znajdziemy tu też całkiem sensowne komiksowe scenki (nawet z dymkami), dość twórcze wykorzystanie infografiki, map. Słowem całkiem przyzwoicie.

Odkrywczemu, świeżemu ujęciu tematu towarzyszy uproszczony tekst w sam raz na poziomie dziecka wczesnoszkolnego. Bez dat, bez natłoku zbędnych informacji na pewno nie znudzi, a ma szansę zaciekawić, zaintrygować. I oto chodzi.
-------


Rzeka czasu, Peter Goes

W „Rzece czasu” dzieje człowieka symbolizuje tytułowa wielka rzeka, a jej nurt wypełniają najważniejsze wydarzenia, ciekawostki, definicje pojęć związanych z danym okresem. Jest ona niczym innym jak meandrującą osią czasu z wieloma dopływami, na której wszystkie  fakty ułożono w porządku chronologicznym od chwili Wielkiego Wybuchu. Odwrotnie niż w rzeczywistości im bliżej źródła, tym woda płynie wolniej, snuje się leniwie przez miliony lat. Po czym gwałtownie przyspiesza wraz z pojawieniem się pierwszych ludzi.
Rzeka czasu, Peter Goes

Co ciekawe, w tekście uwzględniono dość sporo tematyki związanej z Polską, czego trochę brakowało w poprzedniej pozycji. Nie mam dostępu do oryginału, więc tylko się domyślam, że zawdzięczamy to wydawnictwu i sprawnej lokalizacji tłumaczenia. Dziękuję.
Rzeka czasu, Peter Goes

Tak jak w przypadku wcześniej omawianej książki także tu nie ma pogłębionych analiz, informacje, co prawda bardziej szczegółowe, podane są hasłowo. Nie przytłaczają, ale też nie rażą zbytnią skrótowością, powierzchownym ślizganiem się po poruszanych zagadnieniach. Zachęcają raczej do dalszych samodzielnych poszukiwań bądź stanowią pomoc w chronologicznym i przyczynowo-skutkowym uporządkowaniu wiedzy. Nie przez przypadek ujęcie graficzne nieco przypomina mapy myśli. Ilustracje są aż gęste od treści, czasami poważnej, trudnej, a niekiedy humorystycznej.

Rzeka czasu, Peter Goes
Ten picturebook wyróżnia nieszablonowa warstwa graficzna. Wyjątkowo duży format książki, twarda okładka, użyte barwy, rodzaj papieru przywodzą na myśl stare, wielkie atlasy. Takie, które rozkładało się na podłodze, by wodząc palcem po mapie, marzyć.

Głęboka smolista czerń rzeki przyciąga uwagę do głównego nurtu wydarzeń. Na stonowanym przygaszonym tle doskonale widać dodatkowe i graficzne, i tekstowe informacje. Goes gra wielkością detali, perspektywą, zbliżeniem. Przy czym na pierwszy plan nie zawsze wysuwa się to, czego byśmy się spodziewali. Co więcej, mimo bardzo spójnej, konsekwentnej kreski i kolorystyki, dzięki drobnym szczegółom udało się stworzyć iluzję zmiany szerokości geograficznej, areny opisywanych wydarzeń.

Lubię klimat tej książki - lekko oldschoolowy, nostalgiczny, kojarzący się ze starymi kronikami. Jednak jedno z moich dzieci zadało dość znaczące pytanie. Czy historia zawsze musi być szarobura? Nie umiem na nie odpowiedzieć.

Rzeka czasu, Peter Goes

Na każdej rozkładówce uważny czytelnik znajdzie nie tylko suche informacje, ale i dynamiczne, niemal komiksowe scenki, charakterystyczne symbole, budowle, wizerunki sławnych postaci i zwykłych ludzi, przedmioty jednoznacznie kojarzące się z omawianą epoką. Fakty wzniosłe i tragiczne, wielkie odkrycia i straszne w skutkach wojny, religijne, kulturowe, popkulturowe odnośniki, czyli wszystko, co bezpośrednio i pośrednio wpływało na historię.

Rzeka czasu, Peter Goes
Rzekę czasu można analizować godzinami, szukać, porównywać. Odkładać na półkę i po jakimś czasie znów analizować, szukać, porównywać. Za każdym razem w innym kontekście, z inną wiedzą. Nie oszukujmy się, książka nie odkryje wszystkich swoich treści od razu. Wymaga wysiłku, współpracy, ale jednocześnie daje ogromną satysfakcję.
Rzeka czasu, Peter GoesRzeka czasu, Peter Goes

Wiele symboli, odniesień nie będzie czytelna dla dzieci, dlatego warto eksplorować wielkoformatowe karty wspólnie, rodzinnie. Najlepiej wielopokoleniowo, gdyż wspomnienia babć, dziadków, rodziców, słowem bezpośrednich uczestników niektórych prezentowanych wydarzeń, z pewnością nadadzą tej pozycji dodatkowych znaczeń. W każdym domu innych, często prywatnych, intymnych. Pozwalających na zdjęcie historii z półki „abstrakcyjna nudna nauka o przeszłości”.


------
Obie pozycje łączy jeszcze jedno - spojrzenie na świat jako na całość, brak irytującego europocentryzmu. Zarówno jedna, jak i druga nie pomija trudnych zagadnień, takich jak wojny, prześladowania, segregacja rasowa, społeczne problemy nie tylko współczesności. Formuła książek ułatwia dziecku zrozumienie ich genezy, pozwala łatwiej dostrzec historyczne analogie i wysnuć wnioski. To świetny punkt wyjścia do rozmowy na tematy, które zazwyczaj dyskretnie omijamy. Przecież nie są dla dzieci.

Intrygują również oba zakończenia - otwarte, sugerujące różne możliwości, przestrzegające przed zagrożeniami, skłaniające do refleksji. Dziecko ma szansę poczuć się twórcą / uczestnikiem historii, odkryć, jak wiele zależy od zwykłych codziennych wyborów, zachowań, ale jednocześnie jak dużo spraw pozostaje poza jego wpływem.  Powiem jednak szczerze, wizja współczesności pokazana w książce Goesa bardziej przygnębia.

------
Którą wybrać? 

„My i nasza historia” ujmuje pokazaniem innego oblicza dziejów człowieka, uczy patrzenia na rzeczywistość z różnych perspektyw. Niesie również bardzo ważne przesłanie - wszyscy ludzie tworzą świat, nieważne, skąd pochodzą. Łączą nas od początku wspólne idee, potrzeby i fascynacje. Prosty tekst nieprzeładowany datami, faktami napisano raczej z myślą o młodszym czytelniku. Wydawnictwo rekomenduje książkę dla dzieci powyżej 10. roku życia. 

„Rzeka czasu” to niewyczerpane źródło wiedzy nie tylko o powszechnie znanych wydarzeniach historycznych. To także obrazkowa opowieść o kulturze, obyczajowości, środowisku. Świetna intrygująca szata graficzna i hasłowe potraktowanie tematu powodują, że w żadnym wypadku nie jest infantylna. To picturebook, który rośnie wraz z czytelnikiem. Książka na lata, dla każdego.  


MY I NASZA HISTORIA
Tekst: Yvan Pommaux, Christophe Ylla-Somer
Współpraca przy ilustracjach: Nicole Pommaux
Tłumaczenie: Katarzyna Rodak
Wydawnictwo: Tatarak 
Data wydania: 2017
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Rekomendowany wiek: 7+ (według wydawnictwa - 10+) 

RZEKA CZASU. PODRÓŻ PRZEZ HISTORIĘ ŚWIATA
Tekst i ilustracje: Peter Goes
Tłumaczenie: Iwona Mączka
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Data wydania: 2016
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Rekomendowany wiek: 7+, dla każdego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Mamobab czyta